Styl idzie za osobowością - wywiad z Patrycją Cierocką - Szumichorą - Stylowa Moda

Styl idzie za osobowością – wywiad z Patrycją Cierocką – Szumichorą

Podcast
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

Styl jest towarzyszem osoby podróżującej przez życie. O tym, jak ważna jest jakość odzieży i sekretne porady, jak ją sprawdzić oraz dopasować do siebie, zdradza dyrektorka kreatywna marki Patrizia Aryton. Na co dzień kobieta, która po prostu fajnie się ubiera, a wolnych chwilach czyta „Przygody dobrego wojaka Szwejka”.

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

Zapraszam do zobaczenia zdjęć z naszego spotkania i wysłuchania nagrania.

Poniżej znajdziesz transkrypcję wywiadu. Rozgość się tu z nami!

UWAGA PREZENT: Napisz na dole komentarz, co najbardziej było dla Ciebie ciekawe i inspirujące w naszej rozmowie. Najciekawszy zasłuży na miły upominek – album od marki Aryton „Jesteś idealna, kiedy jesteś sobą”. Na Twój odzew czekam do 15 marca 2020 r.

Jeśli Twoja firma/marka chce zostać sponsorem kolejnego odcinka lub cyklu, serdecznie zapraszam do współpracy.

Gdzie można nas słuchać?

Wyszukując podcast w katalogu iTunes i Spotify./Wyszukując frazy „Stylowe Atelier” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie./Na kanale You Tube./Na Stylowym Blogu, gdzie znajdziesz materiały dodatkowe, piękne sesje zdjęciowe, a czasem film.

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

 

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>Zdjęcia: Iza Wilma Drzeżdżon

Dzień dobry, moim dzisiejszym gościem jest Patrycja Cierocka-Szumichora. Patrycja, jesteś dyrektorką kreatywną marki Aryton. W zasadzie tworzysz wizerunek marki. Jesteś tą Patrycją — molekułą firmy Patrycja Aryton i tak mi się właśnie kojarzysz, jako taka żywa cząstka tętniącej branży mody. Czujesz się stylowym wzorem dla innych kobiet? Artystką czy realizatorką założonego planu?

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Trochę ciężko mi na to odpowiedzieć, bo to jest tak naprawdę wielowątkowe pytanie, ale na pewno się nie czuję tą Patrycją, dla mnie jakoś to tak strasznie brzmi „ta Patrycja”. Po prostu mam takie poczucie, że zespołowo realizujemy nasz cel, nasze plany. Mam takie założenie, że tworzymy markę, z której jesteśmy wszystkie dumne. Chcę się odciąć od takiego tworzenia marki, która tylko i wyłącznie odpowiada na czysty postulat — co się sprzedaje? Dużo marek tak właśnie funkcjonuje. Ja pragnę robić coś, co kocham i chcę, żeby zespół, z którym to tworzę, też miał poczucie misji — robimy rzeczy, z których jesteśmy dumni. W tym ujęciu wspólnie realizujemy taką misję. Zatem nie ma mowy o „tej Patrycji”. Ja tylko podpisuję się pod tym, bo każda marka musi mieć jakiś swój głos. I tak się złożyło, że tym głosem jestem ja, ale to nie oznacza, że marka kończy się na mnie.

Marka mody i marka osobista.

Czyli po prostu podpisujesz się pod tym, co robisz i z czym się utożsamiasz.

Tak, natomiast bardzo ważny dla mnie jest zespół i takie poczucie, że jednak tworzymy to wspólnie. Nie chcę tworzyć takiej sztucznej sytuacji, iluzji, że to wszystko robię ja sama, a reszta wykonuje tylko moje polecenia. Wiadomo, że w strategii jest bardzo dużo moich pomysłów, ale to nie są tylko i wyłącznie moje pomysły. Ja się po prostu podpisuję pod bardzo fajną pracą całego zespołu.

Jakość odzieży.

Czym jest inwestowanie w jakość odzieży? Myślę, że jesteś bardzo dobrą osobą, żeby zdradzić trochę technik, jak sprawdzić jakość odzieży. Na przykład jak jesteśmy w sklepie, to możemy wziąć tkaninę w dłoń i organoleptycznie stwierdzić czy ona jest przyjemna, czy się gniecie. Czy są takie zasady, pomysły, którymi mogłabyś się podzielić? A jeszcze jest taka dyskusja zarówno w mediach, jak i między ludźmi na temat inwestycji. Mówiąc o inwestycji, mam na myśli finanse, bo to jest coś, co przynosi większy zysk niż włożony w to kapitał. Niekoniecznie ubrania. Jest teraz taki ruch młodzieżowy, gdzie kupuje się drogie markowe ubrania warte kilka tysięcy złotych. Nosi się je kilka razy, żeby się pokazać, a potem odsprzedaje się jednak z zyskiem. Tak samo jest z torebkami vintage. Ale mówimy o takich ubraniach, które są ogólnodostępne, nie o takich perełkach. Czy my faktycznie inwestujemy?

Ja skończyłam projektowanie odzieży, to był mój pierwszy kierunek, ale też ukończyłam zarządzanie i marketing na kierunku inwestycje i nieruchomości. Więc inwestowanie w modę w dużej mierze mnie dotyczy. Doskonale zdaję sobie sprawę, czym jest ta inwestycja w rozumieniu stricte samej definicji i wiadomo, że dotyczy zwrotu z kapitału. Natomiast jeżeli to się używa w modzie, to wydaje mi się, że chodzi o inną inwestycję, rozumianą bardziej potocznie, bardziej w porównaniu do prowadzenia gospodarstwa domowego. Na początku płacimy za coś więcej, po to, żeby w przyszłości wydać mniej pieniędzy na kolejne zakupy. Jak kupujemy sprzęt AGD do kuchni to wiemy, że lepiej zainwestować w ten dobrej jakości i nie dlatego, że zarobimy na tym, ale dlatego, że w przyszłości mniej wydamy na naprawę, że sprzęt dłużej nam posłuży. I tak samo jest z modą. Jeżeli inwestujemy w modę, to oznacza, że kupujemy rzeczy, które nam posłużą dłużej, w których będziemy się długo dobrze czuły. Zarówno pod względem wzornictwa, bo sam projekt uwzględnia długoterminową klasykę, ale też pod względem jakości. To się doskonale wpisuje w trend eko, który nawołuje, żeby kupować rzeczy z drugiej ręki albo rzeczy wyższej jakości, bo dzięki temu kupujemy ich mniej.

Pytałaś też o te sposoby, jak sprawdzać. To zależy, czego to dotyczy. Ja chętnie dzielę się wiedzą w tym zakresie, mimo że pewne tematy wymagały mojego dużego nakładu, ale wiem, że dzięki temu nasze klientki mogą się dowiedzieć, czym różni się nasza jakość od konkurencji. Jednym z takich przykładów jest zakup wełnianego płaszcza. Chcemy sprawdzić, czy płaszcz się będzie mechacił, to wystarczy wziąć do jednej ręki jeden kawałek tkaniny, do drugiej ręki drugi kawałek tkaniny — na przykład dwa rękawy. Pocieramy je o siebie, jeżeli się zmechacą — chociaż na początku jest to możliwe, bo pewne faktury mają tendencję do chwilowego zmechacenia — ale jeżeli po wygładzeniu tej tkaniny włoski nie wracają do siebie, to oznacza, że tkanina będzie się szybko mechaciła. Jeżeli wracają — to w porządku. Jeżeli ktoś u nas robi taki test, czy płaszcz się mechaci czy nie, no to 100% płaszczy przejdzie test pozytywnie.

Uważasz gniecenie się lnu za atut? Panuje taki polski pogląd, że dobrze jeśli ten len nie jest taki wygnieciony, że dobrze jeśli jest trochę sztucznej domieszki. Bo na przykład w Niemczech, jeżeli jesteśmy bardzo pognieceni w tym lnie, to jesteśmy bardzo dobrze odbierani.

Ja to uwielbiam tak samo, jak uwielbiam zagniecenia jedwabiu, aczkolwiek jedwab, z którego my najczęściej korzystamy, crepe de chine, gniecie się relatywnie mało, ale się jednak trochę gniecie. Len gniecie się bardzo i to jest trochę taki test, czy to faktycznie jest len. W kuluarach mody pognieciony len jest czymś świetnym, bo to oznacza, że masz na sobie len. Myślę, że to jest kwestia stylu. Ja uwielbiam konsekwencję stylu. Jak patrzę się na Ciebie, jak jesteś profesjonalnie umalowana, świetnie wyglądasz, to przyznam, że trochę nie wyobrażam sobie Ciebie w pogniecionej lnianej sukience. Nie wiem, czy lubisz, ale trochę nie pasowałoby mi to do Twojego wizerunku. Natomiast ja jestem takim typem, który musi pilnować się, żeby nie trzymał w kieszeni rąk za często. Ja to pogniecenie uwielbiam. Bardzo dobrze się w tym czuję. Uważam, że to jest kwestia stylu. Jeżeli czegoś nie lubimy, nie możemy iść w to na siłę. Nie ma takiej recepty „nie noś lnu, bo się gniecie”. Pytanie, czy Ci to przeszkadza. Jeżeli nie, dobrze się w tym czujesz, to będziesz pięknie wyglądała.

Od razu muszę powiedzieć słuchaczom, że noszę len [śmiech].

I nie przeszkadza Ci, że się gniecie?

Nie przeszkadza mi. Generalnie w ogóle lubię takie naturalne faktury. Na przykład doniczki, bo mam dużo kwiatów w domu, to są doniczki, które wyglądają jakby były stare, które są z jakimiś wadami, wręcz wyszukuję takie rzeczy, które mają ciekawą fakturę. Tak samo w stroju. Lubię jedwab, len, dobrą wełnę. Myślę, że godzę różne wizerunki. Szukam w modzie balansu. Uważam, że nie da się tak samo wyglądać z dziećmi jak idziemy do lasu czy uprawiamy sport, a wyglądać elegancko, prowadząc swoją markę czy pracując w biznesie. Trzeba to umieć jakoś łączyć. A spójność wynika z tego, jakie mamy wartości, co przekazujemy charakterem. Kupując ubranie, też możemy to oprzeć na wartościach. Powiedziałaś o tym trendzie ekologicznym, czy dla Ciebie jest to ważne?

Trend ekologiczny? Zdecydowanie tak. Podjęliśmy bardzo dużo kroków zmierzających do zwiększenia świadomości proekologicznej w firmie, bo uważam, że to nie jest tak, że prezes podejmie decyzję, że firmą proekologiczną i to się samo zadzieje. Jeśli tak, to owszem, można się chwalić tym na Facebooku, ale jeśli ideologia nie przesiąknie przez wszystkich pracowników, to nie można mówić, że marka jest ekologiczna. My w tym roku postanowiliśmy zarazić wszystkich pracowników naszej firmy, czyli ponad 200 osób, myśleniem ekologicznym. W tej chwili jesteśmy na etapie wyszukiwania worków biodegradowalnych. Odzież, wychodząc z magazynu, od szwalni, przez magazyn, transport, trafiając do sklepu, musi być workowana. Nie da się tego uniknąć, więc rozwiązaniem jest na przykład worek biodegradowalny, co jest kosztowne. Wiele firm uważa, że wprowadzanie polityki ekologicznej, to jest oszczędność. Bo nie będziemy dużo wody zużywali, nie będziemy światła zapalali, bo ogrzewanie będzie mniej odkręcone. Ale to jest tylko powierzchowne. Jak wchodzimy głębiej, to okazuje się, że to są liczne koszty, które niestety zmniejszają zysk. Ale tak jak powiedziałam na początku, dla mnie olbrzymią motywacją jest to, żeby być dumnym z tego, co robimy. To jest olbrzymia motywacja zarówno dla właścicieli, jak i pracowników. Perspektywa zmniejszenia zysku na rzecz tego, że będziemy czuli, że naprawiamy planetę w jakimś stopniu, dla mnie jest czymś absolutnie fantastycznym.

Warto zauważyć, że zwykły konsument ma dzisiaj bardzo często do czynienia z greenwashingiem, czyli takim praniem mózgu na zielono, kiedy wciska się mu i mówi, że bambus jest ekologiczny, a jego produkcja jest bardzo nieekologiczna i bardzo szkodzi środowisku. Jak sprawdzić markę pod względem tego, czy ona faktycznie nam oferuje piękne zielone ideały?

Myślę, że jeśli można jakąś markę złapać na… nie wiem czy wypada mi to powiedzieć, ale już weszłam w tę konwencję, to już dokończę. Jeżeli jesteśmy w stanie złapać markę na jakimś bullshicie w komunikacji, to oznacza, że coś widocznie jest na rzeczy i nie można głębiej zaufać. Jeżeli ja słyszę, o tym też pisałam ostatnio w takim mikro artykule na LinkedIn, że marki, które nigdy nie produkowały futer, nagle podpisują, że od tego sezonu rezygnują z produkcji futer i skóry, przy czym wiemy, że nigdy tego nie robili, to jest bullshit. Rozumiem, że gdyby to była inna komunikacja na zasadzie, że my nigdy tego nie robiliśmy, a tu jest inaczej — my rezygnujemy z potencjalnego zysku, bo jest taki trend, a tego zysku nigdy nie było, bo nie było produkcji futer. My jako marka, która słynie z odzieży wierzchniej, produkowaliśmy dużo futer, niech to będzie pewna forma mojej spowiedzi. Przez ostanie 30 lat, nie w każdym roku, ale co kilka lat wprowadzaliśmy do kolekcji kilkadziesiąt sztuk futer i ostatnie futro zeszło z naszej taśmy produkcyjnej pół roku temu i to był kołnierz do płaszcza. Natomiast futer jako takich nie mamy już od dwóch lat i nie będziemy już tego nigdy więcej robili. I w tym momencie, kiedy my jako marka mówimy, że rezygnujemy z futer, mimo że to była duża część naszego budżetu, zakładając, że było ich od kilkudziesięciu do nawet powyżej stu, a cena takiego futra to 15 000 zł, to łatwo policzyć, z jakiej części zysku rezygnujemy po to, żeby być ekologicznym.

Myślę, że to bardzo piękne, że jest jakaś konsekwencja w działaniach i właśnie powoduje to, że marce możemy zaufać.

Zdecydowanie tak uważam i ta konsekwencja powinna iść dalej. Zaufanie powinno iść dalej nie tylko rozumiane, że marka jest odpowiedzialna społecznie, ale też zaufanie do tego, co oferuje, czyli do kolekcji. Też chciałabym, żeby kobiety przestały przejmować się tym, co jest modne. Uważam, że jakkolwiek zajmuję się modą to jest  to moja pasja, praca, to widzę, że niektóre kobiety wpadają w taką paranoję, że one nie czują co jest modne, a bardzo by chciały. Zarzucają sobie, że nie wiedzą, jak połączyć kolory, nie wiedzą co jest modne. Czasami to jest wręcz taka skrucha. Chciałabym, żeby one wiedziały, że to jest normalne. Normalna osoba, która nie zajmuje się zawodowo modą albo nie pasjonuje się tym, nie musi tego w ogóle wiedzieć. Na pewno też trzeba mieć świadomość, że Ty czy ja spędzamy kilka godzin dziennie na modzie. To jest nasz zawód, nasza pasja. Natomiast jeżeli nasi odbiorcy to na przykład dyrektor banku, księgowa, właściciel sklepu, to core ich dnia jest gdzieś indziej. Niech zajmą się tym, co jest dla nich najbardziej wartościowe, cenne, a ja jako marka chciałabym to zaufanie z odpowiedzialności społecznej przeciągnąć też na to, żeby ufano naszym kolekcjom. Wchodząc do naszego salonu, kobiety wiedzą, że to, co kupują w Patrizia Aryton, to z jednej strony posłuży im na lata, że będzie dobrej jakości, ale też jest zgodne z trendami, że się nie ośmieszą jak coś u nas kupią, że będą wyglądać w tym dobrze. A nasza załoga, w którą inwestujemy dużą część budżetu i szkolimy naszych sprzedawców jako doradców personalnych, to też je w tym wspomoże. Chciałabym zdjąć z tych pań, co męczą się, zdjąć z nich jarzmo, że to jest ich obowiązek. To nie jest ich obowiązkiem, ale naszym, żeby czuły się pięknie, dobrze, lepiej.

Myślę, że to ciekawe, że kiedyś były takie znaki mówiące kto i gdzie przynależy. Były insygnia władzy — berło, diadem itd. W tej chwili mamy logo. Osoby, które może nie tak bardzo znają się na modzie, chcą zaistnieć w pewnej warstwie społecznej, pokazać przynależność w grupie, bo my tej przynależności gdzieś tam podświadomie szukamy. Chcemy być w grupie, to stawiamy na logo. A jednak epatując logo, nie jesteśmy ani stylowi, ani eleganccy.

Cieszę się, że nie robimy filmu z tej wypowiedzi, bo mam teraz idiotyczną minę. Natomiast to jest coś, co mnie naprawdę drażni. Faktycznie jest takie zjawisko, że jeżeli dwie identyczne torebki różnią się tylko logo, to dużo osób powie, że ta z logo jest ładniejsza od tej bez. Rozmawiałyśmy  o pewnej hipokryzji, zakłamaniu i zawsze się pilnuję, żeby za dużo nie powiedzieć, bo nie chcę branży rozbebeszyć. Ale widzę jak dużo jest w tym hipokryzji. Na przykład skóry, które oferuje Prada w kolekcji Saffiano, można kupić w Elblągu za kilkanaście złotych. Przepraszam, mam nadzieję, że mnie Prada nie pozwie za to, ale to są normalne skóry, dostępne wszędzie. Jeżeli my płacimy za design i podoba nam się design Prady, to ok. Ja to rozumiem. Ale nie wmawiajmy sobie, że to jest lepszej jakości, lepiej uszyte, bo to nie jest prawda. Te same szwalnie szyją dla masowych firm dżinsy, jak i dla marek premium. Bardzo chciałabym, żebyśmy potrafili bardziej obiektywnie oceniać jaka jest wartość produktu, a nie tylko na podstawie logo, bo ono nie jest nośnikiem jakości.

Nie wiem czy się zgodzisz, ja mam taki pogląd, że rzemiosło umiera. Jest coraz mniej rzemieślników. W Warszawie byli rzemieślnicy, którzy wykonywali torebki i można było iść do nich. Zaufać, że zrobią torebkę dobrą gatunkowo, zrobią nóżki, żeby torebka się nie obcierała i dłużej służyła, zrobią renowację. Mamy coraz mniej takich usług. Żyjemy szybko i ten konsumpcjonizm wpływa na to, że zapominamy o szczegółach. Kiedyś w domach zwracało się uwagę na detale. Chodzi o sposób wykonania, szycia, nawet jeżeli nie umieliśmy szyć, to wiedzieliśmy, na jaki ścieg zwrócić uwagę, sprawdzaliśmy czy guziki są dobrze wszyte, czy jest podszewka. Teraz kto pamięta, że podszewka jest ważna? Wydaje nam się, że to może być poliester, byle co. A podszewka odgrywa bardzo ważną rolę.

Zgadza się. Ale tak jak powiedziałaś, jest bardzo mała grupa osób, która na to zwraca uwagę, większość nie. Tu właśnie też chodzi o zaufanie, o którym powiedziałam. Jeżeli ufasz marce, to nie zastanawiasz się nad szczegółami. Ufasz, że to, co robi, jest właściwe. My do podszewki podchodzimy w taki sposób, że w pewnych żakietach albo sukienkach nie dajemy podszewki. I faktycznie zgodnie z tradycyjnymi zasadami krawiectwa było tak, że spodnie podszewkowane były dobrej jakości. Dzisiaj wszystko się zmienia — w lifestyle’u, naszym podejściu. Też rozmawiałyśmy o dobrych manierach, nawet one się zmieniają, bo my się zmieniamy. Język się zmienia, wszystko się zmienia. Dzisiaj podszewkowane spodnie są zbyt sztywne, ciężkie, niewygodne. Jeżeli mamy tkaninę, która oddycha, na przykład len, to szkoda ją podszewkować. Jest lniana podszewka, ale jej cena jest taka jak samej tkaniny. Jeżeli wprowadzimy podszewkę oddychającą, ale nie lnianą, to trochę zabieramy wartość temu produktowi. Są sytuacje, kiedy podszewka jest wskazana i wtedy musi być naturalna z acetatu albo z wiskozy. Co prawda to nie są tkaniny naturalne, ale pochodzenia naturalnego i to wystarczy. Taki materiał oddycha a jednocześnie jest wytrzymały. Żadne włókno nie jest tak wytrzymałe jak acetat i wiskoza jeżeli chodzi o podszewki. Tam, gdzie to możliwe wprowadzamy też podszewki jedwabne. Niektórzy na to zwracają uwagę, dla niektórych jest to bez znaczenia.

Zwróciłam uwagę na temat podszewki, dlatego że wydaje mi się, że to jest taki mały wielki drobiazg, zresztą napisałam artykuł na bloga o podszewce. W dzisiejszych czasach to w zasadzie nawet nie wiemy, co ta podszewka robi, a przecież ona przedłuża żywotność ubrania, tkanina się mniej gniecie, mniej wypycha. Uważam, że dobrze by było, jeżeli kupujemy ubranie, to zobaczyć nie tylko czy ono nam się podoba, tylko czy ono jest starannie wykonane i zwrócić uwagę na detale.

Tak, ale trzeba też pamiętać o tym, że w pewnych produktach podszewka ujmuje, ale to jest niszowa kwestia. Na przykład w żakietach lnianych wprowadzamy pół-podszewki, czyli z przodu, na rękawach też, bo nie wypychają się łokcie, łatwiej się wkłada, kryjemy backstage przodu, czyli kieszenie, lamowanie itd. A z tyłu zostawiamy już bez podszewki, żeby plecy oddychały. Ciekawostka, która szokuje nasze klientki, to to, że żakiet uszyty bez podszewki jest droższy niż ten z podszewką. Czas lamowania poszczególnych szwów jest tak długi, że po prostu łatwiej byłoby wszyć podszewkę.

A jeżeli mówimy o szyciu, to czym się różni krawiectwo płaskie, dwuwymiarowe, czyli takie z sieciówki od trójwymiarowego, gdzie ważne jest rzemiosło, dopasowanie do konkretnych kształtów, czyli krawiectwo miarowe?

Zastanawiałam się nad tym przed rozpoczęciem nagrywania, bo pewnym moim problemem, ale traktuję go jako atut jest to, że ja nigdy w sieciówce nie pracowałam. Ja nie wiem jak się pracuje na „niższych lotach”. To, co my robimy to krawiectwo z zachowaniem wszelkich standardów z wyjątkami wynikającymi z upływu czasu np. podszewkowanie spodni. Nie potrafię nawet powiedzieć, jak wygląda praca w sieciówce, gdzie tych zasad się nie szanuje. Mogę tylko dodać, że osoby, które zaczynają u nas pracę i mają doświadczenie w pracy w sieciówce, to na początku jest to dla nich olbrzymi szok. Ostatnio do naszego zespołu dołączyła Alicja, która była wcześniej głównym projektantem w Tallinderze. Jak zobaczyła, że my stosujemy guziki corozo z orzecha i o tym nigdzie nie piszemy, bo dla nas to jest normalne, że stosujemy guziki corozo z rogu, to przez 2 miesiące, bo to był okres, kiedy jeździłyśmy po Polsce i rozmawiałyśmy z klientami o procesie powstania kolekcji, to przez ten cały czas ona mówiła o tym corozo. Wcześniej w branży, gdzie Alicja pracuje już od kilkunastu lat, zawsze jak się używało corozo, to trzeba było o tym głośno mówić, na Facebooka wrzucić, artykuł napisać. A u nas to corozo po prostu było, jako podstawowy guzik. My każdy produkt najpierw obszywamy w płótnie, żeby sprawdzić jak zaszewki się układają, żeby sprawdzić proporcje. Płótno, czyli tkanina zastępcza, surówka zastępcza, nie oszuka oka. Widzimy każdy drobiazg. Mimo bardzo dużego doświadczenie w swojej pracy, mówiła, że pierwszy raz się z tym spotkała, że u nas jest jak u prawdziwego krawca, który szyje garnitury na miarę. Dla mnie to jest normalne.

Jak szycie na miarę i personalizacja podnosi walory ubrania? Wiem, że macie taką usługę dostępną. Czy możesz opowiedzieć, jak ta personalizacja wpływa? Wiadomo, że jeżeli coś jest unikatowe albo ma ciekawą historię, to jest bliższe naszemu sercu i chcemy to nosić dłużej, jest to dla nas wyjątkowe.

Idea szycia na miarę wzięła się stąd, że jest pewna grupa kobiet, która nie ma sylwetki zgodnej z tabelami. Na przykład może mieć dużo większe wcięcie w talii, większy biust. Czasami ciężko w sklepie znaleźć rzecz, która dobrze leży. Nie zawsze możliwe są poprawki krawieckie. Dlatego wprowadziliśmy szycie na miarę. Dedykujemy je osobom, które chcą dopasować rzeczy z naszej kolekcji pod swoje wymiary. Jeśli ktoś ma wymiary niepasujące do tabeli, to jest to tak naprawdę jedyny sposób, żeby nabyć dobrze leżącą odzież. Idealnie dopasowaną do sylwetki.

Interesuje mnie też przyszłość mody, dlatego że jest dwubiegunowa. Z jednej strony bardzo fascynująca, a z drugiej niepokojąca. Na blogu mam cykl, który się nazywa Futurologia mody. Pomyślałam, że wątek chciałabym te trochę przenieść na Stylowe Atelier, bo wiem, że pracując na stanowisku dyrektor kreatywnej interesujesz się trendami. Może nie tyle o trendy, jakie będą w przyszłości, ale bardziej chciałam się Ciebie zapytać o technologię, etykę. Co Cię najbardziej w futurologii porusza, interesuje?

Raczej etyka, bo technologia w gruncie rzeczy ma policzalne możliwości rozwoju. Mniej więcej wiemy, co chcemy osiągnąć jako branża, to nie są rzeczy, które nie są do przewidzenia. Łatwo przewidzieć nad czym teraz ludzie pracują, na przykład skóra z ananasa. Jakby sztuczna skóra, ale z naturalnego surowca, która wygląda jak prawdziwa skóra. Badania są coraz szersze. Branża mody poszukuje nowych rozwiązań, materiałów, które imitują skórę. Teraz jest dużo takich tematów. Natomiast jeśli chodzi o etykę, to jest wielka niewiadoma. Ja mam olbrzymi dystans do tego, co się dzieje. Przede wszystkim dlatego, że mam też duży dystans do siebie. Jak obserwuję teraz ten szał, który ma miejsce na Facebookach, Instagramach, LinkedInach na temat etyki, że teraz wszyscy się nawracają, myślą bardziej ekologicznie. Obserwuję to z dużym zainteresowaniem i się zastanawiam, czy jest to sezonowy trend, czy to jest głębsze, w jakim kierunku to się rozwinie. Łatwo powiedzieć wszystkim, kiedy zmiany nie zostały jeszcze zaaplikowane jako tako do branży, że nie będziemy już kupować żadnych rzeczy w sieciówkach, przejdziemy na lepszą jakość i dopóki sieciówki nie przeniosą produkcji z Bangladeszu do Europy, to nie będziemy tam kupowali. Natomiast co się stanie, jeśli sieciówki faktycznie to zrobią, a okaże się, że ceny będą pięciokrotnie wyższe. Czy wtedy te osoby, które mówią, że etyka jest dla nich ważna, to co wtedy będzie? Dla nas ten trend jest bardzo dobry, że ludzie chcą wiedzieć gdzie przebiega produkcja, skąd pochodzi dana tkanina. Ciekawa jestem, na ile to jest głębokie i prawdziwe. Trzymam kciuki, żeby to się utrzymało, ale obserwuję to z pewnym cynizmem i trochę nie dowierzam, że jak to będzie miało swoją cenę, to większość osób będzie w stanie za to zapłacić.

Co myślisz o ubraniach, które są pokazywane jako nowinki na targach futurologicznych? Ubrania mierzące parametry z krwi, na przykład niedobór witamin, mierzące nam ciśnienie… Czy w ogóle idziecie taką drogą? Interesujecie się tym jako marka? To jednak jest wizja tworzona przez przemysł militarny i NASA, wiadomo, że przede wszystkim oni inwestują w takie badania.

Ja nie wiem czy to nie będzie zbyt odważne stwierdzenie, ale obserwując makro trendy, czytając raporty, do których mamy dostęp, a też wsłuchując się jakby w swoje potrzeby, to mam wrażenie, wydaje mi się, że znaczenie technologii trochę spadnie. Globalizacja osłabnie. Zaczniemy się trochę zamykać w swoich kulturach, w mikrospołecznościach. Mówi się o tym, że coraz ważniejsze będą relacje międzyludzkie, to jest absurdalne, ale trendy też o takich rzeczach mówią, bo to przekłada się później na fason spodni — absurdalne, ale tak właśnie jest. Mówi się o tym, że zaczniemy doceniać sąsiadów, że znowu będzie pożyczanie cukru, będziemy bardziej doceniali lokalne marki. Trochę w efekcie tego, że boimy się podróży. Osoby ekologiczne, myśląc o śladzie węglowym starają się już nie podróżować tylko po to, żeby kolejną pinezkę na mapie wbić. Inne będą mniej podróżowały, bo się boją. Ja w tym momencie odwołałam wszystkie podróże całego zespołu do stolic mody. Tak 3-4 razy w roku jeździłyśmy zespołowo do Londynu, Paryża, Mediolanu. W tym roku wszystko odwołałam. Wystraszyłam się tego, co się dzieje w Mediolanie i w Paryżu. Mówiąc wprost, wystraszyłam się koronawirusa. I myślę, że ta decyzja była słuszna, bo właśnie miałyśmy do Mediolanu lecieć. Myślę, że strach i świadomość ekologiczna spowodują, że my się zamkniemy w swoich kulturach, trochę cofniemy się w rozwoju i takie gadżety jak rękaw, który mierzy ciśnienie, to będzie tylko pieśń militarna w dalekiej przyszłości. Na jakiś czas będziemy chyba chcieli odpocząć od technologii.

Indywidualny styl.

Jest jeszcze taki bardzo modny kierunek, który się nazywa minimalizm. On odzwierciedla się w modzie, ale też w tym, jak młodzi ludzie postrzegają modę. Coraz częściej stawiają na to, żeby być, a nie mieć. W kontrze to świata konsumpcyjnego i to też będzie widoczne do tego, co będą kupować, co będą nosić.

Zobacz, jesteś mamą, żoną i taką nowoczesną kobietą, przynajmniej tak Cię postrzegam. Jako osobę, która łączy dużo ról. I jeśli chodzi o styl, też się ubierasz wygodnie, minimalistycznie, czasami casual, sportowy styl przepleciesz z innym. Czy lubisz minimalizm? Czy Twój styl wspiera Cię w spełnianiu marzeń, osiąganiu celów?

Minimalizm to jest jedno z takich haseł, które często wykorzystuje się tak jak hasło „elegancja”. Nie do końca wiemy, co to oznacza, a mówimy, że coś jest eleganckie, a jak się zapytasz kogoś, co ma na myśli, to słyszysz odpowiedź „No, eleganckie”.

Wiesz co, ludzie źle kojarzą to słowo, ja sprawdzałam, elegancja kojarzy się z ołówkową spódnicą i białą koszulą. A według Słownika Języka Polskiego elegancja oznacza dobry smak w ubiorze. Czyli możemy wyglądać elegancko w dresach.

Dokładnie tak! Adekwatność do danej sytuacji. Natomiast powszechnie kojarzy się z wyprasowaną białą koszulą. Podobnie jest z minimalizmem. To jest mocno wyświechtane hasło. Trend minimalizmu jest bardzo ważny, szczególnie teraz przy powrocie trendu z lat 90. — minimalistyczne marynarki. Jeszcze kilka lat temu, przechodząc do kwestii komercyjnych, zwyczajna marynarka ze zwyczajnym kołnierzem i zwyczajnym guzikiem była nie do sprzedania. Ona musiała mieć baskinkę, kolor, print, dziwny kołnierz, najlepiej dwa — im więcej dziwnych rzeczy w niej było, tym lepiej. A teraz faktycznie ten minimalizm wrócił do łask, tylko bardzo często się go wykorzystuje tam, gdzie chodzi o brak pomysłu. Też jest różnica w założeniu białego t-shirtu i dżinsów. Czasami to może być minimalistyczne, a czasami może być proste. Minimalistyczne jest wtedy, kiedy masz dobrze skomponowaną całość. Do tego masz jakiś kolczyk, delikatny róż na policzkach i buty, które fajnie do tego wyglądają. Wtedy to jest smaczne. Ale jeżeli obok stoi osoba, która ma po prostu biały t-shirt, dżinsy i ma klapki na nogach i mówi, że to jest minimalistyczne, no to nie, jest to bez pomysłu. Zależy w jaki sposób to rozumiemy. W sensie makro trendów minimalizm staje się kluczowy i w najbliższych latach zdominuje modę. Natomiast zawsze uważam, żeby tego słowa nie nadużywać, bo to czasami wychodzi po prostu karykaturalnie.

Jak Twój styl osobisty Cię wspiera? Czy w naturalnych, codziennych czynnościach czujesz się lepiej? Czy to jest dla Ciebie tarcza, zbroja? Dodaje Ci siły czy się chowasz za nim?

Dla mnie styl jest trochę… nie jest zbroją. Kiedyś był zbroją, mam ten okres za sobą. To jest mój punkt widzenia, z którym się można zgadzać bądź nie, ale chciałabym zachęcić naszych odbiorców, żeby nie traktowali odzieży jako zbroi, maski, ale żeby traktowali odzież jako odkrycie. Ja przez odzież się odkrywam. Pokazuję, jaka jestem. Tym dla mnie jest styl. Jeżeli ktoś jest osobą bardzo schematyczną albo jest perfekcjonistką, to wtedy taka osoba powinna mieć biały kołnierzyk zapięty na ostatni guzik. Jeżeli styl ubioru idzie ze stylem osobowości, to mi się to bardzo podoba. Ja natomiast jestem bardziej typem buntownika. Kiedyś uważałam to za wielki błąd, że moi rodzice, którzy założyli markę, stwierdzili, że będę w stanie godnie kontynuować ich dzieło. A ja sobie myślałam, jak ja, taki buntownik, będzie w stanie kierować marką klasyczną. Potrzebowałam wielu lat, zanim do mnie doszło, że tak miało być. Jeżeli marka klasyczna prowadzona jest zbyt klasycznie, bez żadnych przełamań, to staje się jak miliony innych marek, bo bardzo łatwo robić klasykę. Doszłam do wniosku, że klasyka jest najfajniejsza wtedy, kiedy wiesz jak ją łamać, jak ją podawać w taki sposób, żeby byłą bardziej współczesna. I pokochałam to, że ja z takim buntowniczym nastawieniem funkcjonuję w branży klasycznej. I odpowiadając w końcu na pytanie, stylizując się, ja raczej się ujawniam. Powiedziałabym, że dzisiaj jestem wyjątkowo schludnie ubrana, ale na ogół zakładam skarpetki czy pończoszki do sandałków, a reszta już jest bardziej klasyczna. I myślę, że tym pokazuję, że mam te klasyczne wartości, na przykład rodzina jest dla mnie kluczowa. Kiedyś miałam różne cele, które zapisywałam w zeszycie i marzyłam, żeby je zrealizować i wykreślić. A dzisiaj jak sobie pomyślę, że miałam inne cele niż to, żeby wrócić do domu i ułożyć puzzle z dziećmi, to dla mnie jest śmieszne. Gdzieś ta klasyka jest głęboko we mnie, ale też jestem buntownikiem, dobieram dodatki, stylizuję się w taki sposób, żeby podkreślić, że jednak inaczej to widzę.

Rozmawiałyśmy za kulisami, że jednak podważanie status quo, czyli schematów, ustalonych ram powoduje, że mamy większą wyobraźnię i pole manewru. To w jaki sposób tworzyć ten własny styl? Udzieliłaś świetnej recenzji do mojej książki „Styl – sztuka pięknego wizerunku” i myślę, że styl też rozumiemy nie tylko przez sposób ubierania się, ale w ogóle jako takie szersze pole do popisu, czyli właśnie to, jak się zachowujemy, jak podchodzimy do życia, jakie mamy wartości. Styl jest wizytówką, więc jak go budować?

Bardzo podoba mi się to, że Twoja książka w dużej mierze jest zbieżna z tym, co ja staram się promować na moich kanałach w social media. Rok temu prowadziłam taki cykl, powiedzmy poradnik o stylu i wiele rzeczy było zbieżnych. Tymczasem jak tutaj siedzimy razem, to widać, że mamy inny styl. I to dla mnie jest najlepsza recenzja tego czym powinien być styl. W ten sam sposób myślimy o stylu, a inaczej go interpretujemy. W stylu najważniejsze jest żeby być wiernym sobie. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale czy Twój styl, to jak wyglądasz teraz, odzwierciedla to, jaka jesteś? Twoją osobowość?

Jak najbardziej. Cechy charakteru, jaki mam pogląd na życie.

I to jest właśnie najważniejsze. Musimy się odciąć od szukania wzorców, inspiracji, podglądania co ma koleżanka. Bo jak koleżanka super wygląda, bo taki styl, to ja też będę miała taki styl. Ostatnio prowadziłam live’a z Magdą Waszynowicz, która jest doradcą wizerunku i ona taką fajną rzecz stwierdziła. Powiedziała, że klientki do niej przychodzą i pytają, czemu na nich dobrze nie leży to, co dobrze wygląda na koleżance. I o ile ja nie lubię schematów sylwetek, bo uważam, że jest to uproszczenie, to jeden przykład rzeczywiście jest bardzo obrazowy. Jeżeli mamy dwie koleżanki i jedna ma sylwetkę klepsydry a druga kielicha, to nie jest możliwe, żeby te same rzeczy dobrze na nich wyglądały. Tak, która ma wąskie ramiona świetnie będzie wyglądała z rozbudowanymi ramionami, natomiast ta, która ma z natury szerokie ramiona i założy jeszcze coś, co je rozbudowuje, to nie będzie w tym dobrze wyglądała. Podobnie jest ze stylem. Nie chodzi o obwód ramion czy bioder, ale jeżeli mamy inną mentalność, wartości, inny sposób podejścia, bycia, to te same rzeczy nie będą pasowały.

Nawet chodzenie w sukience czy w spódnicy… Ktoś biegnie, daje duże susy, a ktoś stawia z gracją małe kroczki jak Japonka. To jest też wszystko powiązane z gestykulacją. Może być osoba osadzona modowo w latach 90., która założy marynarkę, prostą, ale która trochę buduje ego, a do tego bardzo gestykuluje, jest trochę w typie włoskim, a może być też ta perfekcjonistka, o której powiedziałaś i też w takiej marynarce będzie wyglądała. 

Ale inaczej ją wystylizuje, inaczej ją założy. Ja uwielbiam aspekt psychologii mody. Uważam, że zanim ktoś pojawi się u stylistki, co jest świetnym krokiem na drodze budowania swojego stylu, to najpierw musi się zastanowić jaki jest, kim jest i potem podczas spotkania ze stylistką nie powinien się w 100% oddawać „jestem płótnem, po mnie maluj”, ale pewne rzeczy ta osoba powinna przekazać stylistce. Na przykład, że dobrze czuje się w pewnych schematach albo jestem chaotyczna i lubię czuć adrenalinę. Nasze cechy powinny być przełożone na to, w jaki sposób budować nasz styl.

Jak zaplanować idealną garderobę? Często wpadamy w panikę, jest mało czasu i kończy się to dramatem. Albo wychodzimy do pracy czy na spotkanie i okazuje się, że tu nam wystaje, tu jakoś dobrze się nie klei, bo inaczej ubranie wygląda na wieszaku, a inaczej na nas. Jak zaplanować bazę w szafie, żeby garderoba była funkcjonalna i komfortowa?

Nasza szafa powinna być właśnie odzwierciedleniem naszego stylu, nie ma takiej uniwersalnej strategii. Jak często czytam w różnych poradnikach, że każdy powinien mieć beżowy trencz, białą koszulę, czarne cygaretki i małą czarną, to ja z tego poza trenczem nie mam nic. Moją klasyką jest jedwabna koszula w pudrowym różu — to jest moja biała bawełniana koszula. Zamiast czarnych cygaretek mam spodnie w kratę z zakładkami, bo ja się w tym czuję lepiej. Nie ma tak naprawdę jednej reguły do każdego typu urody czy charakteru.

Czy istnieje rada uniwersalna na temat tego, jak zacząć kompletować szafę? Jeżeli mielibyśmy to na nowo zrobić, to jak znaleźć swoje ja?

Ja jestem trochę freakiem kolorystycznym, o czym chyba kiedyś rozmawiałyśmy przez telefon. Dla mnie kolor jest punktem odniesienia. Jak obserwuję osoby, których styl cenie, to one faktycznie stosują klucz koloru. Są oczywiście wyjątki. Na przykład redaktor naczelna Vogue’a, która fantastycznie wygląda niezależnie od tego co założy. Jej styl jest tak wyrazisty, mocny, wszystko jest wywrotowe. Jeśli lubimy, kiedy wszystko jest wyraziste, kolorowe, kwieciste, to też może być nasz styl. Wtedy energetycy kolor jest naszym wyróżnikiem. Natomiast w większości przypadków uważam, że na początek szafę warto ograniczyć do trzech głównych kolorów. I trzymać się tego radykalnie przez jakiś czas, dopóki nie nauczymy się nimi żonglować. Większość osób, których styl cenię, tak właśnie funkcjonuje. Ma kolory, których się trzyma. Potem w ślad za tym idą formy, tkaniny, ale kolor pierwszy.

W jaki sposób rozwijać własną markę, słuchając przy tym potrzeb użytkowników? Pytanie do Ciebie jako producenta odzieży.

To jest tak naprawdę największa trudność. Ja bardzo długo słuchałam potrzeb klientów, które do mnie dochodziły przez sklep. A teraz wyobraźmy sobie tę drogę. Dzisiaj mamy przełom lutego i marca 2020 roku. My w tym momencie dobieramy tkaniny do kolekcji wiosna/lato 2021. Jeżeli ja dzisiaj dostaję informacje ze sklepu, czego oczekują klienci albo klientki, ja to dzisiaj aplikuję do kolekcji, to oznacza, że to trafi na rynek za rok. Jeżeli klientka dzisiaj szuka spodni w kratę, to za rok też ich będzie szukała? Zdecydowanie nie. W modzie trzeba słuchać, ale nie zawsze się do tego stosować. Raczej trzeba to wrzucić do takiej maszyny, która wszystko filtruje, zdać się na intuicję i sobie trochę powróżyć, poprognozować jak ta potrzeba będzie ewoluowała dalej. Są pewne schematy. To, co robię, ja to robię od 12 lat i są pewne schematy. Jeśli widzimy, że potrzeby są bardziej odważne niż rok temu, kiedyś polski rynek był 2 lata w tyle, dzisiaj może jest jeden sezon do tyłu, a kolorystycznie klienci chcą tego samego, co aktualnie jest w Paryżu. I jeśli są coraz bardziej odważni, to ja nie mogę im za rok dostarczyć tego, co dzisiaj chcą, tylko muszę sobie wyobrazić, co będzie trendem za rok i to im właśnie dać.

Skąd pomysł na akcję „Jesteś idealna, kiedy jesteś sobą”?

To jest bardzo długi temat. Akcja „Jesteś idealna, kiedy jesteś sobą” będzie miała premierę 8. marca. Mogę tylko zachęcić do obejrzenia live’a, który odbędzie się 6. marca. Poprowadzę go z naszym dyrektorem marketingu Justyną Sobierajską. Będziemy mówiły na ten temat. To jest temat-rzeka, mogłybyśmy osobny podcast na ten temat nagrać.

Na pewno tak, ale jeszcze powiem a propos zgadzania się w podejściu do stylu, to naturalność jest dla nas ważna. I to hasło jak najbardziej do tego zachęca.

Dokładnie tak. Wspieramy kobiety w tym, żeby poczuły, że są piękne wtedy kiedy są sobą, a nie przykrywały siebie sytuacjami czy odzieżą, które nie pasują do ich stylu.

Co to jest unikatowa klasyka?

Dla mnie jest to klasyka zaprojektowana, czyli to nie jest biała koszula i koniec. To jest biała koszula, która ma dobrze poprowadzoną linię ramienia, idealną szerokość mankietu, dobrze znalezione guziki i dobrze uszyta. To jest unikatowa klasyka. Że widzimy, że to nie jest Burdy. Trencze mogą być trenczami, ale mogą być też tak zaprojektowane, że mają w sobie coś unikatowego, nietypowego jak na przykład sposób przyszycia paska, nietypowe guziki, że widać czyjeś serce, że ktoś nad tym się pochylił i chciał to zrobić w sposób unikatowy.

Kontrastowa lamówka w środku, podszewka. Mam taki płaszcz od Was, gdzie jest delikatna liliowa lamówka, a trencz jest beżowy i to bardzo pięknie wygląda.

Właśnie uwielbiam grę kolorów. Był taki moment, że trochę mnie zmęczyły kontrasty. Przekazałam informacje, że w płaszczach nie stosujemy kontrastów, tylko wszystkie podszewki mają być tonalne i wtedy przychodzi do mnie kierowniczka konstrukcji i mówi, ale czy na pewno? Bo to dziwnie wygląda. Tak się przyzwyczaili przez 10 lat, że jest inny kolor rękawa, podszewki.

Inspiracje.

Pewnie to pytanie będzie dla Ciebie trudne, bo wiem, że masz mało czasu dla siebie. Kiedyś nawet pisałaś na Instagramie, że masz mało czasu, żeby czytać. Ja kocham czytać i wiem, że moi słuchacze też lubią, jeśli poleci im się coś wartościowego. Czy mogłabyś polecić wartościowy dla Ciebie film, wystawę, książkę? Coś co wywarło na Tobie duże wrażenie, zainspirowało, a może nawet skłoniło do życiowych zmian.

Ja uwielbiam książki i dlatego o tym pisałam, że nie mam czasu. Nie brakuje mi wielu rzeczy, z których zrezygnowałam z uwagi na to, że chcę spędzać czas z rodziną, ale książek naprawdę mi brakuje. Ja czytam, ale „Przygody dobrego Wojaka Szwejka” czytam od listopada, a mamy koniec lutego. Mam zeszyt, gdzie zapisuję cytaty z książek z myślą o tym, że kiedyś przekażę je mojej córce. To też się przydaje do czegoś innego, bo niektóre cytaty są w naszym lookbooku. Każdy z nich uwielbiam. Na przykład książka Dickensa „Wielkie nadzieje” zrobiła na mnie fenomenalne wrażenie, czyli że czasami biegniemy w stronę nieosiągalnych celów, a jak je osiągniemy to okazuje się, że wcale nie oto chodziło. Nie to nam dało szczęście i gdybyśmy nie mieli tak dużych oczekiwań, to byśmy może byli bardziej szczęśliwi. Trzeba mieć ambicje, ale żeby to było z umiarem. Natomiast w temacie social media jest książka, którą, jest to dosyć zabawne, że zinterpretowałam w temacie social media, bo, nie wiem czy czytałaś „Portret Doriana Graya”?

Nie.

To jest książka napisana chyba pod koniec XIX wieku o tym, że pewien mężczyzna zakochał się w swoim portrecie. Stwierdził, że chciałby, żeby to portret się starzał, a on żeby pozostał piękny. Życzenie się spełniło. Musiał zasłonić portret, żeby nikt nie zauważył, że postać z obrazu się starzeje. To było trochę takie odwrócenie sytuacji. I tak sobie pomyślałam, że takie są social media. My trochę malujemy swój idealny obraz, wrzucamy go do social media, on jest piękny, a nasze życie, wiadomo, jest różne. Wtedy jeszcze nie miałam żadnego kanału, Facebooka mam od 3 miesięcy. Pomyślałam sobie, że założę ten kanał, ale żeby nie wpaść w pułapkę jak Dorian Gray, że stał się zbyt próżny i chciał być za piękny. Będę prowadziła social media, ale będę to robiła w taki sposób, żeby to było autentyczne, żebym ja sama nie uwierzyła, że ja jestem taka jak na tym instastory.

Muszę Ci wyznać, że ja najczęściej czytam kilka książek na raz  i mam książki z różnych obszarów. I czytam w zależności od pory dnia – na przykład rano mam otwarty umysł, gdzie mogę się jeszcze czegoś nauczyć, a wieczorem chcę się zrelaksować. Najczęściej to się tak kończy, że jak skończę czytać partię, to za kilka dni mam znów 10 książek i 10 zakładek. Kiedyś byłam już załamana, że mam chyba ADHD z tymi książkami, ale dowiedziałam się, że Karl Lagerfeld tak miał, że czytał wiele książek na raz.

Bill Gates chyba też.

Pocieszam się, że jest to jednak coś dobrego. Dziękuję Ci bardzo za spotkanie. Dziękuję, że się zgodziłaś porozmawiać ze mną dość otwarcie na temat stylu, ale też tematy wokół niego. Życzę Ci wiele dobra i inspiracji na Twojej drodze. Żebyś w sercu miała to ziarno, żeby dalej tworzyć z pasją i żyć pięknie.

Dziękuję Ci bardzo. A ja czekam na Twoją kolejną książkę, o której za kulisami wspomniałaś. Trzymam kciuki i jestem przekonana, że jeśli będzie tak samo ciekawa i dobrze napisana jak ta pierwsza, to sukces masz murowany i tego Ci życzę.

Dziękuję bardzo. Moim gościem była Patrycja Cierocka-Szumichora dyrektor kreatywna marki Aryton. Słyszymy się w kolejnym podcaście. Do usłyszenia.

Do zobaczenia.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący

Dołącz do zainspirowanych czytelników i pobierz bezpłatnie ebook w formacie pdf lub epub "Styl - sztuka pięknego wizerunku". Zobacz dlaczego cenią go nawet eksperci z branży mody. Zyskaj więcej stylowych porad i wartościowej wiedzy, dzięki którym podrasujesz swój indywidualny styl.

EBOOK W PREZENCIE

EBOOK W PREZENCIE