Uśmiech to moje logo - rozmowa z Justyną Rodziewicz-Siecińską - Stylowa Moda

Uśmiech to moje logo – rozmowa z Justyną Rodziewicz-Siecińską

Podcast
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

O dźwiękowych namiętnościach, miłości do muzyki, która koi duszę, sentymentach do drogich sercu ubrań, sile kobiecej przedsiębiorczości, pomaganiu innym, szukaniu mądrości życiowej i pomysłach na wyrażanie siebie poprzez styl.

Zapraszam do zobaczenia zdjęć z naszego spotkania i wysłuchania nagrania. Poniżej znajdziesz transkrypcję wywiadu. Rozgość się tu z nami!

Jeśli Twoja firma/marka chce zostać sponsorem kolejnego odcinka lub cyklu, serdecznie zapraszam do współpracy.

Gdzie można nas słuchać?

Wyszukując podcast w katalogu iTunes i Spotify./Wyszukując frazy „Stylowe Atelier” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie./Na kanale You Tube./Na Stylowym Blogu, gdzie znajdziesz materiały dodatkowe, piękne sesje zdjęciowe, a czasem film.

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

 

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/olsztyn-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

 

Zdjęcia: Renata Orlińska

Dzień dobry. Dzisiejszym gościem jest Justyna Rodziewicz-Siecińska — żona, mama, wokalistka zespołu rockowego, przedsiębiorczyni, dusza społeczna. Poznałyśmy się już chyba parę lat temu podczas szkolenia u Kuby Bączka.

Zgadza się.

Siedziałyśmy koło siebie, robiłyśmy wspólnie notatki, wykonywałyśmy ćwiczenia. I jakaś taka nić sympatii pomiędzy nami powstała, bo od tamtego czasu przeprowadziłyśmy parę rozmów. Widzimy, że mamy wspólne obszary, tematy, o których chciałybyśmy dzisiaj porozmawiać.

 Sponsorem dzisiejszego odcinka jest Real Estate Services, a Ciebie, Justyno, chciałam zapytać, na jakich płaszczyznach realizujesz swoją osobowość i kobiecość, bo to, co powiedziałam, to tylko namiastka.

Przede wszystkim realizuję się jako mama. Druga moja rola to jest moja firma. Zajmuję się nieruchomościami i tutaj się realizuję i sprawdzam, ciągle się ucząc czegoś nowego. Zarazem pomagam wielu instytucjom w zależności od potrzeby. Moim takim konikiem jest wspieranie kobiet, ale nie tylko. Kolejna rzecz to taka pasja, jaką jest muzyka, która towarzyszyła mi od dzieciństwa. Przez pewien czas była to też joga, z której na razie musiałam zrezygnować, mam nadzieję, że niebawem do niej wrócę. Natomiast taką pasją i moim wsparciem jest muzyka, która daje mi ukojenie. Wiadomo, że w biznesie dużo się dzieje, życie też nie zawsze bywa lekkie, więc moją odskocznią jest śpiew i granie na pianinie.

A co Ci w duszy gra? Jak spędzasz czas wolny? Jakie są Twoje marzenia?

Co mi w duszy gra… ja uwielbiam spokój i harmonię. W momencie, gdy się wokół mnie bardzo dużo dzieje, lubię ucieczkę w samotność. Czasami jest to spacer przy jeziorze, czasami jest to jakiś wyjazd i chodzenie po galeriach, muzeach. Ale chyba największą satysfakcję sprawiają mi kameralne koncerty jazzowe bądź też opera. To mnie wycisza najbardziej.

Czasami jest tak, że odkładamy marzenia na później. Często słyszę, że ktoś zaczyna śpiewać albo grać w dorosłym życiu, że niekoniecznie od dziecka ta pasja jest rozwijana, nie zawsze mamy taką możliwość. Jak to było u Ciebie?

Ja zwykle byłam dość aktywnym dzieckiem, w sensie bardzo spokojnym, grzecznym, introwertycznym wręcz, natomiast zawsze brałam udział w jakichś apelach, organizowanych koncertach, w chórku śpiewałam dziecięcym i ta muzyka gdzieś tam się ciągnęła za mną. W rodzinie nie mam osób wykształconych muzycznie, więc nie miałam z tym do czynienia, natomiast gdzieś to się przeplatało potem. Chodziłam do ogniska muzycznego, uczyłam się wtedy grać na pianinie, potem przyszło dorastanie, pianino już nie było takie fajne, wolałam muzykę rockową.

Czas buntu.

Czas buntu, tak, i zrezygnowałam z tego ogniska muzycznego. Muzyka zawsze była mi bliska, był taki etap, że odstawiłam muzykę na bok, bo uznałam, że trzeba tutaj nie bujać w obłokach, tylko realnie realizować swoje plany i twardo stąpać po ziemi. I trochę schowałam tą swoją pasję. Poniekąd może się jej wstydząc nawet, tak? Ale przyszedł taki czas, gdzie zaczęłam na nowo, zresztą brakowało mi tej muzyki. Tak się ułożyło życie, że dostałam propozycję śpiewania w zespole i jak poszłam na pierwszą próbę, ja poczułam, jak mi tej muzyki brakowało. Z wiekiem człowiek staje się coraz mądrzejszy i uznałam, że ta muzyka byłaby dla mnie fajną odskocznią, i że ja teraz już mogę łączyć mój realizm z duszą artystyczną, bo ta dusza pomoże mi koić to, co się dzieje w życiu realnym, czyli wyścig szczurów, pęd, porażki zawodowe, błędy, które popełniam, czasami negatywne emocje, gorszy dzień. Muzyka to koi. Jest mi łatwiej, po prostu.

Myślę, że można powiedzieć pół żartem, pół serio, że jesteśmy już dojrzałymi kobietami i gramy wiele ról życiowych. Czy jakoś szczególnie odczuwasz zmiany pewnych etapów życia?

Absolutnie tak. Ja już wcześniej wspomniałam, że zawsze zastanawiałam się, czy jest coś takiego jak kryzys wieku średniego. I nie wiem, czy u mnie to jest kryzys, ale na pewno nastąpił u mnie parę miesięcy temu taki przełom, gdzie zaczęłam troszeczkę bardziej, może to nieładnie zabrzmi, ale egoistycznie myśleć o sobie. To znaczy w końcu skupiłam się trochę na sobie, bo zwykle to dawałam. Dawałam dzieciom, rodzinie, innym. Nie do końca myślałam o swoich potrzebach. Teraz to się zmieniło. Nadal jestem mamą, nadal chętnie pomaga ludziom, ale chcę drugą połowę życia przeżyć mądrzej, z taką pełną radością, z takim doświadczeniem, że robię coś fajnego, że się spełniam, że moje pasje też są ważne. Uzmysłowiłam sobie, że to jest moje jedyne życie i chcę, żeby ta druga połowa była dużo mądrzejsza. Spokojniejsza, w harmonii z realizacją swoich marzeń, pasji. Tak chcę drugą część swojego życia przejść.

Zapatrywanie na modę na różnych etapach życia, też się zmienia. Jak to odczuwasz?

O, pewnie. Powiem Ci, że jak czasami analizuję swoje życie i to jak ona się zmieniało, to było to zabawne. Natomiast w moim wieku, kiedy ja byłam dziewczynką z podstawówki, a potem z liceum, bo czas liceum mi się bardziej kojarzy z modą, to oczywiście był wpływ środowiska. Patrzyłyśmy, która, w co się ubiera, która ma buty nowe i wszystkie chciały te same. Ja troszeczkę szłam innym torem, ponieważ jako dziecko w rodzinie miałam bardzo dobrą krawcową. To była osoba, która była jak ja to mówię moją cioteczną babcią, czyli to była siostra rodzona mojej babci. Ona miała w sobie niezwykły talent, ona była niezmiernie dobrą krawcową. Ja już nigdy potem tak dobrej krawcowej w swoim życiu nie znalazłam. Mając dzieci w Kanadzie, dostawała od nich katalogi. Dla mnie one były tak ciekawe, pięknie wydane, kolorowe. W Polsce w tamtych czasach nie było takich rzeczy i ja oczami łapałam to wszystko, zachwycałam się. Po czym moja ciocia mówi — a może to uszyjemy? I zaczęłyśmy trochę tych pomysłów podbierać z katalogów ze świata. I chyba ona zrodziła we mnie takie poczucie trochę wymyślania, jeżeli chodzi o ubieranie się. Druga rzecz, ciocia była osobą, która zawsze ubierała się pięknie, nobliwie. I to mi chyba zostało po niej i się cieszę z tego. Ona zawsze była dla mnie takim wzorem, jak się ubierała. W pewnym momencie zrobiła się już taką starszą panią, ale zawsze elegancka, zawsze skromna. I to mi zostało, ten jej obraz. I chyba też bym chciała tak jak ona dożyć później starości w tym stylu, w jakim ona funkcjonowała.

Był też piękny czas, kiedy poznałam muzykę rockową, zaczęłam sięgać po zespoły: Metallica, ACDC, Black Sabbath. Też to wpłynęło na mój ubiór, ale ja zwykle słuchając tej muzyki, chodziłam w jedwabnej bluzeczce z żabotem, z ładnymi guziczkami, które gdzieś wyszukiwałam. Może to się kłóciło z tym, co słuchałam, ale mi się to podobało. Ostatnio nawet zerkałam na swoje zdjęcia z czasów szkolnych. To były zdjęcia z czasów licealnych, uśmiech mi się pojawiał na twarzy i zastanawiałam się, jak mnie otoczenie odbierało, bo zwykle koleżanki t-shirt, dżinsy, a ja ok, dżinsy tak, ale zawsze gdzieś ta koszulka, bluzka jedwabna była. Tak że na pewno się wyróżniałam.

Przełom też był w kolorach. Wcześniej chodziłam w stonowanych kolorach. Teraz, od jakiegoś roku, jak weszłam w ten okres dojrzały, mam ochotę na rzeczy bardziej wyraziste. Na czerwień, po którą nigdy nie sięgałam. Nigdy. Na zieleń soczystą, na róż. Dla mnie te kolory absolutnie były za krzykliwe. Teraz po nie sięgam. Nigdy nie chodziłam z wielkimi dekoltami, z krótkimi spódniczkami. Tego nadal nie robię, ale już sobie pozwalam na troszeczkę większy dekolt. Mam chęć poczucia tej kobiecości, zmysłowości, elegancji. Dziś mam taką potrzebę, nie wiem, skąd to się wzięło, dlaczego, ale chyba z takiego dojrzewania po prostu.

Czyli w zasadzie w środku eksplozja, na zewnątrz elegancja.

Coś w tym stylu, tak.

Zadam Ci kolejne pytanie, przy okazji opowiadając historię ze swojego życia. Dawniej nie było ładnych rzeczy w sklepach, moja mama szyła mi sukienki, które były też haftowane i były z wielkim sercem robione i czułam się w nich wyjątkowo. Nie było też wypożyczalni strojów karnawałowych, a było dużo takich okazji w przedszkolach, zakładach pracy, takie bale się odbywały. Pamiętam szczególnie rok, kiedy mama na bal w przedszkolu przerobiła mi swoją suknię ślubną. Zresztą sama sobie szyła tę suknię i to była wściekle żółta suknia, w zasadzie to był taki kolor między miodem a płatkami słonecznika. Ona była obszywana pasami białej koronki. Wydawała się biała, ale była żółtym podkładem. To było takie mrugnięcie oka. Mama przerobiła tę suknię. Miałam do tego jeszcze dorobioną otoczkę, bo miałam uszyte długie koronkowe rękawiczki z falbanką, aż za łokieć. Prawdziwy wachlarz ręcznie malowany. Czułam się jak księżniczka. I moment, kiedy weszłam do sali, a po prostu wszystkich zatkało. Od pań, które wtedy były naszymi opiekunkami, po dzieci, po dziewczynki. Był ten zachwyt. Ja naprawdę czułam się tak pięknie w tej sukni, do tej pory kocham sukienki, czuję się w nich wyjątkowo, naprawdę czuję się w nich jak księżniczka. Jest to jakaś forma kobiecości, która powstała wtedy we mnie, że ja w sukience czuję się tak wyjątkowo. I chciałam zapytać, czym jest dla Ciebie sukienka, czy jakoś odczuwasz ją szczególnie, a zarazem, bo mówiłaś o tej osobie szyjącej ubrania, czy może ona kiedyś uszyła dla Ciebie coś takiego, że pamiętasz to do teraz, jakąś taką konkretną rzecz, która była formująca dla Ciebie, jeśli chodzi o styl.

Tak, to była bluzka z białego jedwabiu ze złotymi guziczkami, jakąś taką perełkę miały te guziczki. Pamiętam dokładnie ich kształt, wygląd, krój. Trochę to wyglądało jak z filmu „Czterech Muszkieterów”. Pamiętam każdy centymetr tej bluzeczki. To była moja ulubiona bluzka, którą pożyczały moje koleżanki, jak szły gdzieś na jakieś imprezy. Pamiętam największe rozczarowanie, jak pożyczyłam koleżance moją ukochaną jedwabną bluzkę i ona wrzuciła ją do pralki i to złoto zrobiło się srebrne. Ja po prostu odchorowałam to. Ta bluzka miała dla mnie tak duże znaczenie, bo my z ciocią tworzyłyśmy je razem. I to był taki nasz produkt. Nie chodziło o samą bluzkę, tylko o to wspólne wykonanie.

Od razu, póki pamiętam, chciałam też nawiązać, kwestie modowe są dla mnie obce i z daleka. Dla mnie zawsze to był taki świat komercji, płytki itd. Natomiast gdy poznałam Ciebie i miałam też w życiu do czynienia z jakimiś projektantami, rozmawiałyśmy o wywiadzie, że być może byśmy go zrobiły, to ja Ciebie i takich ludzi jak projektantów, to ja traktuję jako artystów. Dlatego bardzo mnie to ucieszyło i zgodziłam się na tę rozmowę, bo doceniam to, co robicie, doceniam te dusze artystyczne. Wy nie jesteście, że tak powiem, takimi osobami, które szukają komercji, bo Wy jesteście artystami i ja to bardzo cenię. Taki artyzm w modzie.

O tę sukienkę podpytam. Ja mam w ogóle akcję „Kocham sukienkę” i zachęcam kobiety do noszenia sukienek, bo od lat 70. produkuje się na świecie więcej spodni niż sukienek. To jest jakiś syndrom naszych czasów i może tak ma być. Natomiast uważam, że sukienka jest czymś szczególnym dla kobiety, nie tylko jeśli chodzi o historię ubioru, ale właśnie taki jakiś sentyment, poczucie odczuwania kobiecości. Wiem, że sukienka dla Ciebie też jest ważna. Czy cokolwiek zdradzisz?

Wiesz, sukienka jest dla mnie ważna, natomiast do niedawna sukienka była dla mnie ważna i opiewana tylko w serialach, może seriale nie, bo nie oglądam, ale w filmach kostiumowych. Ja tam doceniałam tę sukienkę. Doceniałam to, jak one są robione, doceniałam sukienki, które są na przykład w muzeum Sisi w Wiedniu. Natomiast sama nie nosiłam tych sukienek. Z czego to wynikało? Zawsze byłam bardzo szczupłą osobą i po prostu się wstydziłam. Czasami dzieci dokuczały mi, że jestem tak szczupła, chuda wręcz. Mnie to zablokowało na cały okres mojego dorastania, życia. To był temat wyłączony. Potem kwestia pracy. Pracowałam w banku, jestem pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, więc ja też jak gdyby trzymałam się kanonów ubioru — garnitur, marynarka, spodnie. Natomiast dosłownie od roku coś się zmieniło. Nawiązuje do tego, co powiedziałam wcześniej odnośnie „kryzysu wieku średniego” czy odnalezienia swojej kobiecości. Odważyłam się i po raz pierwszy po wielu, wielu latach założyłam sukienkę, do której teraz sięgam dość często. Oczywiście wolę sukienki długie, bardziej skromne, nie za bardzo lubię pokazywać ciało, mnie to krępuje. Ale lubię. Są kobiece, zmysłowe, szczególnie te długie wydają się takie eleganckie. Pokazują kobiecość, ale ona jest tak trochę ukryta. Są romantyczne, zwiewne, nostalgiczne. Takie najbardziej lubię i je noszę teraz już chętnie bez żadnych ograniczeń. Tak, te sukienki, to jest nasza kobiecość.

Łączysz świat artystyczny ze światem biznesowym. Jakich przełomowych momentów w sposobie ubierania się doświadczyłaś?

Pewnie to, gdy zostałam mamą. To był taki większy przełom. Zaczęłam się zastanawiać co wypada, a co nie wypada.

I co jest wygodne do piaskownicy, co jest odpowiednie do pracy.

Dokładnie. Z tą formą jakby eleganckiego ubioru nie miałam nigdy problemu, bo ona gdzieś tam zawsze była ze mną od dziecka. Natomiast, gdy zaczęłam śpiewać w zespole rockowym, pojawił się kolejny problem. Ja po prostu nie miałam tego wyczucia stylu rockowego, on nie jest do końca mój. Jakieś dżety, łańcuchy, to nie jest mój styl, ale też nie wypada pójść i śpiewać utwory rockowe w garniturze czy eleganckiej sukience. Z tym mam największy problem. Znaleźć ubiór, który będzie odzwierciedlał to, jaka ja jestem, bo nie chcę się zmieniać, ale żeby trochę dostosować się do sytuacji, w jakiej jestem, czyli koncert. Tego się uczę.

Czyli łączyć dwa światy, z jednej strony glany do długiej sukienki? [śmiech]

W glany mnie nie zapakujesz nigdy.

To jest półżartem, ale czasami można sprzeczne rzeczy połączyć ze sobą. Nie trzeba szukać zupełnie nowej, trzeciej estetyki. Można połączyć coś, z założeniem, że chcę, żeby to wyrażało nadal mnie. Co czułaś i co robiłaś w momencie, kiedy był potrzebne zmiany. Przegląd szafy? Zakupy? Szukanie inspiracji? Może rozmowa z przyjaciółką?

Obserwowanie ludzi, przegląd szafy też był. Czasami to były jakieś magazyny, na które gdzieś tam przypadkowo natknęłam się. Czasami jakiś film.

Zadam Ci podchwytliwe pytanie. Czy myślałaś o spotkaniu z osobistą stylistką?

Jak zaproponujesz mi spotkanie z Tobą, to bardzo przyjemnie, bo już sobie wyobrażam, że te zakupy, by były bardzo przyjemne [śmiech].

Ja tak trochę pytam, bo najczęściej z usług stylistki korzystają osoby na pewnym etapie życia. W takich sytuacjach przełomowych, gdzie bardzo często potrzebujemy, żeby ktoś nam pomógł, zaopiekował się nami w momencie, kiedy potrzebujemy delikatnej korekty bądź zmiany stylu, bo na przykład awansowałyśmy, zmieniłyśmy stanowisko w pracy albo zaczynamy karierę zupełnie od nowa, w innej branży i nie wiemy jak się ubrać. Albo nie umiemy się ubrać na te wolne chwile. Dlatego pytam, bo też nie jesteśmy ekspertami, żeby radzić sobie ze wszystkim. Korzystamy z różnych usług, z fryzjera, księgowej. Rzadko sobie ktoś sam podcina włosy. Tak samo korzystamy z usług stylisty i w dzisiejszych czasach to jest takie normalne. To nie tylko gwiazdy korzystają.

Ale absolutnie. W dużych miastach jest to normą. Rozmawiam z koleżankami, które korzystają z takich usług. Uważam, że świat biznesu bardzo tego potrzebuje. Z kobietami jest znacznie lepiej niż z mężczyznami, bo oni to już w ogóle bardzo potrzebują tej pomocy. Kiedyś tych wolnych biznesmenów było mało, to były osoby, które były dyrektorami w biurach, obowiązywały pewne kanony — szary, czarny, garnitur, biała koszula. W biznesie trzeba być eleganckim, natomiast ja jestem za tym, żeby wplatać coś ciekawego, ciekawy kolor, połączenia kolorów. To jest bardzo potrzebne, żeby ten wizerunek biznesowy, który z natury jest sztywny, ocieplić, rozweselić i nadać mu jakiegoś charakteru. To jest bardzo potrzebne.

Co myślisz o współczesnej modzie biznesowej?

Jest już znacznie lepiej niż było, natomiast jeszcze jest dużo pracy. Jeżeli chodzi o kobiety, jest lepiej. Uważam, że mężczyźni prawie wszyscy — potrzebny im stylista. Jeżdżąc po świecie, widzę, że panowie zachodniej ściany Europy ubierają się znacznie lepiej niż u nas w Polsce. To od lat się mówi, że polscy mężczyźni nie dbają tak o siebie, a to jest niezmiernie potrzebne.

Wiesz, chodzi nie tylko o to, że my w jakiś sposób o siebie dbamy lub nie dbamy, ale też te kanony elegancji ewoluują. To się troszkę zmienia. Można powiedzieć, że protokół dyplomatyczny czy zasady dress code są sztywne, ale jednocześnie widać upływ czasu, bo przecież jest teraz większa dowolność. Na przykład kiedyś but musiał być totalnie zasłonięty. Teraz muszą być zasłonięte tylko palce, czyli niektóre formy spotkań zakładają, że możemy mieć odsłoniętą piętę — wow! Jaki nowy wynalazek.

No niby te kanony biznesowe, tutaj możemy mówić o politykach, niby są sztywne, natomiast uważam, że tych niedociągnięć jest znacznie więcej. Zauważ, i to mnie razi, że osoba publiczna, sędzia, polityk, występuje w swetrze na jakimś kongresie. No dla mnie to jest szacunek do drugiego człowieka. Ja jak idę do notariusza z klientem czy spotykam się z klientem po raz pierwszy, to jest też dla mnie wyrażenie szacunku, powagi tego, co robię. I to jest taka trochę moja marka. A uśmiech to takie logo. Uważam, że osoby publiczne popełniają znacznie więcej błędów. W niektórych sytuacjach nie wypada ubierać się, jak to teraz jest widoczne. I na to jest przyzwolenie. Uważam, że jak stylista wejdzie w ten świat i go trochę naprawi, to nie zaszkodzi.

Cieszę się, że to mówisz, bo uważam, że strój to nie próżność, tylko dobre maniery.

Dokładnie.

To szacunek do innych, to też zawsze powtarzam, ale właśnie jest coś takiego, że nie zawsze to wynosimy z domu i trzeba się tego nauczyć po prostu tak jak innych rzeczy, których się uczymy i nabywamy. Trudno nauczyć się dobrego zmysłu, wyobraźni plastycznej, to już nie każdy ma, ale możemy nauczyć się pewnych zasad, jak łączyć ze sobą pewne kolory. Nie będziemy może tego robić w sposób finezyjny, ale nie będziemy popełniać błędów. Będziemy wiedzieć jakie długości, jaka wysokość obcasa, jaki strój przy jakich godzinach pracy, jak przy świetle dziennym, jak w biurze. To, co mówisz jest właśnie cenne, że to są po prostu dobre maniery. Jeszcze tak ładnie powiedziałaś o tym logo i właśnie chciałam się zapytać, czy strojem kreujesz markę własną?

Absolutnie tak. Wystarczy ubrać się w dresy czy jakiś sportowy strój i pójść załatwić sprawę w urzędzie. Czasami tak mi się zdarzało, rzadko, traktowano mnie jak dziewczynkę, która po coś tam przyszła, lekceważono. Natomiast jest inaczej gdy ubiorę się elegancko. Od razu osoby, które mnie obsługują, odnoszą się do mnie z szacunkiem, z powagą. Sympatycznie przychodzi rozmowa. To tylko jeden z przykładów. Dlatego są te kanony narzucone w bankach i innych instytucjach. Po coś to jest. Musimy wzbudzać zaufanie. Myślę, że ubiór bardzo określa człowieka, kto jaki jest. My się uzewnętrzniamy w ten sposób.

Czy masz takie elementy stroju biznesowego, które są dla Ciebie trudne? Że się zastanawiasz albo szukasz informacji na ten temat, jak sobie radzisz? Jeżeli czegoś nie wiesz.

Trochę podpatruję innych pewnie.

Oglądasz „House of cards” i patrzysz, jak się ubierają. 

Rzadko oglądam telewizję, ale jak już oglądam, to tak. Szczególnie na panie, które obracają się w polityce, wielkie bizneswoman, tak, podpatruję gdzieś tam czasami. Jak sobie radzę? Czasami wyciągam z szafy masę rzeczy i tak dopasowuję sobie mniej więcej. Ubieram, sprawdzam czy to pasuje, czy nie. No nie wiem, szukam.

Czy tak samo się zmagasz z obszarami stylizacji, układasz sobie na łóżku, robisz sobie zestawy i zastanawiasz się, czy to do siebie pasuje, zakładasz, mierzysz?

Tak, tak. Nie jestem stylistą tak jak Ty, że masz to może już w głowie. Ja muszę dwie rzeczy ze sobą zestawić, a nawet je ubrać i tak mniej więcej wyczuwam, czy to pasuje, czy nie pasuje. Nie zawsze jestem pewna, czy zrobiłam dobrze. Czy udało mi się to właściwie dobrać. Ale już na tyle się tym nie zajmuję, nie stresuję, liczę na swój instynkt, na swoje poczucie estetyki.

Czy jak obserwujesz te stylizacje gdzieś w telewizji, w magazynach, w galerii sztuki, to później utożsamiasz to ze sobą jako stylizacyjny wzorzec, czy przedkładasz to rozmyślaniom i wtedy idziesz pod prąd, że wiesz, że to tak powinno być, ale ja zrobię to po swojemu.

Raczej po swojemu. Czasami podpatruję, bo tak jak mówiłaś, teraz moda się rozwija bardzo. Są osoby, które zajmują się tym fachowo i testują połączenia kolorów. I to podpatruję rzeczywiście. Czasami jak coś zobaczę, jak krata, w jakim jest kolorze, to mi gdzieś zapada w pamięć i w ten sposób próbuję sobie dobrać na przykład garnitur z koszulą. W tych kolorach. Łączę sobie je gdzieś w głowie. Kolory na pewno podpatruję, bo są osoby, które się na tym znają i robią to wyśmienicie. Tak to wygląda.

Jak moda wspiera Cię w przedsiębiorczości? Pomaga Ci? Czy to taka Twoja zbroja, obronna tarcza czy wręcz przeciwnie jest to takie źródło siły kobiecej?

Myślę, że mi pomaga. Dodaje jakiejś pewności siebie, takiego określenia siebie. Już nie wspomnę o modzie związanej z nieruchomościami, tak? Z budynkami, wnętrzem, wielką rolę gra moda. Albo moda na reklamowanie swojej firmy, też odgrywa wielką rolę w tym. Jeżeli chodzi o sam ubiór, tak. Ja się nad tym tak mocno nie zastanawiam, natomiast na pewno mam takie poczucie, że muszę wyglądać schludnie, elegancko ze względu na to, czym się zajmuję. I taka jestem. Zawsze lubiłam elegancję.

W jakim konkretnie ubraniu czujesz się najbardziej sobą, że to jest taka Twoja wizytówka?

Chyba rzeczywiście to będzie garnitur. Jakaś bluzka, top, koszula. Oczywiście z jakąś broszką bądź też jakimś kolczykiem, z jakimś dodatkiem biżuterii.

Jak mówimy o tej modzie biznesowej, muszę powiedzieć, że w protokole dyplomatycznym te koronowane głowy muszą się wręcz ubierać na takie kolory mocne, nasycone. A tutaj wiesz, w takich biznesowych realiach mówi się, że „orły są szare, a papugi pstrokate”. Wręcz jest preferowany taki stonowany ubiór. I kobiety szukają takich form kobiecości, które pozwolą im się jakoś wyrazić, tę osobowość, że ubranie nie jest tylko mundurem, tylko na przykład, jeśli Ty jesteś artystką i kochasz muzykę, to mogłabyś założyć spinki do mankietów, które mają kształt fortepianu, gitary, są takie rzeczy.

Znalazłam takie ostatnio.

No właśnie, więc są takie małe szczęścia, które pozwalają zaistnieć też modowo i się pokazać. Powiedziałaś o tych dodatkach biżuterii, myślę, że to jest właśnie taki klucz mody biznesowej, żeby ona nie była taka chłodna.

Dokładnie, natomiast wiesz, jestem za tym, żeby była odważniejsza, kobieca, weselsza, natomiast czasami obserwuję wygląd, chociażby królowej Elżbiety. Jestem często zszokowana, ponieważ ta starsza pani, doradzają jej czy ubierają ją w tak odważne kolory. Czasami są to takie młodzieńcze pastele, gdzie mi się to gryzie, ja się na tym nie nam, absolutnie, to robią fachowcy pewnie, ale ja to odbieram za bardzo odważnie. Po niektóre jej kostiumy ja bym nie sięgnęła, pomimo że jestem dużo młodsza. Jestem zdziwiona.

Fasony i kolory są krzykliwe, ale w dyplomacji tak jest, to jest królowa, ją musi być widać z daleka, tak, tak że to jest kanon, który istnieje od setek lat i do tego kanonu po prostu ona się dostosowuje.

Wiesz, ja bym chciała, żeby to się kojarzyło dobrze, ale absolutnie nie chciałabym wyglądać krzykliwie i wyzywająco.

Teraz troszkę zmienimy temat, bo bym poszła bardziej w kobiecość. Ciekawi mnie, kim jest dla Ciebie kobieta spełniona?

Kobieta spełniona to przede wszystkim kobieta szczęśliwa. A w tym szczęściu będzie wiele rzeczy. Zdrowie najbliższych i własne, spełnienie zawodowe, miłość oraz spełnianie swoich marzeń i pasji. Uważam, że życie bez pasji jest puste.

Czy naturalność w wyrażaniu kobiecości jest szlachetna? Teraz widzę długie szpony, sztuczne wachlarze sztucznych rzęs, a to w biznesie też nie jest dobrze widziane, co wynika z etykiety i ponadczasowych zasada savoir-vivre’u. Co myślisz o tej naturalności / nienaturalności? Co obserwujesz?

Wiesz, ja jestem za tym, żeby mimo wszystko kobiety dbały o siebie, ale żeby były w tym naturalne. Nie lubię osób, które zbyt często i zbyt radykalnie poddają się jakimś zabiegom głębokim, estetycznym. No, wygląda to nie dobrze. Natomiast, owszem, jeśli ma to być jakaś maseczka, coś, co jest w miarę naturalne, delikatne, ok i trzeba. Musimy, my kobiety, dbać o siebie. Używając dobry krem. Czasami mam wrażenie, że to sprawia przyjemność samą dla siebie, że coś zrobiłam dla siebie, mimo że często w efekty nie wierzę. Ale sprawia mi jakąś przyjemność, że zrobiłam coś dla siebie. Myślę, że większość pań tak ma. Natomiast absolutnie jestem za tym, żeby zachować umiar.

Angażujesz się też społecznie. Często zamieszczasz zdjęcia zachęcające do różnych inicjatyw. Czy pomaganie innym to refren do piosenki o sensie życia?

Absolutnie tak. W dobie biznesu, dzisiejszego życia, pędu, gonitwy, konkurencji, bezwzględności, to są elementy, które jeszcze pokazują mi takie człowieczeństwo, które jeszcze jest we mnie i mam nadzieję, że nigdy nie zniknie. Daje mi to ogromną satysfakcję, robię to bezinteresownie. Jeżeli się uda, ktoś powie „dziękuję” albo nawet jak tego nie powie, a ja będę wiedziała, że to poszło w dobrą stronę, to będę miała taką satysfakcję wewnętrzną. Im więcej pracuję i im więcej mam tego biznesu, to tym bardziej potrzebuję takich naszych pierwotnych zachowań. Obcowania z przyrodą, pomaganie innym. To pomaga mi nie zagubić się w tym świecie. Pomaga mi i innym pokazać, że są te wartości, których nie powinniśmy zatracić w dobie komputerów, maszyn, szaleństwa, jakie teraz nas otacza. To jest dla mnie taka wisienka na torcie, jeżelibym miała podsumować swoje życie. Fajnie jest się spełniać, mieć pasję, ale pomaganie jest czymś takim jeszcze wyższym. Daje mi wielką satysfakcję.

Dzisiaj żyjemy w roszczeniowym świecie. Każdy od nas czegoś chce i ludzie też nie zawsze doceniają taką pomoc. Myślę, że warto powiedzieć, jak pomagać mądrze.

Myślę, że tak. Opowiem Ci taką historię. Kiedyś zwróciła się do mnie o pomoc kuzynka, z którą nie miałam jako takich kontaktów, nie wiedziałam, co ona robi, jaka jest. Moi rodzice kiedyś pojechali z wizytą do niej. Wracając, opowiedzieli mi jej smutną historię, że została samotną mamą, że urodziła bliźnięta, jedno z bliźniąt urodziło się bez rączki, i że jej sytuacja finansowa jest nie najlepsza. Więc ja, mając zaoszczędzone pieniążki na jakiś wyjazd, uznałam, że przeleję jej te pieniążki, żeby na tyle, na ile mogę, sytuację podratować. Zrobiłam to. Po paru tygodniach zadzwoniła do mnie jej starsza córka i opowiedziała mi, co się wydarzyło po przelaniu tych pieniędzy. Nie wiedziałam, że ona ma problemy alkoholowe. Pieniądze przepiła. To było takim gwoździem do trumny, że pani kurator, która już wcześniej była w tej rodzinie, o której oczywiście nie wiedziałam, postanowiła o zabraniu tych dzieci od mamy. Czułam się okropnie, bo miałam wrażenie, że się przyłożyłam bardzo do tej sytuacji. Potem to już zrozumiałam, że widocznie problemy był wcześniej, ale to mnie też nauczyło sprawdzać, kto ma być tym obdarowanym. Ja zaufałam, w sumie to jakaś rodzina była, poruszyła mnie ta cała historia. Teraz robię to mądrze. Teraz wiem komu i kiedy mam pomóc. I robię to w całkiem innej formie. Czasami jest to pomoc finansowa, czasami jest to oddanie ciuszków czy po dzieciach, czy takich, których ja już nie noszę. Czasami jest to skontaktowanie kogoś z kimś, czasami jest to polecenie usług danej osoby. Formy pomagania mogą być różne.

Oddanie też na przykład czasu swojego.

Chociażby. Czasami, właśnie, to jest ważna rzecz, rozmowa z koleżanką, którą mąż zdradził i ma dziś gorszy nastrój. Rozumiesz? Jest wielka paleta możliwości. Ja odczuwam satysfakcję, a gdzieś czuję, że to dobro wraca i to czasami z całkiem innego źródła. Czasami ja potrzebuję takiej pomocy i dostaję tę pomoc naprawdę niespodziewanie i od osób, od których bym się nie spodziewała, że dostanę. Ale wtedy wydaje mi się, że to jest właśnie takie piękne życie.

Czyli w zasadzie lekcja jest taka, że nie tylko powinniśmy sprawdzać komu pomagamy, bo czasami nie ma na to czasu też, są różne sytuacje życiowe, ale powinniśmy pomagać w taki sposób, żeby nie odbierać tej osobie odpowiedzialności, bardziej jakby wesprzeć ją w nauczeniu ją czegoś, a nie budowaniu dalszej bezradności. 

Absolutnie, bo jak dajemy gotowy produkt, to ta osoba będzie zaraz chciała całą rękę. Ja uważam, że lepiej dać wędkę niż rybę.

Powiedz mi, czy jest coś takiego, o czym w tej chwili marzysz? Coś, co by Ci pomogło a propos pomagania? Jakieś marzenie, realizacja, które by sprawiły, że Twoja droga życiowa byłaby bardziej spełniona, szczęśliwa. Mówiłaś, że myślisz o pewnych rzeczach, że trzeba przewartościować trochę je i na pewnym etapie życia poszukać nowych rozwiązań, żeby żyć lepiej, mądrzej.

Wiesz, tu chyba chodzi o to, co mi pierwsze przychodzi na myśl, to chyba nadal szukania spokoju w sobie i szukania odskoczni. W sensie znaleźć rzeczy, które dadzą mi równowagę i harmonię, do której dążę. I jeszcze jedna rzecz, jaka mi chodzi po głowie, to chyba poukładanie w głowie, co jest dla mnie ważne, istotne i to głównie w kontekście ludzi, z którymi współpracuję. Do tej pory byłam bardzo naiwna i chodziłam jak we mgle, bo jestem osobą z natury bardzo otartą, radosną i wszystkich z góry obdarzam olbrzymim zaufaniem. Potem dostaję po tyłku. Na tym etapie wolałabym już w miarę możliwości umieć dobierać sobie osoby do współpracy. Z osobami przyjaznymi ja więcej osiągnę, będzie to mniej nerwów kosztowało i będę czuła większy spokój. Chciałabym tę umiejętność nabyć. I jeszcze bardziej nauczyć się asertywności.

Życzę Ci w takim razie na Twojej drodze samych dobrych ludzi, samych dobrych zdarzeń, które Cię budują i wspierają, i rozwijają. 

Właśnie dzisiaj to zrobiłaś, poczułam się błogo, spokojnie, czuję, że siedzę na tej kanapie z właściwą osobą. Było mi bardzo przyjemnie, mogłyśmy porozmawiać o luźnym temacie, nie tylko biznesie, czyli trochę odskoczyłam od swojej dziedziny i to mi sprawiło wielką radość. Bardzo dziękuję.

Ja też Ci bardzo dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie i otworzyłaś się przed nami.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący

Dołącz do zainspirowanych czytelników i pobierz bezpłatnie ebook w formacie pdf lub epub "Styl - sztuka pięknego wizerunku". Zobacz dlaczego cenią go nawet eksperci z branży mody. Zyskaj więcej stylowych porad i wartościowej wiedzy, dzięki którym podrasujesz swój indywidualny styl.

EBOOK W PREZENCIE

EBOOK W PREZENCIE