Jadę załatwić jakąś sprawę tramwajem. Na przystanku wsiada kobieta w wielkim przetłuszczonym i zlakierowanym tapirem. Myślę sobie, czy ktoś tam mieszka, w tym szałasie ułożonym z obklejonych włosów łowiących kurz. Potem dosiadają się młode dziewczyny jadące do liceum. Jeszcze spisują lekcje. W rzęsach jak szczotki od szczotki i ostro zapiłowanych, długich hybrydach. Delikatnie opuszkami przyciskają literki klawiatury w telefonie, by nie uderzyć paznokciem. A nuż pęknie, byłoby kiepsko, bo wtedy wszystkie trzeba skrócić. Wysiadam. Mija mnie kobieta z pomarańczową twarzą i białą szyją, a ja zastanawiam się przez sekundę czy w domu wyłączyli jej światło i zabrali lustro. Wchodzę do urzędu, stoję w kolejce. Rzucam okiem, kto przede mną. A tam pasemka, trwała, poliester, plastik, duże markowe logo, biust prawie do brody, brudne buty, bo przecież jest zima…
I nie mam nic do hybryd, makijażu, ani ubrań ze znaną metką. Zastanawiam się raczej nad tym, w którym momencie dobry gust się kończy, a w którym zaczyna. Tylko, że dobry gust nie jest popularny. Tak jak inteligencja, szczerość, jakość, profesjonalizm i staranność, pozostaje nieco na uboczu. Sprzedaje się poklask, kicz, tandeta, szybkość, łatwość. I nawet można znać zasady, idee, ale nie chce się z nich korzystać. Wartościowe rzeczy, zachwycające piękno, rozczulające dobro – wszystko wymaga samodyscypliny. Najtrudniejszej cechy znanej człowiekowi. Rycerzowi walczącemu ze swoimi własnymi słabościami, poglądami, klapkami na oczach.
Uważam za totalną pomyłkę wypowiedzi w stylu: „Chcesz być naturalna, to nie maluj włosów, nie gól pach, nie używaj dezodorantu, ani korektora”. To nie jest naturalność! To jest brak higieny osobistej i zaniedbanie. Brak miłości do siebie. Wyniszczenie, któremu pozwalamy zapanować nie tylko nad wizerunkiem, ale też nad innymi dziedzinami życia. Naturalność to prawdziwość, autentyzm, ale z atencją dla swego ciała. Naturalność to szacunek do tego, co dostałyśmy od natury, siły wyższej.
Tylko, że tak bardzo często wpadamy w skrajności. Idea wszystko albo nic, w dobrym wyglądzie się nie sprawdza. Piękno to miłość, zaufanie, delikatność. Sztuczność i karykatura bywają destrukcyjne, męczące, smutne, a nawet przerażające. To jest ta różnica. Trudno wyglądać prawdziwie ładnie w przegięciu, wyolbrzymieniu, w dziwnych pozach. Gdy kobieta jest dla siebie sama ironią, brakuje jej wewnętrznego ciepła. Tej klasy, o której wspominam, gdy mówię o ikonach stylu. Ulotnej jakości do emanacji na zewnątrz.
Zrozumienie tego kim jestem i po co jestem, a może też dokąd zmierzam, prowadzi do wielu cennych życiowych doświadczeń i wyborów. Każdy ma swoje zdanie i moje nie jest bardziej mojsze niż twojsze. Może dlatego, że każdy z nas inaczej definiuje piękno i inaczej je widzi, prowadzi nie do różnorodności, ale i do brzydoty właśnie. W każdych oczach piękno ma inny wymiar.
Czy kanonem piękna jest naturalność? Konkluzja jest demokratyczna, lecz brutalna zarazem – w dzisiejszych czasach zdecydowanie nie. Wszyscy ludzie tworzą swoje własne wzorce.
Mi zostaje tylko pochwała naturalności.
#osobistastylistka
Gdy Twoim marzeniem są #usługiosobistejstylistki, #zakupyzestylistką, #przeglądszafy, #analizakolorystyczna lub #stylizacjaonline, #stylistkaonline – sprawdź dostępne propozycje, które przygotowała dla Ciebie #osobistastylistka SKLEP – usługi stylistki.