Już jako dziecko nosiła Pani w sobie zachwyt strojem. Jak bardzo garderoba mamy wpłynęła na Pani wyczucie stylu i wyobraźnię?
Bardzo silnie. Uwielbiałam przyglądać się mamie i asystować jej przy przygotowaniach do wyjść na przyjęcia i bale karnawałowe. Do tej pory pamiętam chyba, a miałam wtedy zaledwie 8-10 lat, jej wszystkie kreacje – suknie długie balowe i krótkie na mniejsze przyjęcia, ich fasony, tkaniny, kolory. Szczególnie zapadły mi w pamięci suknie z czarnej jedwabnej tafty – krótkie i długie, długa w kolorze écru i tak zwany dwuton o oryginalnym kolorze srebrzysto-gołębim. Inne ulubione kolory mojej mamy to stare złoto i różne odcienie zieleni. Pamiętam nie tylko ich deseń ale również ich świetny gatunek – miłe w dotyku, pięknie układające się na figurze. Pamiętam również plisowane elementy w sukienkach, bufkowate rękawy, kształt dekoltów czy sposób wykończenia góry. Szczególnie zapadła w mojej pamięci czarna dwuczęściowa sukienka – dół solejka do kolan, góra mały żakiecik z rękawem ¾ i charakterystyczną stójką przy szyi. To mój ulubiony wzór żakietu na szczególne przyjęcia. Zauważyłam, że są bardzo popularne wśród koronowanych głów. W takim fasonie brała ślub m.in. Camila – żona Księcia Karola, tylko w wersji płaszczowej do samej ziemi. Pamiętam uwagi, komentarze mamy jakie kolory łączą się ze sobą najlepiej, co jest w dobrym, a co w złym guście.
Foto: Archiwum projektantki.
Stroje, które Pani projektuje mają często stonowany charakter. Czy są chwile szaleństwa w tworzeniu?
Nie wszystkie stroje mają stonowany charakter. Przeważnie te, które są przeznaczone dla kobiet ze środowiska dyplomatycznego są bardziej klasyczne – bo wiadomo, że protokół, zarówno oficjalny, jak i dyplomatyczny, rządzi się zupełnie innymi prawami. Trudno natomiast zaliczyć kolekcje z lat 2003-2007, na czele ze słynną suknią falą z czarnej tafty, do stonowanych, bez fantazji. W niektórych przypadkach zarzucano mi nawet, że „ Rosati częściej rozbiera niż ubiera kobiety, nadmiernie eksponując jej wdzięki”. Ale na wybiegu wszystko jest dozwolone. Moje projekty nosiły i noszą również kobiety ze środowisk artystycznych czy show biznesu. Linia młodzieżowa, której inspiracją była moja córka, „For Weronika” to mini, przepastne dekolty, żywe kolory i śmiałe połączenia tkanin.
O Pani twórczości pisano jako o połączeniu prostoty, elegancji i kobiecości. Czy dzisiaj zmieniłaby Pani któreś z tych haseł lub dodała nowe?
Są wciąż aktualne. Może dodałabym – my kobiety eksponujemy to, co mamy najlepsze, najpiękniejsze, a nie demonstrujemy tego, co nieco mniej udane, staramy się odpowiednio zakamuflować. Bo najważniejsze jest nasze dobre samopoczucie.

Izabela Jabłonowska z Teresą Rosati podczas Fashion Website Awards na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

O czym Pani myśli szkicując nowy projekt?
Pierwsze szkice projektu powstają w głowie, w mojej wyobraźni. Szkic na papierze, to końcowy etap powstawania modelu, to moment tuż przed przekazaniem go do realizacji. Mały notes i długopis towarzyszą mi wszędzie: w domu, samochodzie i obowiązkowo w torebce. Zdarzyło mi się czasem, że w czasie przyjęcia, w jakimś zacisznym zakątku szkicowałam projekt, który właśnie narodził się w mojej głowie… W towarzystwie uchodzę raczej za osobę małomówną – a ja po prostu czasem jestem daleko myślami w swoim świecie mody: przywracając dawno oglądane filmy, ulubione obrazy czy kadry z dawnych wydarzeń rodzinnych, które na zawsze pozostały w mojej pamięci. No i przede wszystkim, wspomnienia z niezwykle interesującego i inspirującego pod tym względem życia u boku męża, z licznych bardziej lub mniej oficjalnych podróży, ze spotkań z kobietami o różnych narodowościach i kulturach.
Co jest przyjemniejsze – efekt końcowy czy sam pomysł?
Trudno powiedzieć…
Jakich wyborów powinna dokonywać kobieta stając rano przed swoją garderobą?
Właściwych – stosownych do swojego środowiska, pracy, planu dnia i pory roku!
Dla kogo jest najprzyjemniej projektować?
Myślę, że dla kobiet, które wiedzą czego chcą, które mają wyczucie smaku i …dobrą figurę. Najtrudniej jest tworzyć dla kobiet o nietypowej sylwetce, które czasem nie zdają sobie sprawy ze swoich niedoskonałości. Łatwiej dla kobiet odważnych, otwartych na wszelkie zmiany, o większej wyobraźni.
Jaki z dodatków podnosi jakość każdej kreacji?
Zdecydowanie buty, potem biżuteria. Biżuteria może wyeksponować walory modelu, a nieodpowiednia, bez wyczucia może zaszkodzić.
Czy ma Pani ulubione akcesoria mody?
Tak. Buty, torebki i biżuteria.
Życzę spełnienia marzeń.
Dziękuję.
Ten wywiad przeprowadziłam ponad 10 lat temu dla portalu We-dwoje, gdzie byłam redaktorką działu mody. Jest to zapis krótkiej rozmowy, a w życiu zawodowym projektantki zaszło wiele zmian. Jednak pasja do mody jest ponadczasowa, dlatego chciałam uratować ten materiał od zapomnienia. Może znajdziesz w nim coś wartościowego i inspirującego. Jak zawsze trzymam kciuki za Twój styl i zapraszam do lektury!
#osobistastylistka
Gdy Twoim marzeniem są #usługiosobistejstylistki, #zakupyzestylistką, #przeglądszafy, #analizakolorystyczna lub #stylizacjaonline, #stylistkaonline – sprawdź dostępne propozycje, które przygotowała dla Ciebie #osobistastylistka SKLEP – usługi stylistki.