Idą zmiany - Stylowa Moda

Idą zmiany

Codzienność
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

O przeprowadzkach, kreowaniu rzeczywistości, malowaniu przestrzeni w marzeniach, przyjaźniach i planach Stylowego Bloga.

Mam poczucie, że dziś wokół mnie jest jakby inna przestrzeń i jestem o krok do przebicia się przez trochę wyimaginowaną ścianę. Choć imaginacja jest rodzajem fantazji, podróż na drugi brzeg nie jest łatwa. Poczułam, że chcę dziś do Was napisać tekst trochę różny od tego, co być może znacie ze Stylowego Bloga.

Jesteśmy teraz na przełomie roku, w czasie światowych zmian i zawieruchy, która może przejdzie kiedyś tak, jak przechodzi najdłuższa zima. Wiosna przecież zawsze czai się gdzieś za rogiem, a dobro zwycięża. Jakąś drobną część czytelników bloga znam osobiście, czuję się im winna wyjaśnienie, czemu jest mnie trochę mniej tutaj i w mediach społecznościowych. To, że ja wiem, nie znaczy przecież, że Wy wiecie, a chcę, żebyśmy żyli w przyjaźni i tworzyli fajną, zgraną społeczność. Poza tym koniec roku to zawsze okres podsumowań. Bardziej adekwatne wydaje mi się to słowo w byciu dla siebie dobrym niż „rozliczeń”, które ma trochę pejoratywne konotacje. Gdyby zebrać ten rok… Można by napisać książkę. Tyle się u mnie działo. Tylko że książki różne są napisane i kilka zaczętych, wciąż w trakcie (a prawie jak w antrakcie) przygotowanie kursu online o stylu. To trochę mnie przygasza, ale liczę, że rok 2021 to będzie rok dokończenia wszystkiego, co było zaczęte. Dzięki temu będę rozwijać i rzeźbić – wpisy na bloga, podcast Stylowe Atelier, współprace z firmami. Wydam, co było nie wydane, a ma już nawet zebrane piękne recenzje od wspaniałych i znanych osób. Udźwignę, co nie zostało dźwignięte – głównie poprawioną stronę internetową. Można by rzec „nowe jej wydanie”.  Ten wpis jest 205!  To już wiele dobra dla każdego z Was, darmowych porad, wiedzy i inspiracji. Dlatego skoro czerpiecie z tych materiałów, to przy okazji proszę o komentarze pod tekstami na blogu, suby i lajki na YT, odzew na Instagramie. Stylową Modę obserwuje kilka tysięcy osób, więc trochę szkoda, że nie widać tego życia przy treściach, które się tworzą. Dzięki nim moglibyśmy się wspólnie rozwijać, dyskutować, poruszać pewne tematy jeszcze bardziej Wam pomocne.

Tymczasem słucham szumu ulicy i piję sok z melona z kurkumą i pieprzem, a przedświąteczny pośpiech jakby się zatrzymał. Choinka jeszcze nie ubrana, nic nieugotowane. Za chwilę zacznie się magiczny czas przygotowań, a ja siedzę miarowo uderzając palcami w klawiaturę, odnajdując w tym rodzaj medytacji. Myślę, że wszystko, co się wydarzało, dotyczyło głównie mojej sfery osobistej. W tym roku inaczej wyglądał czas rodzinny. Moje dzieci uczą się online, a że mam ich 3 sztuki, to świat „dzieje się” inaczej, jakby powiedział teatrolog. To dzianie się wyznacza strefy i sfery rozmów, pracy i trybu dnia. Trochę przedziwny jest fakt, że od 20 lat szukamy domu marzeń, i zawsze było coś, co sprawiało, że nie podejmowaliśmy tej decyzji. Zawsze chciałam mieszkać w domu innym, dającym wytchnienie artystycznej duszy, lubiącej rzeczy wyjątkowe i ładne. I choć rozważaliśmy budowę, wyjazd w zupełnie inne rejony Polski, a także wiele innych opcji to zawsze wracaliśmy do punktu wyjścia. Ten punkt to zabytkowe budynki do generalnego remontu. Dla jednych ściana płaczu, dla mnie dobre wibracje, swojskość, poczucie przynależności i bezpieczeństwa, solidności. Nie wiem dlaczego, to po prostu zależy od człowieka. Każdy z nas czuje się dobrze w innym miejscu i rozpiera mnie w tym radość, bo gdyby wszystkim podobało się to samo, to wylądowalibyśmy na jednej kupie i byłoby nam ciasno.

Pamiętam wiele dworów i dworków, które mogłam odwiedzić, domy z rejestru i ewidencji zabytków, rozmyślania nad nietypowymi budynkami, że może tam znajdę przystań lub inspiracje na dom marzeń. Podziwiam ludzi, którzy mają w sobie tyle odwagi, aby stworzyć rodzinny azyl z szopy, młyna albo wieży ciśnień. Kiedyś pośrednik pokazał mi dworek, w którym do kolan była wysypana kasza gryczana, bo służył jako spichlerz. Mąż chwycił mnie na ręce i nosił, bo bał się, że nadepnę na mysz lub szczura i ugryzą mnie w odwecie. Kiedyś znaleźliśmy pod lasem z ledwie widzialne resztki siedliska. Przygarnęłam z stamtąd starą czerwoną cegłę, która jest teraz wkomponowana w aranżację balkonu. Wiosną tego roku prawie kupiliśmy dworek ze ślicznym wykuszem i starodrzewiem. W dniu podpisania umowy przedwstępnej właściciel mieszkający w Ameryce, którego znalazłam po długich poszukiwaniach, rozmyślił się, bo cenę zaczęła podbijać sąsiadka. W końcu kupił to mężczyzna z Warszawy, który pogodził nas wszystkich płacąc podwójnie. Bardzo to przeżyłam emocjonalnie, bo miejsce pokochałam bardzo, ale dziś jestem wdzięczna, że znaleźliśmy inne. Trwało to kilka miesięcy. Nerwów było sporo, bo to nie było zwykłe kupowanie domu, ale szarpanina z chimerycznym charakterem sprzedającego. Cała historia i poszczególne zdarzenia też swoją drogą nadają się na książkę, ale to nie miejsce na ich przytaczanie.

Bieg wydarzeń uchronił nas przed tym, co nastąpiło później przy remoncie dworku – porażenie prądem właściciela, przegniłe ściany, składające się fundamenty i wiele, wiele innych historii. W miejscu tym zawarliśmy jednak sojusze i przyjaźnie, poznaliśmy wspaniałych, nietuzinkowych ludzi, dzięki którym przeżyliśmy kolejne niesamowite przygody. Na dziś dzień klamka zapadła. Jest inne miejsce. Jak każde ma swoje plusy i minusy. To trochę miłość z rozsądku. Uznałam, że trzeba iść w końcu na kompromis, bo inaczej nic nie zmienię przez kolejne 20 lat. Moim marzeniem jest permakultura, mariaż starej architektury ze sztuką, więcej przestrzeni życiowej. To wszystko odzwierciedla też zasób mojej biblioteczki, więc mam wrażenie, że się do tego przygotowywałam mentalnie. W tej chwili mam klucze do ruderki, gdzie stygnie w godzinę zupa w termosie, w środku bywa zimniej niż na dworze, rozpoczynam tango z kuną, będę miała sad i dziką ilość chwastów, co ma swoje plusy, bo część zawsze można przerobić na zdrowe koktajle. Na razie udało się rozpalić jeden piec i omieść pajęczyny, dalsze działania w koncepcji i na zapisanych kartkach, również w kalendarzu. Zmieniam więc styl życia. Tymczasowość i snucie kolejnych wizji przekwalifikowuję na działania i ciężką pracę. Nie ma dworku, ale jest ciekawy dom w ewidencji zabytków. Wierzę, że kiedyś będzie to świetne lokum, z którego dalej będę tworzyć bloga, książki i podcasty.

Dajcie proszę znać, co słychać u Was. Jakie plany, marzenia i nadzieje wiążą się z rokiem 2021? Na czym koncentrujecie teraz myślenie? Przecież życie, jak i moda jest formą naszej kreacji. Mamy wpływ na scenariusz, wolną wolę. Jestem niezwykle ciekawa i życzę każdemu z Was z osobna, aby to był cudowny, spokojny i rozwijający okres naszego istnienia. Niech dobro i miłość materializuje się w rzeczywistości.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący

Dołącz do zainspirowanych czytelników i pobierz bezpłatnie ebook w formacie pdf lub epub "Styl - sztuka pięknego wizerunku". Zobacz dlaczego cenią go nawet eksperci z branży mody. Zyskaj więcej stylowych porad i wartościowej wiedzy, dzięki którym podrasujesz swój indywidualny styl.

EBOOK W PREZENCIE

EBOOK W PREZENCIE