Po wprowadzeniu paru odżywczych zmian w diecie dzięki kanałowi Odmładzanie na surowo z YT i jednak cudownemu odkryciu wysypanych kasztanów pod lasem (może jakiś malec się rozmyślił – dziękuję Ci bardzo dziecko drogie) wracam pełniejsza w energię. Te małe leśne dary to naturalne odpromienniki, mają też działanie ogrzewające, więc warto je nosić po kieszeniach i często dotykać. Jak wiecie coś o uziemieniu, to nie będziecie się dziwić, że Możdżer gra na boso, a warkocz też pomaga w takich działaniach. Lektura bloga Pepsi Eliot trochę dopomogła mi w humorze, skończyłam też kilka książek, przemyślałam parę spraw. Być może było też trudno dlatego, że od dawna nie byłam na dłuższych wakacjach tak sama zupełnie, a to też przygoda sama w sobie.
Jeśli chodzi o Cypr, to jako miejsce nie skradł mojego serca, ale pozwolił mi na przeżycia duchowe, z czym wiązała się trasa podróży i miejsca, które odwiedziłam. Poznałam kilka nowych koleżanek i mocno wpadłam w śmiechoterapię, może to dobrze, w końcu nawet przed wyjazdem pisałam o pracy nad radością w życiu. Były więc łzy wzruszeń, ale też łzy, że boki zrywać, a nawet dzięki temu ćwiczenia dla brzucha. Zajadając się kalmarami, melonami, arbuzami, bakłażanami, oliwkami oraz migdałami w wysuszonym soku z owoców granatu wpadłam na pomysł, aby po przyjeździe rozbić wpis na kilka części i podać temat w lekkiej formie.
Przede wszystkim było gorąco. Mimo wrześniowego terminu temperatury w granicach 36-38 stopni Celsjusza sprawiły, że wszelkie informacje trafiały do mnie jakby w zwolnionym tempie. Nie zgapiłam stylizacji od Afrodyty ubranej w pianę morską i raczej chroniłam się przed palącym słońcem, wdzięcznie przetrwałam z bladą cerą niczym Nicol Kidman. Pomogły mi w tym chusty i apaszki, okulary i kapelutek, który już pojawiał się na zdjęciach w sesjach.
Uwaga, uwaga: udało mi się w końcu kupić planowaną letnią sukienkę, a zamiast drugiej z listy marzeń zgrzeszyłam bordowym kombinezonem z plisowanymi spodniami i kopertową górą, kolczykami i sandałkami w stylu greckim w kolorze różowego złota. Miałam przyjemność doradzić też nowym znajomym, dzięki czemu każda kupiła niezłą kieckę, a jedna z nich miała nieustanny podryw, choć sukienka była raczej spokojna. Jeden Turek chciał ją koniecznie za żonę, próbował wymusić przysięgę powrotu na Cypr, wieczorem była proszona kilkukrotnie do tańca i słyszała same komplementy. Słowem, nie mogła opędzić się od wielbicieli. Stąd sądzę, że mam dobre oko i umiem ubrać na różne okazje.
I choć widzę, co się dzieje za oknem, a dzieje się mokro i porywiście, to nie mam intencji Cię drażnić radością, słońcem, wolnością. Po prostu zobacz zdjęcia i naładuj baterie, do kolejnego lata niedaleko. Czas ucieka niczym zając w kapuście.











