Wiele kobiet mówi z dumą: „jestem perfekcjonistką”. Czytam ten magiczny zwrot na innych blogach, firmowych stronach, słyszę z ust publicznych osób. Opanowała nas istna epidemia perfekcjonizmu. Na pozór wydaje się czymś pozytywnym. To przecież naturalne, że każdy stara się być dobry, w tym co robi. Tylko, że wyidealizowany obraz nas lub naszych umiejętności kradnie energię, zamyka we własnym świecie pełnym planów i ambicji, pielęgnuje upór. Przez to miesza się w nas to, co najważniejsze z tym, co nieistotne. Gdy się nad tym zastanawiam przypomina mi się lustro z „Królowej śniegu” H. Ch. Andersena. „Wszystko, co było piękne i dobre, rozpływało się w nim w szarą, bezkształtną masę. Za to zło i brzydota nabierały mocy – stawały się jeszcze gorsze i jeszcze brzydsze.” I tak działa #perfekcjonizm. Jest podstępny i okrutny. Znalazłam publikację, które opisują go nawet jako grzech. A perfekcyjna praca – nie kończy się nigdy. To blokada, która trzyma tak mocno, że nie daje się ruszyć z miejsca.
Perfekcjonizm nie jest dążeniem do tego, co najlepsze. Jest pogonią za tym, co w nas najgorsze, za tą częścią naszej duszy, która twierdzi, że nigdy nie będziemy wystarczająco dobrzy, że powinniśmy zacząć od nowa. Julia Cameron „Droga artysty”
Muszę się przyznać, że kiedyś ta choroba toczyła i mnie. Pozbyłam się jej kilka lat temu, co nie oznacza, że pogoń za doskonałością nigdy mnie nie dopada. Obsesyjnie bałam się, że np. nie będę czegoś wiedziała podczas trwania programu na żywo w telewizji, kiedy występowałam jako ekspert. I bałam się, że mogę nie sprostać oczekiwaniom bardzo wymagającego klienta. Jednak takie rzeczy nigdy mi się nie przytrafiły! Za to strach i ciągłe „zakuwanie” odnoszą swoje piętno na zdrowiu. Sztywnieje mi kark i ramiona. Czuję się jakbym miała grypę. Trudno się uśmiechać i być życzliwym dla innych, gdy chodzi się jak robot. Przeciążona wieloma obowiązkami, w których zawsze chciałam być najlepsza, kompetentna, PERFEKCYJNA …powiedziałam sobie w końcu: „Dość. Zatrzymaj się. Nie dasz rady być we wszystkim idealna”.
Ta cecha bardziej przeszkadza w życiu niż pomaga. To NIEprzyjaciel. Trochę w stylu słynnej maksymy „wszystko albo nic”. Psycholodzy (np. Karen Horney) wrzucają ją do jednego wora z pychą, narcyzmem i manią wielkości. To dość mocne stwierdzenie, które porusza szare komórki, niczym pralka ustawiona na program wirowania. A gdzie wewnętrzny spokój ducha, radość i spontaniczność? Jest tak wiele spraw do których musimy podchodzić poważnie i zapobiegliwie. Może warto zastanowić się gdzie można trochę odpuścić.
Dziś mądrzejsza o różne doświadczenia zdecydowanie uważam, że perfekcjonizm wynika w większej mierze ze strachu przed porażką i bywa bardzo stresujący. A każdy z nas ma słabości i popełnia błędy. Uwaga: moje postrzeganie rzeczywistości skutkuje stwierdzeniem, że perfekcjonizm częściej deklarują kobiety. Nie wiem jakie są prawdziwe statystyki, ale to dość przykre zjawisko. Perfekcjonistka nie kocha siebie. Ona nawet często siebie nie lubi i nie akceptuje. Dlatego trudno jej wybaczać słabości innych. Pomyśl ile kobiet mówi, że nie cierpi swojego sposobu bycia, wyglądu, głosu, itd… Stąd blisko o gniew, lęki i inne nieprzyjemne autopsje.
Co więcej sądzę, że spełniony człowiek (ha ha i ikona stylu) odpuści sobie perfekcjonizm, ale zadanie które przed nią stoi wykona najlepiej jak się da na ten moment. W tej chwili rozważam perfekcjonizm w kategoriach zjawiska społecznego i kulturowego. Nie daję mu wskoczyć na barana, bo razem będzie nam za ciężko iść do przodu, by realizować marzenia.
Być może ten wpis nie jest perfekcyjny, jak bym sobie tego życzyła. Jednak powstał bez cienia mordęgi. Raczej z natchnienia i chęci podzielenia się moimi przemyśleniami. Nie znam się na psychologii. Lubię rozkminiać wszystko, co może mi pomóc w rozwoju. A dzięki tym rozważaniom, trochę mi się w głowie uporządkowało. Cieszę się, że tekst powstał. Jeszcze bardziej ucieszę się, jeśli przestaniesz się chwalić, że jesteś perfekcjonistą/ką. Wolałabym też częściej spotykać szczęśliwych ludzi niż perfekcjonistów. Co myślicie na ten temat?
PS. Na zdjęciu moja fryzura bez cienia perfekcji, tak samo jak strój dnia (po słowiańsku #OOTD):). Jakoś przeżyję tę publikację.
#osobistastylistka i #zakupyzestylistką
Gdy Twoim marzeniem są #usługiosobistejstylistki, #zakupyzestylistką, #przeglądszafy, #analizakolorystyczna lub #stylizacjaonline, #stylistkaonline – sprawdź dostępne propozycje, które przygotowała dla Ciebie #osobistastylistka SKLEP – usługi stylistki.