Rutyna czy wyżyny kreatywności
Niedawno usłyszałam takie powiedzenie, że ogrody są zawsze za małe na nasze marzenia, a za duże na ilość pracy, które w nie można włożyć. I to świetnie podsumowuje tarapaty fashionistek. Zbyt duże gromadzenie oznacza coraz bardziej męczące wybory. Nawet jeśli traktujesz codzienny rytuał zakładania ubrań jako coś tak oczywistego, jak mycie zębów i nie wnikasz w swoją głębię, żeby osiągać wyżyny kreatywności, to nie dojdziesz do komfortowego punktu w użytkowaniu szafy bez dobrego planu.
Twój plan to płynąć
By ubrania i dodatki ze sobą korespondowały, były miłe dla ciała, pięknie układały się na sylwetce, sprawiały przyjemność, musisz wiedzieć, co lubisz i dokąd dążysz w budowaniu stylu. Do tego potrzebujesz strategii. Być może życie ją zweryfikuje, będziesz za jakiś czas prowadzić zupełnie odmienny tryb udzielania się w towarzystwie, powiększy Ci się rodzina, zmienisz nawyki i sylwetkę, polubisz nowe kolory, a inne Ci się opatrzą… Jednak wnikanie i analizowanie tego, co płynie z wnętrza, zawsze pomaga tworzyć spójną i zachwycającą całość.
Poszukiwanie we własnym wnętrzu
Żeby nie było tak różowo wyznaję, że sama się z tym zmagam. Lubię przepych i minimalizm, wzory i gładkie materiały, surowe i matowe tkaniny, a to tego połysk aksamitu oraz satyny. Kocham większość tego, co trochę przypomina szlafrok, choć wcale nie jestem szlafrokową dziewczyną. Po prostu w kimonie upatruję swoją przyszłość, chętnie z dodatkiem lnianych rzeczy, by mieć blisko naturę. Zachwycają mnie beże, szarości, biele, ale ostatecznie zawsze wygra fuksja, ametyst, szmaragdowa zieleń i turkus, zarówno w jasnym, jak i ciemnym wydaniu. Jestem zodiakalnym bykiem, a nie bliźniakiem, więc nie wiem skąd to rozdwojenie upodobań. Widocznie to wynik nieskończonych osobistych poszukiwań, nad którymi jeszcze pracuję. Bo tak to jest ze stylem. Nie jest to coś gotowego i podanego na tacy, nawet gdy przychodzi intuicyjnie. To raczej jedno z zadań w życiu – fantazyjne, nieoczywiste, skłaniające do odkrywania i przemyśleń.
Styl to decyzje – cykliczność jest nieodzowna
Tak więc plan jest tym perpetuum mobile. Styl to decyzje, a praca ta się nie kończy. Warto podejmować owo wyzwanie codziennie z radością, by ta część naszego istnienia była maksymalnie przyjemna, a nie rozczarowująca. Nie tylko, gdy spojrzysz w lustro, ale przede wszystkim, gdy nikt nie patrzy. Życzę Ci byś zawsze czuła się jak bogini w zadbanym ciele, które przytuliło stosowne szaty. Co najmniej zachwycające, a nie takie z łatką „dajemy radę” lub „ujdzie”. Podejmujemy wyzwanie decyzji w cykliczności, planów i marzeń, bycia sobą, ale zachowania dobrych manier, bo dążymy do jakości we wszystkim czego doświadczamy. Odkryj piękno w sobie, w stylu, w charakterze, w obyciu, a plan się będzie układał po drodze. Przy okazji będziesz oddziaływać na własny wszechświat wokół.