Poznałam Jolę Lewicką w Łodzi, lata świetlne temu, przy nagraniach Trinny&Susannah ubierają Polskę. Częstowała wtedy ekipę pikantnymi czekoladkami. Uśmiechając się od ucha do ucha dobierała bieliznę, rozmawiała o babskich sprawach, a mnie ubrała wyszukany, szyty ręcznie gorset. Od tej pory pozostaję zaintrygowana jej osobowością, kreatywnością i sukcesem. Jest petardą energii zarażającą nią wirusowo. Stworzyła nie tylko znaną markę bielizny, ale też wyjątkowe salony, gdzie każda kobieta czuje się jak królewna. Wystarczy jedno spojrzenie oka, a już bezbłędnie rozpoznaje, jaki noszę rozmiar stanika…
Dziękuję Ci Jolu! | Li Parie
Zostań patronem lub patronką podcastu! Zobacz jakie atrakcje dla Ciebie przygotowałam na PATRONITE

W tym odcinku usłyszysz:
• Dlaczego kochane ciała są piękne?
• Jaka jest prawdziwa rola bielizny?
• Dlaczego „bielizna na co dzień” to błędne myślenie?
• Jaką bieliznę noszą Francuzki?
• Jak bielizna wpływa na samopoczucie?
• Kto rządzi bieliźniarskim światem?
• Co to jest energia wdzięczności?
• Dlaczego marzenia trzeba realizować, a życie przeżywać z pasją?
• W jaki sposób bielizna jest wsparciem dla kobiety?
• Jak będzie wyglądać bielizna przyszłości?
• Z jakich tkanin szyje się bieliznę?
• Jak wygląda bielizna elegantki?
• Dlaczego jesteśmy projektantkami swojej kobiecości?
Wymienieni zostali:
• Christian Dior
• Rick Owens
• Trinny Woodall, Susanach Constantine
Dzień dobry. Witam cię.
Co daje ci tę moc? Bardziej kobiety, czy bardziej bielizna?
I kobiety, i bielizna, i to, co robię. To, że mam tyle energii, to tak naprawdę dzięki wdzięczności. To polega na tym, że jak robię tyle fajnych rzeczy dobrze, to wraca to do mnie. Od rana do wieczora chce mi się wszystko robić dlatego, że codziennie rano miliony kobiet zakładają biustonosze, które sama projektuję. Wtedy jest coś takiego: „Ach. Jolanta, wyglądam dobrze, czuję się dobrze, będę miała dobrą randkę. Wracam do kobiecości, którą pozostawiłam.” Tony różnych odczuć ciała z bielizną idą do mnie i to sprawia, że ja fruwam.
Nie byłam świadoma tego przez wiele lat. Odkryłam to potem, pracując z różnymi wariatami. Wiesz, pytam skąd oni mają siłę do tego, żeby robić to, co robią. Od energii wdzięczności. Trzeba tylko nauczyć się ją odbierać. Mieć świadomości ile fajnych, dobrych rzeczy, rozwojowych zrobiliśmy dla innych i odbierać to od nich. Przychodzi pani: „Jaka jestem ci wdzięczna. 7 lat temu dobrałaś mi biustonosz i ty wiesz, jak ja wróciłam do domu, to ten mój mąż był taki szczęśliwy. I ja potem tu z nim przychodziłam i razem wybieraliśmy coś na randkę. I jest wszystko dobrze. I tak naprawdę moje życie się zmieniło.” Ja mówię: Dobrze, robię to codziennie. A ta pani mówi: „Ale ty musisz zrozumieć, że moje życie się zmieniło”.
Jak ja wróciłam do swojej kobiecości dzięki bieliźnie, to moja relacja z facetem się poprawiła, moje relacje z dziećmi są inne, moje relacje w pracy. I ja jako człowiek czuję, że wróciłam do siebie, do swojej siły, do swojego charakteru. Jestem sobą w końcu. A zaczęło się od tego spotkania w przymierzalni z bielizną, która sprawiła, że ta kobieta wskoczyła w swoje ciało.
Czy jesteś bardzo hojna w obdarowywaniu sobą?
Tak. Dzielę się z ludźmi. Jestem na 1000 % i też symuluję do ludzi – ludzie żyjcie! Bądźcie szczęśliwi! Bądźcie w swoim ciele! Nie róbcie, żeby tu przetrwać, tylko bądźcie. Głównie pracuję z kobietami, więc mówię do nich: Po co ty to robisz? Po co kreujesz te głupoty? Po co się krytykujesz? Co jest dobrego w tym, że siebie nie lubisz? Co jest fajnego w tym, że się o sobie źle wyrażasz? Co jest fajnego w tym, że nie masz intymności z mężem? Zadaję im pytanie – gdzie jesteś ty? Czy jesteś sobą w tym wszystkim? Co się z tobą stało, że zatraciłaś siłę? Gdzie ją straciłaś?
W Li Parie odnalazłaś samą siebie. Jest to twoja definicja sukcesu?
Przeszłam długą drogę. Od czasu kiedy się spotkałyśmy na planie Trinny&Susanah to zobaczyłam, że jest więcej takich wariatów jak ja, i że jestem okej. I Trinny mi powiedziała: „Dziewczyno, skąd ty żeś się wzięła, gdzieś ty się uchowała?” A ja mówię: Ja się urodziłam w małej wsi. Zawsze marzyłam, żeby robić różne rzeczy, które lubię robić. Marzyłam o tym, żeby pić herbatę z porcelany. Jeździłam do salonu Diora, jak tylko umiałam już obsługiwać pierwszy autobus i kupić sobie bilet. Z autobusu do pociągu, pociągiem do Warszawy, później tramwajem na Nowy Świat do salonu Diora, a potem wracałam. I marzyłam, żeby podróżować po całym świecie, i mieszkać w innych krajach. Wszyscy się dziwili i mówili: Skąd ty to wiesz, jak ty tu widzisz tylko kozy i oglądasz krowy, konie i owce. A ja skądś chcę po prostu tak żyć. Zobaczyłam, że na świecie jest więcej ludzi, którzy żyją po swojemu. Żyją z energią, z pasją, z sukcesem. Poczułam się normalna i zaczęłam się zajmować swoim rozwojem.
Zaczęłam się zajmować rozwojem swojego biznesu i zobaczyłam, że jak ja jestem sobą, mam siebie, to mega inspiruję ludzi do tego, żeby też byli sobą. W ostatnich dwóch latach obaczyłam, że mogę stworzyć swoją kolekcję bielizny. Nie muszę mieć bielizny, która jest produkowana w Chinach, a sprzedawana pod metką bardzo znanych firm Chantelle, Chantal Thomass, L’Agent by Agent Provocateur i zaczęłam wspierać polski przemysł. Uruchomiłam fabryki w Łodzi, Poznaniu, Białymstoku, Warszawie i działam. Szyję bieliznę, która sprawia, że baby wariują. Po pierwsze ta bielizna robi to, że wskakują w ciało, po drugie, że zmienia im proporcje, po trzecie podnosi im energię, po czwarte te koronki, pasy, dekoracje sprawiają, że rozwijasz się. Jak wybierasz coś do budowania wartości, do dekorowania ciała, to znaczy, że znasz tę swoją wartość. Jak jesteśmy obecne w ciele, to sprawia to, że przyciągamy ludzi.
Jakie obserwujesz zmiany w widzeniu siebie przez kobiety, w widzeniu swojego ciała? Jak było dawniej, a jak jest dziś?
Kiedyś czymś innym były dla nas ubrania, one świadczyły o statusie społecznym. Kobiety ubierały się poważniej. Powaga i poważny strój był oznaką statusu. Tego, że ludzie nas będą szanować, że będą nas słuchać. Pamiętasz nasze mamy? Były śmiertelnie poważnie ubrane w naszym wieku. Moja mama mając 50 lat nosiła chustkę i garsonkę. A my? Biegamy w conversach, w krótkich spodenkach, z kurtką skórzaną, i wystaje nam koronkowy biustonosz. Jesteśmy dziewczynką mając 50 lat. Mamy energię młodej dziewczyny. Dlaczego tak jest? Bo jesteśmy inną generacją. Skok między poprzednimi, a obecną jest ogromny.
Ja nie myślę, co pomyśli sobie o mnie mój syn, czy mu się to podoba, czy nie. On ma swoje życie, swoje sprawy, a ja mając 50 lat jestem na randce. Kiedyś myślałyśmy, że randkowanie jest tylko dla młodych. Moda za tymi zmianami podąża i wyraża naszą energię. My się tą modą bawimy. Nie przebieramy się, nie dodajemy sobie powagi, a raczej młodości. Moda wyraża nasz etap życia dzisiaj, miejsce, którym się zajmuję – bycie mamą, babcią, właścicielką biznesu. W poprzednich pokoleniach najważniejsza była rodzina i prowadzenie domu, czasem zdarzały się większe wyjścia. A my funkcjonujemy gdzieś pośrodku, między czerwonym dywanem, gdzie jest najważniejsza moja rola i między spacerem z psem, w salonie lub w podróży.
Bielizna i ubranie ma sprawiać, że mam się dobrze czuć. Mają mi podnosić energię, mają fajnie grać z moim ciałem. My też bardziej dbamy o ciało, więc te ubrania są zupełnie inne. Bielizna dziś jest bardzo nowatorska, stanowi część ubrania, stylu i dekoruje ciało. Sprawia, że jest fun. W trudzie, w codziennych zmaganiach ma podkręcać nas. Spowodować, że mamy troszeczkę lepszy dzień. W takiej bieliźnie kobiety nie mogą napatrzeć się na siebie. Zaczynają kochać siebie, a kochane ciała są piękne. Bielizna pomaga mieć lepszy kontakt ze sobą, być sobą i być obecnym w ciele. Z tym mamy problem. Zamiast być obecnym w ciele jesteśmy obecne w emocjach, w stresie, w smutkach, w myślach. To, co nas wyrzuca z ciała, to używki jak alkohol, narkotyki, ale też nadwaga, niedowaga, depresja. Szukamy więc rzeczy, które sprawią, że złapiemy kontakt z tym ciałem.
Czy zgadzasz się z powiedzeniem, że cały świat nosi majtki, a Francuski koronki?
(Śmiech) Fajne. Francuski rzeczywiście noszą koronki. Mam przyjemność mieć wiele klientek we Francji, które bez względu na wiek i wagę noszą przepiękną bieliznę. Stój jest „sportowawy” do tego, ale pod spodem są koronki. Góra, dół, szlafroczki, peniuary, pasy – noszą to do zwyczajnych rzeczy. Dlatego mężczyźni je uwielbiają, bo one są kobiece zawsze. Czarują, są frywolne.
Niewymuszone?
Mają przestrzeń na tę kobiecość. My bardziej staramy się być mądre, niezależne, aktywne, zorganizowane, ale mamy dużo kompleksów. Mimo, że jesteśmy bardzo ładne, atrakcyjne, kochane i dobrze wykształcone. Jesteśmy takie z kijem w tyłku, że musimy być odchudzone, wymalowane, wystylizowane, wypoczęte, elokwentne. Musimy być perfekt. A one nie muszą.
Jak będzie wyglądać bielizna przyszłości?
Bielizna będzie zespolona z ubraniami. Projektuję w tej chwili bluzkę ze stanikiem, sukienkę ze stanikiem, to ma być w komplecie. Bielizna będzie do relacji. Ja robię bieliznę Li Parie Randez Vous, która pomaga być ludziom bliżej ze sobą. Bielizna będzie bardziej pokazywać ciało i służyć do tego, żeby mieć fajny wieczór, by mężczyzna patrzył na kobietę. Będzie dużo pojechanych kolorów i odzwierciedlać główne trendy z wybiegów. My w Polsce mamy dużo sporych rozmiarów i te kobiety, też będą chciały się modnie nosić. Bielizna będzie robiła figurę. Będą kontrasty – łączenie nowych elementów jak skóra, z tradycją, jak np. koronka. Siatki, z bielizną 3D i techniczne rozwiązania, takie jak wysokie majtki, które są częścią bluzki. Wielowarstwowość i architektoniczne szczegóły.
Bieliznę szyje się w zasadzie z kilku rodzajów tkanin. Czy to oda do jedwabiu?
Biustonosz ma ponad 30 elementów. To jest dużo i wymaga naprawdę wysokiego krawiectwa. Wracają jedwabie. Takie bluzki z jedwabiu i koronki, w których kiedyś się spało, teraz będziemy nosiły na zewnątrz.
Elegancja i klasa wydają się zachowawcze. Jak będzie wyglądać bielizna elegantki w kolejnych latach?
Elegantka zawsze wybierze klasykę – beżowy i czarny kolor. Zawsze też będzie modny klasyczny koronkowy trójkąt. Zawsze będą modne rzeczy, które nadają dobry shape i pasują pod jasne rzeczy, kremowe i białe. Będzie to szło w kierunku bardzo wysokiego gorseciarstwa i dobrej formy, lepszych materiałów, milszych dla ciała. Biustonosze są bardziej wymodelowane, bez poduszek. Cenimy coś, co nas masuje, a nie to, co niewygodne. Klasyczne proste formy będą ewoluowały w kierunkach, których nie jesteśmy do końca przewidzieć, tak jak teraz np. to dekorowanie ciała. Lepsze formy, wygodniejsze, bardziej wysublimowane.
Wszystkie jesteśmy projektantkami swojej kobiecości?
Możemy się pozbawić się kobiecości, albo tę kobiecość zbudować. Same sobie to zaprojektujemy. Możemy odciąć sobie kobiecość i tylko skupić się na mózgu, na wiedzy i być odcięte od ciała. To jest droga, którą mamy przejść, nauczyć się jak być kobietą. Tej wiedzy nie ma w książkach. Nie ma miejsca, gdzie możesz się nauczyć kim jest kobieta. Co to znaczy być kobietą? Jak mam funkcjonować? Jak mam używać wszystkich kobiecych elementów, by funkcjonować w rodzinie, w pracy, w relacjach, w przyjaźni? Możemy spędzić całe życie, by to znaleźć. Ja szukałam tego wiele lat, ale znalazłam to. Przestałam żebrać, żeby mówili mi, że jestem ładna, że jestem dobra, że mnie kochają. Przestałam się bać swojej samotności, tego, że nikt mnie nie pokocha. Przestałam się bać swojego ciała. Zaczęłam je akceptować, kochać i złapałam je.
Najlepsze hafciarki mieszkają w Szwajcarii, gdzie tworzy się archiwa będące inspiracją dla przedsiębiorców. Jakie miasta/państwa rządzą branżą bieliźniarską?
Francja, gdzie są stare fabryki koronek. Oni wiodą prym na świecie, są najważniejsi. Drugim krajem jest Turcja, która ma tradycje hafciarskie i jeszcze Austria. Europa. Stary kontynent.
Co myślisz o bieliźnie „na co dzień”? Oksymoron?
Wiesz co… Co to znaczy „na co dzień”? To znaczy jestem codzienna, jestem zwyczajna, jestem przedmiotem…Na co dzień jest wersja oszczędnościowa i wersja na wielkie wyjścia. Coś takiego oznacza, że na co dzień nie funkcjonuję. Bo wtedy bielizna jest dla kogoś, np. dla lekarza. Nie. Sylwester jest codziennie! Każdego dnia, w każdym momencie życia ty potrzebujesz wsparcia. Jeżeli bielizna jest dla ciebie wsparciem, to niech będzie najpiękniejsza. Jak masz kiepski dzień załóż coś w pięknym kolorze, albo koronki. Zawsze miej przy sobie zestaw randkowy, zabieraj go na wakacje.
To jest jak przepiękne wybudowane statki, które stoją w porcie i któregoś dnia wypłyną w rejs swojego życia. Może on będzie, może kiedyś to się zdarzy. Po co budować statki, żeby stały w porcie? Tak samo my z tą naszą kobiecością, nie jesteśmy stworzone, żeby być w byle jakiej bieliźnie codziennie. Nas stworzono jak te statki, żeby wypłynęły w morze, na oceany. To jest nasza rola być na oceanie, zmagać się z falami, być w słońcu, z wodą, bez wody. Naszą rolą nie jest czekać w porcie i myśleć, a może przyjdzie niedziela, a może święto lub wesele, to wtedy będziemy ładne. To nie jest nasza rola, bo to nie jest naturalny status. Codziennie bądź najlepszym swoim wydaniem. Potrzebujesz tego! Żyj!
Ten dzień także jest wyjątkowy. Dziękuję ci Jolu za spotkanie i za tę rozmowę.
Dziękuję ci kochana.
#osobistastylistka i #zakupyzestylistką
Gdy Twoim marzeniem są #usługiosobistejstylistki, #zakupyzestylistką, #przeglądszafy, #analizakolorystyczna lub #stylizacjaonline, #stylistkaonline – sprawdź dostępne propozycje, które przygotowała dla Ciebie #osobistastylistka SKLEP – usługi stylistki.