Podkreśl swoje atuty – dobieranie stroju do sylwetki

Styl
Izabela Jabłonowska
1 Komentarz

Tak wiele mówi się o dopasowaniu stroju do sylwetki, że temat wydaje się niezwykle ważny. I tak właśnie jest, ponieważ dystans do siebie i spojrzenie całościowe na figurę, a nie na lubianą bądź nielubianą część ciała, bardzo pomaga budować wizerunek. Nikt nie składa się z samych ud czy brzucha. To ważny początek drogi, ponieważ aby dobrze wyglądać, należy dobrać odpowiednie fasony.

W mediach, aż do znudzenia, przetwarzane są na dziesiątki sposobów nazwy poszczególnych figur, a jedna gwiazda bywa w różnych miejscach przykładem odmiennych typów sylwetek. Typologia sylwetkowa funduje nam nie mały zawrót głowy. Kolejne podziały nie służą samym zainteresowanym, czyli kobietom i mężczyznom szukającym pomysłu na siebie i na to, jak dobrze wyglądać. Czy więc podziały sylwetkowe mają sens? Pewnie tak, ale pod warunkiem, że umiemy się w tym odnaleźć i zrobimy to prawidłowo. A to powinno oznaczać, że opis czy pomysł na sylwetkę jest zgodny z tym jak faktycznie wyglądamy, a nie z tym jak nam się wydaje, że wyglądamy… To prawdziwe wyzwanie – spojrzeć na siebie obiektywnie i najlepiej jeszcze z miłością (to znaczy po prostu lubić siebie).

Kontrowersyjnie o sylwetkach

Podziały na sylwetki z założenia nie są złe, mają nam przecież pomóc. Jeśli ktoś umiał skorzystać z takiej wiedzy lub pomógł mu stylista, to w porządku. Zawsze miło jest spojrzeć na zadbaną osobę, niezależnie od jej wieku i figury. Problem wynika z ilości pomysłów obejmujących ten temat. W tej chwili istnieje tak wiele podziałów na sylwetki, że można się w tym nieźle pogubić. Polscy i zagraniczny styliści wciąż wymyślają swoje nazwy, próbując uzasadnić, że ich typologia jest jedyną właściwą, że jest odpowiednia ze względu na budowę ciała dla danego narodu, albo że to właśnie oni zrobili z tym porządek. To jednak wprowadza dalej zamęt, a nie systematyzuje. Poza tym mówiąc wprost – zabieg ten najbardziej służy promocji danego stylisty czy nowego nazwiska, budowaniu marki. Faktycznie, zdarza się, że niektóre nazwy odnoszą się do takiej samej sylwetki, np. jabłko to figura O, a trójkąt to po prostu gruszka. Zaś inne to zupełnie nowe kategorie.  Tak na zdrowy rozum – czy ludzie mogą mieć nieskończoną ilość sylwetek, które muszą być objęte coraz to nowymi nazwami? Oczywiście, że nie. Każdy człowiek jest niepowtarzalny, ale wszyscy mamy pewne cechy jak długość rąk i nóg, wielkość pupy, wysokość. I te właściwości posiada każdy człowiek, niezależnie od szerokości geograficznej, w której przyszedł na świat.

Typy sylwetek – im więcej sylwetek, tym dalej w las

Pewien najstarszy podział na sylwetki skupia się na figurach geometrycznych.  Tutaj właśnie mamy słynny trójkąt, odwrócony trójkąt, prostokąt, klepsydrę, okrąg lub elipsę. To chyba jedne z najczęściej wykorzystywanych nazw. Funkcjonują one w sklepach odzieżowych, w pracy osób z branży i w światowych, prestiżowych szkołach związanych z modą. Funkcjonują też wśród „zwykłych” kobiet. Gok Wan, stylista programu o metamorfozach oraz autor książki „Jak dobrze wyglądać nago”, również stworzył swój podział, znajdziemy tam np. „apetyczną muffinkę” i „płaską deskę”. Swego czasu dość głośno było o 12 typach sylwetek wykreowanych przez Trinny Woodall i Susannah Constantine. W swojej książce zawarły sylwetki takie jak dzwon, wiolonczela, kielich czy kolumna. Dodatkowo można spotkać się z podziałem na „literki”, wśród nich odnajdziemy np. A, Y i X. To jeszcze nie koniec – istnieje też swoisty „warzywniak”. Bo przecież słyszymy o figurze jabłka, papryki, ogórka, gruszki a nawet karamboli.  Czy miło być karambolą? Przy takiej nazwie miłość do mody i do siebie samej może prysnąć szybko jak mydlana bańka. Z kolei w programie „10 lat mniej” stylistka powiedziała do bohaterki programu: „Ma Pani typową figurę jajeczka”… Co to ma znaczyć? Czy nie można mieć po prostu swojej figury? Czy musimy być trójkątami, grzybkami, paprykami? Szablonowe podziały na systemy sylwetkowe często nie działają, bo nie są trójwymiarowe. Opierają się np. tylko na zarysie ciała od przodu, a człowiek ma też pupę (czasem całkiem sporą lub płasko dupie), plecy… My sami nie widzimy siebie prawdziwie. Im więcej sylwetek, tym dalej w las.

Najprostszy i najfajniejszy sposób, by wyglądać dobrze

Zdrowy rozsądek idzie w parze z zadbanym wizerunkiem. Co zwycięża?  Jak zawsze prostota.  Chanel mawiała, że „Moda jak architektura jest kwestią proporcji”. W ubieraniu najistotniejsze jest stosunek czterech linii – ramion, biustu, talii i bioder. Uff… Może nie trzeba się za dużo zastanawiać, jaką jesteś sylwetką.

W mojej książce ”Ubierz się w uśmiech” (W.A.B 2010)  – KLIK, możemy przeczytać o zasadzie trzech harmonii – stylu, barw i sylwetki. Na zasadzie równowagi i harmonii, do której dążymy w różnych sferach życia, możemy płynnie posługiwać się modą i jej akcesoriami, by wyglądać pięknie. Gdy gdzieś mamy czegoś za dużo –postawmy na minimalizm – prosty fason, gładką tkaninę, skromność ozdób, gdy chcemy dodać sobie zaokrągleń – wybierzmy bogactwo faktur i deseni, połysk, dodatkowe warstwy materiału jak marszczenia czy plisy, wielość dodatków. Tę zasadę możemy stosować do poszczególnych partii sylwetki, a następnie w sposób kompleksowy, obejmując ją całą naszym czujnym okiem. Tylko tyle, i aż tyle, by wyglądać wspaniale każdego dnia.

Przede wszystkim powinniśmy też zmienić podejście do ubierania kobiecego ciała. Zamiast szukać części do maskowania, eksponujmy to, co w nas piękne. To klucz do sukcesu. Z wszystkich stron jesteśmy bombardowane radami jak ukryć wady, a przecież jeśli skupimy się na podkreślaniu atutów, to te partie ciała, z których nie do końca jesteśmy zadowolone, intuicyjnie uda nam się zakamuflować. Jeśli masz ładny dekolt, ale szerokie biodra, to stawiasz na górę i wybierasz np. kopertowy krój bluzki lub duże owalne wycięcie, mocny kolor lub wzór, a na dół zakładasz coś prostego, mniej rzucającego się w oczy niż bluzka, która miała przyciągnąć główną uwagę. Na koniec spójrz w lustro i oceń czy zachowałaś odpowiednie proporcje. Być może jeszcze coś zmodyfikujesz odpowiednim dodatkiem. Kim Kardashian ma dużą pupę, ale się jej nie wstydzi, wręcz przeciwnie, ona się nią chwali. Beyonce ma potężne uda lecz nie skupia się na ich maskowaniu. Najważniejsze to polubić siebie i nauczyć się wybierać z mody to, co najlepsze dla nas. Mieć swoje stylowe znaki rozpoznawcze.

Gdyby kiedykolwiek ktoś powiedział o Ci coś przykrego o Twojej pupie czy biuście, nie przejmuj się! Nikt nie jest idealny. Co jest złego np. w drobnym biuście? Nic. Dzięki niemu możesz nosić wiele modnych fasonów, wzorów, zakładać rozłożyste naszyjniki i wisiory. Ikony stylu nie zawsze są idealne, ale idealnie potrafią się nosić, z nonszalancją i humorem.

Znajdź jak najwięcej dobrych stron swojej sylwetki i dopasuj odpowiednie ubrania i dodatki, tak by Twoje samopoczucie było jak najbardziej komfortowe. Masz czuć się sobą, bo gdy w ubraniu tracisz poczucie tożsamości, to znaczy, że jesteś przebrana. Nie przejmuj się opiniami zgorzkniałych osób. Nie otaczaj się negatywnymi emocjami.  Odpuść sobie, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Możesz ubrać się tak, by wyglądać odpowiednio do sytuacji, być zadbana, uśmiechnięta i piękna dla siebie samej, swoich bliskich i wielu przychylnych Ci ludzi. Dzięki temu wzrośnie Twoja samoocena i radość życia. A kanony piękna? Ciągle się zmieniają. Musisz sama ustalić swój własny, czego Ci serdecznie życzę!

Całą sesję zdjęciową z czerwoną sukienką i malarskim tekstem znajdziesz tu – KLIK.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący