Suknia ślubna ze spadochronu

Historie
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

O tym, jak zrobić coś z niczego, że każdy ma romantyczną część duszy, a spadochron jest idealny na suknię ślubną.

Mama opowiadała mi jak w latach 70. mój dziadek weterynarz, jeżdżąc do pracy widział, jak ludzie wyszukują spadochrony po poligonach. Akurat te spadochrony nie były wielkie, ale zawsze z jedwabiu, i ludzie szyli z tego przeróżne rzeczy. Kobiety często wykorzystywały tkaninę na bluzki. Moi dziadkowie po pewnym czasie też dostali takie spadochrony. Z materiału zrobili sami parasol ogrodowy, w czasach, gdy takich parasoli raczej nikt nie miał.

Czytałam w barwnej i zadziwiającej książce o Tonym Haliku „Tu byłem” Mirosława Wlekłego, że Tony w 1943 r. spadł ze zestrzelonego samolotu ze spadochronem nad Zatoką Biskajską. Tam podbiegła do niego piękna kobieta, francuska sanitariuszka i zamiast go ratować, odcinała spadochron, starając się nie słyszeć wołania o pomoc. Chciała wykorzystać spadochron na suknię ślubną dla miejscowej panny, gdyż zbliżał się dzień ślubu. W czasach wojny i pierwszych latach po niej, to był towar luksusowy. Tony przytrzymał jednak sanitariuszkę…Tak się złożyło, że ostatecznie Pierrette Andree Courtin czule zaopiekowała się Tonym, który się później z nią ożenił.

Niedawno odwiedziłam Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Bardzo polecam Wam się tam wybrać. Nie jest dla mnie łatwo udać się w takie miejsca, przeżywam to mocno. Każda lektura, dźwięk czy obraz dotyczący przemocy i terroru, pozostaje we mnie na długo. Dlatego przyznam się, że trochę unikam takiej wiedzy. Widzę, że toczy mnie bardziej niż niektórych ludzi, bezlitośnie. Jednak oczywiście wiedzieć warto, a nawet trzeba. Trzeba szczególnie pamiętać. Chciałam opowiedzieć o małym fragmencie tego muzeum, gablocie z suknią ślubną z japońskiego spadochronu wojskowego Betty i Jamesa Brassów. Widzisz ją na zdjęciu…

W czasie wojny jedwab był trudnodostępny. Amerykanin James Brass od sierpnia 1945 r. do lutego 1946 r. przebywał w Japonii, najpierw służąc w wojskach inżynieryjnych, a później jako członek amerykańskich sił okupacyjnych. Wracając do rodzinnego San Diego przywiózł spadochron z myślą o podarowaniu materiału na suknię ślubną swojej narzeczonej Betty. Kreacja panny młodej została uszyta przez miejscową krawcową za około 17 dolarów. Para pobrała się w styczniu 1949 r. W 1971 r. suknię założyła na ceremonię ślubną synowa Betty i Jamesa Brassów.

 

Suknia ślubna to temat, który nam kobietom, zajmuje zawsze sporą szufladę w pamięci. Dzieje się tak dlatego, bowiem nie myślimy o niej jak o przedmiocie, nawet godnym zachwytów. To jest taka cząstka nas samych, z tymi wszystkimi przeżyciami, wzruszeniami, z egzaltacją chwili. I nawet, gdy suknię oddamy, sprzedamy, pożyczymy na wiecznie nieoddanie, to wybór jej jest dla nas ważny. Nie tylko, by tego dnia wyglądać cudownie, ale może przede wszystkim po to, by samo wybieranie i proces były przygodą.

Gdybym dziś wybierała swoją suknię, na pewno wybrałabym inną. Moja suknia miała kolor ecru i była długa. Miała naszyte brzoskwiniowe kwiaty jabłoni. Pasowały mi do rudych włosów i wyglądały trochę schaby chic. My jednak się nieustannie zmieniamy. W pewnym sensie, i Ty i ja, jesteśmy innymi osobami niż byłyśmy wczoraj. Dlatego zmieniają się nasze decyzje, opinie oraz wybory.

W mojej pracy spotkałam się z wieloma wspaniałymi narzeczonymi, ubierając ich do ślubu. Najbardziej zapadła mi w pamięć para młodych, polskich naukowców pracujących w Szwecji. Ich stylizacja była kompilacją charakteru, pochodzenia, pasji,  i wielu innych czynników. Mieli na sobie rzeczy nowe, vintage, pożyczone, sprezentowane, wynalezione. I myślę, że to piękne, choć może być trudne – stworzyć coś z niczego lub z pozornie skrajnych tematów.

Ludzie chcą kochać i być kochani. Chcą żyć, a każdy na swój sposób spełniać siebie w świecie. Może warto pamiętać, że były i są panny młode, które wyszarpują z trudów życia codziennego, więcej niż suknię czy materiał. Wyszarpują taką cząstkę, która jest obietnicą czegoś lepszego. Nie koniecznie z próżności, bardziej z nadziei na przyszłość.

Zdjęcia z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku: 1. Krawiec męski Apolinary Skalski – tabliczka. W tle widać fragment smokingu na manekinie/2. Suknia ślubna Betty Brass wykonana z japońskiego spadochronu wojskowego/ 3. Zrekonstruowana warszawska ulica z lat 30. XX wieku

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący