Ach, te kompleksy - Stylowa Moda

Ach, te kompleksy

Codzienność
Izabela Jabłonowska
2 Komentarzy

Kompleksy… Mamy je wszyscy. Niezależnie od wieku, płci, dostatków figury, bądź ich niedostatków. Siedzą w naszej głowie i mącą spokój umysłu. Jak się od nich uwolnić i cieszyć się tym, co mamy? Jak czerpać radość z codziennego ubierania się i odbicia w lustrze? I w końcu, jak pokochać siebie? 

Coś o tym wiem, jako kobieta, i jako stylistka, słuchająca ludzkich zwierzeń w sklepowej przymierzalni oraz w ciszy domostw, przed szafą. To intymna sfera naszego samopoczucia, która może niszczyć lub dodawać siły, gdy wiemy, co z nią zrobić.

Niedawno spędziłam dwa dni na zakupach z klientami w Warszawie. Pierwszego dnia robiłam zakupy z mężczyzną, a następnie pełne zestawy wraz z dodatkami w domu. Drugiego spotkałam się z kobietą, by uzupełnić szafę na sezon wiosenno-letni. Łącznie 14 godzin pracy. Podczas takiej usługi naturalnym jest, że się sporo rozmawia i nawiązują się sympatyczne relacje. Niektórzy są bardziej wylewni, inni mniej, jednak pewne rzeczy musimy ustalić – omówić tryb życia, by stylowa całość miała funkcjonalny sens i naprawdę cieszyła, a także dobrze poznać sylwetkę, by stosownie ją przyozdobić. Tak właśnie poznaję życiowe historie ciekawych ludzi.

Temat sam zaczaił się w przymierzalni

Dla pana dobrałam m.in. marynarki z mieszanki lnu, jedwabiu i bawełny (przez Włochów tkanina zwana „letnim tweedem”) oraz koszule, w których miało być nie widać „brzuszka”. Mierzyliśmy  też kapelusz, choć pan mówił, że nigdy nie nosił, bo ma dużą głowę. Za każdym razem jednak, gdy wyszedł z przymierzalni, dostawał komplementy od nieznajomych osób, które go mijały! Pani natomiast chciała wyglądać dobrze, ale nie za dobrze. Nie rzucać się zbytnio w oczy, wyglądać skromnie. Rozumiem tę intencję, ale po tylu latach pracy wiem, że te nierzucanie się w oczy to trochę strach przed ocenianiem naszej osobowości. Taka nieprzepracowana lekcja, która ciągle wraca. I nie chodzi tutaj o feerię barw czy drapieżne fasony, ale o zasługiwanie na ładny wygląd, który podkreśla atuty i oddaje zainteresowania.

Nie tak dawno spędziłam też dzień z klientką, która nie potrafiła dobrać do siebie odpowiednich fasonów ubrań, ale podświadomie dobierała wszystko idealnie na figurę siostry. Przy takich rozmowach, kiedy uświadamiamy sobie, że przez część życia widzieliśmy siebie w krzywym zwierciadle, pojawiają się łzy. Nikt nie przeżyje życia za nas. Nie da się zadowolić wszystkich, może więc warto skupić się na tym, by zadowolić siebie. Nośmy to, w czym czujemy się swoją lepszą wersją, co dodaje nam otuchy, ale nas nie zmienia w inną osobę. To co cieszy, jest miłe, ma moc. Ubranie, choć jest rzeczą małej wagi, gra istotną rolę.

I muszę przyznać, że pozytywnie zaskakuje mnie to za każdym razem… Często jesteśmy lepiej oceniani przez innych, niż myślimy sami o sobie.

Mocne zdanie, ważna refleksja

Bardzo poruszył mnie taki fragment z książki Nicka Vujicica „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”, w którym zapytał o to, jak będziemy się czuli w przyszłości, widząc swoją niemoc czy mizerniejące ciało, kiedy nie kochamy, go już dziś. Co za trafne i mocne spostrzeżenie!

Jeśli można o coś zadbać, dla zdrowia, dobrego samopoczucia, to warto to zrobić. Nie puszczać wioseł, kiedy z wiekiem coraz mniej nam się chce. To nie powinna być jednak walka wbrew sobie i za wszelką ceną. Już teraz mamy być dla siebie dobrym.

Sama mam coś za uszami

Kiedyś też miałam kompleksy, i to całkiem sporo. Im jestem starsza, tym mam więcej luzu i cierpliwości. Pewne rzeczy, przestają być priorytetowe. Ważniejszy jest uśmiech, spokój wewnętrzny, cisza. Kiedyś śmiano się z mojej chudości, a ja nie cierpiałam swoich długaśnych rąk. To wszystko jednak nie ma znaczenia!

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jak wyglądamy naprawdę, by dobrać odpowiednie fasony, które będą nas wspierać i zdobić, a nie ośmieszać. Klucz do sukcesu polega na tym, by nie wyolbrzymiać sprawy, mieć dystans. Dlatego żyję w symbiozie z długimi rękami i siniakami na nogach. Są częścią mnie, którą kocham. O la la… Ciężko to było napisać. Właściwie, jak to ja bez siniaków? Impossible! Byłabym jak biedronka bez kropek. To znaczy bez wyrazu.

Na marginesie, może zainteresuje Cię wpis o dobieraniu stroju do sylwetki. Przeczytasz o tym tu – KLIK.

Skąd się biorą kompleksy

Zawsze jest coś nie tak. Niekończąca się litania: za niska, za wysoka, krzywe nogi, za małe lub za duże piersi, krzywy nos, odstające uszy, duża pupa, cellulit, itd. Może też być z innej mańki – pochodzenie, akcent. W zasadzie możemy mieć kompleksy na tle fizycznym, psychicznym i społecznym. Jednak ze względu na profil Stylowego Bloga, chciałam poruszyć sprawę aparycji.

Kompleksy to rzec ludzka. Gosia Ohme napisała: „Osoby zakompleksione nie radzą sobie ze świadomością, że posiadają jakąś rzeczywistą lub wymyśloną przez siebie ułomność. Ich obraz siebie jest zaburzony, a niedoskonałości wyolbrzymione – prawdopodobnie jako jedyni traktują je jako widoczne wady.”

A skąd się biorą? Podobno najczęściej z dzieciństwa. Kiedy dostawaliśmy zbyt mało pochwał, a zbyt dużo krytyki. Czy jednak nie jest tak, że jako dorośli też stajemy się tym okrutnym krytykiem? Może sami, nawet kochani, zapędzamy się w kozi róg…

Jak sobie radzić z kompleksami

Przede wszystkim kochać siebie. Budować poczucie własnej wartości. Odrzucić perfekcjonizm. Nie słuchaj ślepo zdania innych.

MIŁOŚĆ, nie akceptacja

Akceptacja siebie? Co za bzdura! Akceptacja to tolerowanie. W tym wypadku słowo nieadekwatne do tematu kompleksów w ogóle. Po tych wszystkich latach, teraz już wiem to na pewno. Kiedy tolerujemy coś przykrego, aroganckiego, nieznośnego, brzydkiego, to znaczy, że nie będziemy tego zmieniać. Zostajemy z tym, nawet jeśli nas krzywdzi i niszczy. Miłość jest wymagająca. Jeśli się zapuściliśmy, to weźmy się za siebie. Jeśli się oszpecamy na własne życzenie, zaprzestańmy. Jeśli strój nie odzwierciedla szacunku dla innych, zmieńmy to, bowiem ubieranie się do część savior-vivre.

Piękno istoty ludzkiej, drzemie w jego osobowości. Przykładem może być Irys Apfel, ikona stylu, projektantka, biznesmenka, artystka. W młodości powiedziano jej wprost, że jest brzydka, więc powinna starać się być bardzo mądra i miła. Ona nie załamała się tym komentarzem, ale stała się tak wartościową osobą, że zachwycają się nią ludzie na całym świecie.

Czy to łatwe? Nie. To paskudnie trudne. Miłość jest wymagająca. Potrzeba pracy, zaangażowania, zaufania, którym obdarzamy się sami, gdy nie zawodzimy swych wewnętrznych obietnic.

Dlatego:

Pokochaj swoje ciało, takim jakim jest TERAZ.

Szanuj siebie.

Dbaj o siebie.

Uśmiechaj się częściej – do siebie, i do innych.

Tak myślę. A teraz czas na Ciebie.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący

Dołącz do zainspirowanych czytelników i pobierz bezpłatnie ebook w formacie pdf lub epub "Styl - sztuka pięknego wizerunku". Zobacz dlaczego cenią go nawet eksperci z branży mody. Zyskaj więcej stylowych porad i wartościowej wiedzy, dzięki którym podrasujesz swój indywidualny styl.

EBOOK W PREZENCIE

EBOOK W PREZENCIE