Bolesna prawda o modzie

Styl
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

Wszystko jest połączone chciwość – ubóstwo, próżność – prostota, strach – miłość. My, którzy możemy pozwolić sobie na trendy jesteśmy dłużnikami tych, którzy odzież produkują. Gdy odkrywamy tę prawdę i mamy wrażliwe serce, to już na zawsze zmienia się nasze myślenie o odzieży. Chodzi o jej wpływ na środowisko i społeczeństwo. Co wiemy o ubraniach, które nosimy i ludziach, którzy je szyją? Jak to wpływa na nasz świat?

Sądzę, że dopiero możemy cieszyć się tą naszą drugą skórą w postaci ubrań, gdy zaczniemy je szanować. Gdy tylko wariujemy na ich punkcie, a szafa pęka w szwach, warto byłoby się zastanowić nad stylem, a przede wszystkim racjonalniej nad każdym naszym wyborem. Tak naprawdę za każdym z nich jest realny drugi człowiek, a my sponsorujemy lub nie – świat, który może być lepszy albo taki, który ma wprost przerażający wymiar. Gdy nie umiesz dobrać spójnego stroju i masz poczucie, że nie masz się w co ubrać lub co gorsza ubrania walają ci się po podłodze, należałoby przewartościować w głowie parę ważnych spraw.

Ubraniem manifestujemy własny charakter. Było tak już w czasach, kiedy na dworach królewskich lansowano trendy. Przykładem może być Maria Antonina i jej wielkie kapelusze. Moda pozwala na pokazanie swojej osobowości i tego, kim jesteśmy. Kiedyś branża funkcjonowała wedle pewnych, jasnych reguł. Pokazy mody dzieliły w pewien sposób kalendarz, a wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku. Nastąpił jednak moment kiedy wszystko się zmieniło. Liczą się tylko zarobki wielkich koncernów. To prawdziwa rewolucja, za którą w zasadzie wszyscy płacimy słoną cenę. Płacą ją ludzie, również ci, których moda nie pasjonuje. Płacą ją zwierzęta, rośliny, ziemia i oceany. Niebo płacze nad nami.

Kiedyś większą część odzieży produkowało się lokalnie, dziś to tylko margines. Koszty produktów powstających w krajach rozwijających się wciąż rosną, ale ceny ubrań maleją. Dziś mamy 52 sezony ubrań, a w sklepach co tydzień pojawia się coś nowego. Marketingowcy zrobią wszystko, żebyśmy czuli się niemodnie i niedopasowani. Wtedy ochota na zakupy wzrasta. Jest to opcja na ciągłe windowanie obrotów. W teorii powstają świetne ciuchy w dobrej cenie. Firmy odzieżowe prowadzą wojnę cenową. Gdy one cisną koszty, producenci cisną pracowników. Sposób negocjacji cenowej to raczej szantaż, a dla producentów i ich pracowników to kwestia być, albo nie być. Gdy ceny nie wzrastają, fabryki plajtują albo idą w nieetyczne rejony działalności by w ogóle przetrwać. Ludzie pogrzebani żywcem w swoich miejscach pracy to ofiary tego bezdusznego i okrutnego systemu.

Najmocniej cierpią najsłabsze i najbardziej bezbronne jednostki. W Bangladeszu przy głośnym medialnie zawaleniu kompleksu szwalniczego najmłodsza ofiara miała 14 lat. Mimo okropnej katastrofy w Rana Plaza w 2013 roku niewiele wyciągnęliśmy wniosków. W tragedii tej zginęło ponad tysiąc osób, a dwa tysiące zostało rannych. Clean Clothes ocenia brak postępu w bezpieczeństwie pracowników fabryk odzieżowych jako frustrujący, a my przecież wszyscy chcemy mieć t-shirt za dwie dychy…Nie da się o tym nie mówić.

Czas na to byśmy wzięli odpowiedzialność za te sprawy również w swoje ręce, a nasze portfele i decyzje zakupowe zaczęły mocniej przemawiać do marek odzieżowych. Może pomyślisz o tym, że nie możesz pozwolić sobie na koszulkę za 100 czy 200 zł. Chodzi jednak o źródło, gdzie/ u kogo kupujesz odzież i ile jej kupujesz. Większość z nas ma tych ubrań za dużo karmiąc nimi swoje ego, ale rzeczy nigdy nie zapełnią pustki, jeśli taką w sobie nosisz. To kwestia pracy nad sobą i nad życiowymi wartościami. Bo czy praca dzieci i nielegalnych uchodźców, brak toalet, wyjść ewakuacyjnych i przerw, popękane mury budynków, niegodne stawki pracy, warunki niszczące zdrowie, bezmyślność na wysokim szczeblu, przemoc, brak wody pitnej i gwałty (jak te w Meksyku i przeszywające bólem w rozpaczliwej ilości krzyże)  to nie jest kwestia wartości? Dziś jesteśmy tak bardzo wygodni, że niewygodnie jest nam czytać i wiedzieć o tych wydarzeniach. A co z ludźmi, którzy są w potrzasku? Czy naprawdę chcemy wspierać marki, które żywym istotom nie dają wyboru?

Przemycę jeszcze tutaj myśl, że jeśli posiadasz nieetyczne marki, a chcesz zacząć nowe ciuchowe życie, to nie wyrzucaj ich! Puść je w drugi obieg, odsprzedaj, postaraj się je wyeksploatować i z czasem przechodź na jasną stronę mocy. Tak robię też ja, bo moja szafa jeszcze nie jest w 100% etyczna, ale zajmuję się tym. Wydaje mi się, że już wszyscy słyszeliśmy o filozofii zero waste, idei slow fashion, a nawet o wabi – sabi. Jeśli ci coś umknęło, to zapraszam do nadrobienia. O wabi-sabi przeczytasz tu – KLIK, więcej o programie Zielona strona szafy tu – KLIK, a tutaj o tym, że moda ma głos – KLIK.

Ubrania to oczywiście również kwestia ekologii. Bawełna zdominowała rynek odzieżowy, a nasz apetyt na modę rośnie i rośnie. Dlatego bawełna zostaje poddawana modyfikacją by nadążyć z zachłannością na nowe rzeczy. Mamy do czynienia z olbrzymim naciskiem na uprzemysławianie i intensyfikację upraw. Stare metody oparte na szacunku do ziemi i zrozumieniu dla pór roku zostały zastąpione opryskami i praktykami, które podchodzą do ziemi jak do fabryki (chemikalia). Nawet naukowcy nie są wstanie przewidzieć wszystkich konsekwencji ludzkiej, zachłannej działalności. Ważne jest też to, że wybierając organiczną bawełnę nie tylko mamy wpływ na środowisko, gdzie się ją uprawia i żyjących tam ludzi, ale również na nasze zdrowie. Skóra bowiem to największy narząd, który chłonie szkodliwe substancje i może ulegać podrażnieniom. O tym jak ciszę słychać w modzie dowiesz się tutaj – KLIK.

Aktywistka ekologiczna Vandana Shiva z Indii twierdzi, że po II wojnie światowej fabryki produkujące chemikalia i broń na dużą skalę straciły rację bytu. Znaleziono jednak rozwiązanie, zainteresowano nimi kraje trzeciego świata. Te same fabryki, które produkowały materiały wybuchowe wytwarzają nawozy sztuczne. Z powodu niedopasowania, a przez to braku działania przy innych niż rodzime gatunki roślin, ziarno poddawano modyfikacjom genetycznym, a rolników manipulowano by zadłużali się i kupowali droższe i „lepsze” nasiona. Wtedy musieli jednak kupić również konkretne pestycydy od tych firm, by utrzymać zadowalające plony. Pestycydy są dla środowiska w którym działają, formą narkotyku, dawka przestaje działać i potrzeba jej więcej. Przez chwilę substancja działa, a potem gleba jest skażona. Według danych statystycznych przytaczanych przez doktora Pritpala Singh, w regionach w których używa się pestycydów, znajdują się setki chorych na raka, kalekich i upośledzonych psychiczne ludzi, podobnie jest z ilością wad wrodzonych. Producenci pestycydów natomiast odcinają się od tych nieszczęść. Robotników nie stać na leczenie dzieci i codziennie godzą się na ich śmierć. Te same koncerny produkują także leki, co oznacza, że one zyskują zawsze, ale ludzie i środowisko już nie… Z powodu kłopotów z ziemią i innych cierpień w Indiach w tylko w ostatnich kilkunastu latach odnotowano 25 tysięcy samobójstw farmerów. W opinii ekspertów to największa fala tego czynu w historii!

A co z nami, użytkownikami łatwej i szybkiej mody? Wszelkie badania pokazują, że im bardziej dla człowieka liczy się status i stan posiadania, tym mniej jest szczęśliwy. Takich ludzi dotykają depresje i stany lękowe. Posiadanie nigdy nie było kluczem do szczęścia. Reklamy mówią nam coś zupełnie innego. Reklama działa, bo próbuje powiązać posiadanie produktu z zaspokojeniem naszych potrzeb. Przypomniało mi się tu zdanie pochodzące z książki „Walden, czyli życie w lesie”, którą napisał Henry David Thoreau, zresztą jednej z moich ulubionych. Brzmi ono „Bogactwo człowieka proporcjonalne jest do liczby rzeczy, z których potrafi zrezygnować”.

Zastanawiałam się czy wymienić konkretne marki, które istnieją dzięki mrocznej stronie swojej działalności. Zapewne znam ich tylko część, a świat jest przecież duży. To jednak nie ma większego sensu. Uważam, że dbanie o siebie za część życia, która jest potrzebna i może dawać radość. Trzeba w to jednak włożyć wysiłek. Ten wysiłek powinien obejmować nie tylko przejrzenie się w lustrze i dobranie odpowiednich dodatków. Powinniśmy się wstydzić za swoją obojętność. A wstyd przeszywać winien podwójnie jeśli o tym wiemy, ale nic z tym nie robimy. W dobie egoizmu ogrzewają nas pożądania, a rezygnację z kolejnej chwilowej przyjemności rozpatrujemy w kwestii czy inni też tak zrobili. Cena ubrania nie bierze pod uwagę prawdziwego kosztu, jakim jest zanieczyszczanie wód  czy kraty w oknach, które w pożarach fabryk zabijają pracowników. Oczywiście jak mój znajomy albo sąsiad, albo dany naród te eko, bio, organic, vege, fair trade, etyczne, CSR podejście wypracuje to ja ewentualnie to też rozpatrzę. Tylko, że metka w twoim ubraniu jest petycją wołającą o życie. Co z nią zrobisz?

Musimy wiedzieć więcej o markach, które lubimy i wybieramy do budowania swojej garderoby. Nie wszystkie dane są „tajne”, a my powinniśmy mieć swój rozum. Istnieje dużo możliwości budowania unikalnego stylu i warto się z nimi zapoznać. Możesz to zrobić choćby czytając tę publikację. Zapraszam cię również do zaglądania na Stylowy Blog i do poznania ogólnopolskiej kampanii „Zielona strona szafy”. Ucieszę się jeśli będziesz mi kibicować w tej kwestii, a jeszcze lepiej wniesiesz coś od siebie. Zapraszam do współpracy na tym polu. Moja świadomość w etycznych oraz ekologicznych kwestiach mody nie od razu była ogromna. Im dalej w las, tym bardziej rozumiem i całą sobą czuję jaki to ważny temat – dla mnie i moich dzieci, dla ciebie i twoich bliskich, a także dla przyszłych pokoleń. Naprawdę.

Podobno jeden z 6 ludzi na świecie pracuje dla szeroko pojętego przemysłu odzieżowego, ja też jestem powiązana z branżą. Chcę zawalczyć by ten świat był lepszy. Polecam film „Prawdziwy koszt”, który był jednym z przyczynków do napisania tego tekstu. Z niego pochodzą niektóre informacje, jak te o pestycydach. W filmie można też poznać ciekawą teorię konsumpcjonizmu. Chodzi o to, że dziś zużywamy produkty, który kiedyś mieliśmy tylko używać, np. garnitur. Ubrania nie powinny być produktami jednorazowymi, a przekazanie ich fundacjom nie zmniejsza ilości wyprodukowanych i toksycznych śmieci!

Na koniec przytoczę słowa Stalli McCartney, które niosą ze sobą jakieś pokrzepienie i nadzieję, na wyjście z tej sytuacji. Uważa ona, że branża mody musi się po prostu zmienić, a ją jako projektantkę nie kręcą modne kroje i kolory, ale satysfakcję sprawia jej udowadnianie, że można tworzyć modę nie szkodząc środowisku. Dobrze, że ktoś takie światło niesie, bo gdy poznasz fakty sytuacja wydaje się tragiczna.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący