Muszę się przyznać, że pierwsze co przychodzi mi na myśl o tym, jak się ubrać do teatru, to wspomnienie mojego już świętej pamięci profesora Bohdana Głuszczaka, u którego zresztą pisałam pracę magisterską pt. „Rzeźbiarze przestrzeni”. Była to praca łącząca teatr – przede wszystkim zagadnienie scenografii z literaturą i sztuką. Zastanawiasz się zapewne, co mój profesor ma do stylizacji do teatru? A jednak zupełnie jak temat mojej pracy, życie to system naczyń powiązanych. Głuszczak był znanym reżyserem teatralnym związanym głównie z teatrem niemych. Sam Czesław Niemen komponował muzykę do jego przedstawień. Nie tylko sposób jego prowadzenia zajęć był nietuzinkowy, on sam też wyróżniał się pod każdym względem. Mały i pomarszczony jak rodzynek, wielki człowiek z abstrakcyjną wyobraźnią bez granic, zadziwiającym, absurdalnym poczuciem humoru i powiedzonkami, od których nie da się uciec po wielu latach, z charakterystycznym profilem twarzy i siwą fryzurą oraz brodą, z głosem głębokim niczym studnia na pustynnym terenie – jest dla mnie wciąż odwołaniem w różnych sytuacjach życiowych. Wielokrotnie robiłam profesorowi kanapki i miałam cywilną odwagę towarzyszyć mu w drodze autokarem do teatru, gdy inni śpiewali piosenki, my prowadziliśmy żarliwe intelektualne dysputy o sztuce, warsztacie scenicznym i o przedziwnych faktach z życia, a także twórczości pisarzy.
Ten oto profesor, w sytuacjach, gdy innych z trudem było słychać, nawet jeśli mówili przez mikrofon, na dużych zgromadzeniach potrafił przemawiać bez pomocnego urządzenia niosącego dźwięk, wyraźnie, dystyngowanie i aksamitnie. Rozumieli go wszyscy i z daleka. Budził też szacunek innych ludzi teatru. Sama widziałam, jak kłania się mu nisko sam Zbigniew Zapasiewicz, który akurat spotkał się z naszą studencką malutką grupką przed spektaklem, gdzie grał króla Leara. Takich spotkań było więcej, ale aby wrócić do tematu stroju dodam tylko tę informację, że już na początku znajomości z moim ulubionym profesorem zauważyłam, że ma on niestandardowe podejście do ubierania się. Na terenie uniwersyteckim zawsze występował w garniturze i koszuli z długim rękawem, a gdy wybieraliśmy się do teatru na sztukę i spotkanie z aktorami, zakładał ciemnogranatowe dżinsy. A skoro o dżinsach mowa możesz dobrać dżinsy idealne – KLIK, a tu przeczytać o międzypokoleniowym wymiarze ubrań – KLIK. Szybko jednak wpadłam na trop, że profesor uważał szkołę wyższą jako miejsce pracy, a teatr jako swój dom. Co więcej, w tym domu czuł się rzemieślnikiem. Do wspomnianych dżinsów zakładał koszulę i czasem marynarkę, ale jednak swoimi warunkami ubraniowymi trochę zakrzywiał czasoprzestrzeń i pokazywał nam reguły panowania nad artystycznym światem. Dżinsy kontra scena…
Do tych czasów zostało mi wiele sentymentu, przede wszystkim dotyczących specjalizacji teatralnej i związanej z wyjątkowymi osobowościami z akademii teatralnej, którzy robili nam résumé, opowiadali jak uratować sknoconą szarlotkę, jak wczuć się w skórę bohatera, a przede wszystkim jak być dobrym reżyserem teatralnym. Przechowałam też kilka zdjęć kiepskiej jakości z moją mało dystyngowaną, acz bardzo radosną miną. Postanowiłam się nimi podzielić, abyście też mogli poczuć ten dekadencki klimat, a przede wszystkim zobaczyć samego mistrza – Bohdana Głuszczaka.

Na zdjęciu od lewej: z prof. Bohdanem Głuszczakiem, z prawej z Michałem Żebrowskim zapuszczającym brodę do swojej filmowej roli (2003 rok).
I tak po tym niebywale przydługim wstępie proponuję kilka zasad, którymi można kierować się w ubieraniu do teatru. Oczywiście, jeśli występujesz w charakterze widza. Hahaha (wypowiedziane tonem złego charakteru). Zaczynamy!
Jak się ubrać do teatru
Ubierając się na spektakl, powinnaś najpierw zorientować się, na jaki rodzaj przedstawienia i do jakiego teatru jesteś zaproszona. Jeśli jest to wyjątkowy teatr (np. Narodowy) lub szczególny rodzaj spektaklu, czyli premiera albo jubileusz, na którym goszczą ważne osobistości, ubierz się elegancko, klasycznie i wieczorowo. Żadnych ekstrawagancji, propozycją klasyczną będzie sukienka, żakiet, bransoleta z pereł, obcasy. Klasycznie, nie znaczy nudno. To dodatki sprawiają, że ubiór ten jest niepowtarzalny i ciekawy, a przy tym nadal bardzo szykowny. I buty, i kopertówka mogą być wykonane z lakierowanej skóry. A może wolisz baleriny czy szykowne kozaki, oczywiście wszystko zależy od pory roku, ale adidasy, to raczej nie jest dobry pomysł. Zapomnij o T-shircie. Do koloru butów idealnie dopasuj dodatki – nie koniecznie muszą mieć ten sam odcień, ważne, aby fajnie ze sobą grały. Spróbuj wykorzystać naszyjnik ze srebra, pokryty syntetyczną emalią, biżuterię artystyczną, załóż szal lub apaszkę. Możesz włożyć też spodnie lub elegancki kombinezon. Jeżeli odkryłaś już urok wejściówek, wygodniejsza zapewne okaże się forma spodni i butów na niskim obcasie.


Na komedię lub spektakl awangardowy
Teraz część najbardziej sporna. Wiele osób twierdzi, że w dzisiejszych czasach do teatru można ubrać się zupełnie zwyczajnie, i większość tak robi. Nie jest to dobry nawyk. Teatr dla widza nie jest kinem, ma być miejscem eleganckim i odświętnym. W końcu idziemy tam przeżyć Katharsis. Nawet jeśli spektakl nie jest tak bardzo poważny!


Ma być elegancko, odświętnie. Baza może być w stonowanych barwach: wybierz beże, szarości, czerń i biel/krem. W tym wypadku więcej koloru nie zaszkodzi, byle byłby stosowany z umiarem – modne neonowe barwy odpadają. Tutaj królują odcienie kamieni szlachetnych. Wszystko ma być idealnie dopasowane, skromne, a i nieprzesadnie „sztywne”. Jako element rozjaśniający całość posłuż się jasną górą lub dodatkami. Zastanów się też czy całość nadaje się nie tylko do teatru, ale też na przykład na wieczorne spotkanie w kawiarni po spektaklu. Nie jest więc przesadnie elegancko, a jednak wciąż szykownie i odświętnie. Nawet jeśli nie jesteś konserwatywna, to daruj sobie podartą wersję dżinsów, krótką mini i bardzo rozległy dekolt.


Teatr czy wernisaż?
Na premierę ważnego filmu w kinie (poważne tematy), wieczór w teatrze czy wernisaż wypada włożyć strój wizytowy. Powinnaś wiedzieć, czym się charakteryzuje, by nie pomylić go ze strojem wieczorowym (często tak bywa!) – są to bowiem dwie różne propozycje garderoby. Optymalny strój wizytowy dla kobiety to sukienka, garsonka albo kostium w stonowanych, ciemnych kolorach (czarny, granat, bordo, szary, złoto, srebro), przy czym sukienka lub spódnica wcale nie musi być długa. Wprawdzie utarło się, że strój wizytowy obowiązuje po godz. 18, może jednak się zdarzyć, iż z racji odbywającej się uroczystości będziesz zobowiązana włożyć go wcześniej. Warto o tym wiedzieć. Pozostaje wyłączyć telefon i doświadczać. Ciesz się chwilą.


Mam nadzieję, że wpis okaże się pomocny, a przy tym zupełnie inny od tego, co znajdziecie w pozostałych źródłach. W końcu Stylowy Blog ma zagrać pierwszoplanową rolę, taki mamy scenariusz. Wracaj szybko do mnie po antrakcie!
Zdjęcia: Emilia Zaniewska. Opisy poszczególnych stylizacji znajdziesz tutaj: biały garnitur – KLIK, czerwone spodnie – KLIK, szara sukienka – KLIK, czerwona sukienka – KLIK.
#osobistastylistka
Gdy Twoim marzeniem są #usługiosobistejstylistki, #zakupyzestylistką, #przeglądszafy, #analizakolorystyczna lub #stylizacjaonline, #stylistkaonline – sprawdź dostępne propozycje, które przygotowała dla Ciebie #osobistastylistka SKLEP – usługi stylistki.