Życie jest twórczością, a moda formą języka – wywiad z Ewą Cichocką - Stylowa Moda

Życie jest twórczością, a moda formą języka – wywiad z Ewą Cichocką

Podcast
Izabela Jabłonowska
0 Komentarzy

O tym, że nie wolno odpuszczać, gdy chcemy być dobrzy w danej dziedzinie, że warto być pogodnym i wdzięcznym, a codzienne UBIERANIE SIĘ może dostarczać frajdę i radość.

Ewa to chodzący uśmiech. Jej serdeczność i ciepło chwytają za serce, a kolorowy styl pobudza wyobraźnię. Mam przeczucie, że tymi długimi kolczykami z chwostami połaskotałaby każdego, komu się nie chce ruszyć z miejsca. Nieprzerwanie od trzydziestu lat związana z zespołem “Czerwony Tulipan”, wykonującym poezję śpiewaną, lirykę i satyrę. Pomaga też seniorom. Podczas naszego spotkania cieszymy się chwilą, bo jak się nie cieszyć, kiedy przed nosem czekają miski sezonowych, soczystych owoców, a ja mam wrażenie, że Ewa potrafi z szafy wyciągnąć nawet królika. Gdy poważnie zaczynam się nad tym zastanawiać, figurkę królika znajduję w jej ogrodzie. Wiedziałam, że to czarodziejka!

Zapraszam do zobaczenia zdjęć z naszego spotkania i wysłuchania nagrania.

Poniżej znajdziesz transkrypcję wywiadu.

Rozgość się tu z nami!

Jeśli Twoja firma/marka chce zostać sponsorem kolejnego odcinka lub cyklu, serdecznie zapraszam do współpracy.

Gdzie można nas słuchać?

Wyszukując podcast w katalogu iTunes i Spotify./Wyszukując frazy „Stylowe Atelier” w Twojej aplikacji do podcastów na smartfonie./Na kanale You Tube./Na Stylowym Blogu, gdzie znajdziesz materiały dodatkowe, piękne sesje zdjęciowe, a czasem film.

 

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

Przy okazji poruszanych w podcaście tematów mogą Cię zainteresować i poszerzyć wiedzę wpisy ze Stylowego Bloga:

  • Wglądać jak milion dolarów – niezawodne kroki dla luksusowego wizerunku – KLIK
  • Ach, te kompleksy – KLIK
  • Magiczne poranki i wieczorne rytuały – jak dobrze zacząć dzień – KLIK
  • Jak się zmotywować do ładnego ubierania – KLIK
  • Czy szata zdobi człowieka – KLIK

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

<img scr="https://stylowamoda.pl/podcast-osobista-stylistka-zakupy-ze-stylistką-przeglad-szafy.jpg" alt="Zakupy-ze-stylistką-przegląd-szafy-analiza-kolorystyczna-kreowanie-wizerunku-warsztaty-stylu"/>

Zdjęcia: Renata Orlińska

Izabela Jabłonowska: Dzień dobry, witam Was serdecznie. Dzisiaj jest ze mną, jak zawsze, bardzo wyjątkowy gość, Ewa Cichocka.

Ewa Cichocka: Dzień dobry.

Chciałam powiedzieć, że jesteś kobietą wielowymiarową, kobietą, która umie wyrecytować po czesku „Lokomotywę” Juliana Tuwima. Kobietą, o której mówią, że jest kolorowym ptakiem. Kobietą, która od dziesięcioleci jest związana z zespołem Czerwony Tulipan.

Od dziesięcioleci  – to zabrzmiało przepięknie.

Tak, historycznie, z tradycją i z pasją, tyle wytrwaliście razem. Moi informatorzy twierdzą, że niezła z Ciebie agregatka, czyli tryskasz pomysłami. Zgadza się?

Wiesz, to jest tak, ponieważ to już trwa od dziesięcioleci, jak powiedziałaś, to ja się trochę przyzwyczaiłam do tego, że tak mówią o mnie, że jestem takim kolorowym ptakiem i że mam takie pomysły. Dla mnie jest to oczywistość i tak jak robiłyśmy dzisiaj sesję, tak patrzę na te wszystkie swoje rzeczy i myślę, kurczę, to wszystko jest jakieś takie mało kolorowe, wydaje mi się, że to jest takie normalne. Natomiast ktoś, kto patrzy na to z boku, postrzega to inaczej. Wiem, że tak jestem odbierana. Więc się z tym oswoiłam. Natomiast dla mnie to jest norma.

Ja traktuję życie jako proces twórczy. Całe życie jest dla mnie twórczością. To, jak żyję, jak się komunikuję z ludźmi, jak się ubieram. To dotyczy nie tylko sceny, to dotyczy całego mojego życia i funkcjonowania poza sceną. Nie rozdzielam życia na scenę i poza sceną. To jest ciągłość. Kiedyś ktoś powiedział o mnie, że ja jestem w każdej chwili gotowa wyjść na scenę. Tak, bo ja nigdy nie wiem, kiedy ktoś powie: „Przed państwem Ewa Cichocka”. Oczywiście traktuję to jako żart, ale coś takiego jest, że ja nie muszę, nie mam tak, że to na scenę, a to na życie. Wiadomo, że troszeczkę inaczej, no bo tu odświętnie itd., ale nie mam takiego podziału, że inaczej jest w życiu, a inaczej na scenie. To jest to samo. To jest jedność.

Spójne z Tobą. 

Tak, spójne ze mną. Ja tworzę swoje życie, bo wiem i wierzę, że mam ogromny wpływ na to, jakie ja mam swoje życie. Oczywiście są pewne czynniki, na które do końca wpływu nie mamy, ale na pewno w osiemdziesięciu kilku procentach to my decydujemy o tym, jak nasze życie wygląda. Czy ja będę szczęśliwa, czy ja będę nieszczęśliwa, czy ja będę pogodna, czy ja będę ponura, czy ja będę spotykała fantastycznych ludzi, czy złych – na to wszystko ja mam wpływ, a nie ktoś z zewnątrz, prawda?

Jak być szczęśliwym.

Czyli nie jesteśmy reaktywni. „Chcesz być szczęśliwa, to bądź”.

Dokładnie tak i tak staram się cały czas żyć. I nawet bardzo często mi to wychodzi [śmiech].

Gratuluję Ci. Powiedz, jak znaleźć w sobie płonący dynamit?

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad tym, czy to nie są geny. Ogromny wpływ ma to, co dostaniesz od rodziców. Mój tata jest tak nieprawdopodobnie  pogodnym człowiekiem, który jest naprawdę cały czas zadowolony ze swojego życia. Oczywiście są sytuacje, kiedy on się denerwuje, to nie jest tak, że on jest uśmiechnięty od rana do wieczora, ale generalnie on jest optymistą. To na pewno ma ogromny wpływ, ale też ważna jest nasza praca. Żeby nam się chciało mieć ciekawe, fajne życie. Ja takie życie chcę mieć i takie życie mam. Moje życie jest niesamowite i ciekawe. Z jednej strony pełne niespodzianek, ale ja też je sama sobie tworzę. I pewnie stąd się biorą te pomysły, bo ja traktuję życie jak proces twórczy. To ja podejmuję decyzję, czym się chcę zajmować. Każdą rzeczą, którą się zajmuję, traktuję jak sztukę.

Jak rano się budzę i ubieram, to jest to dla mnie proces twórczy. Mnie to dziwi, jak ktoś marudzi, że musi się ubierać czy jak ma problem, żeby kupić sobie coś do ubrania. Tworzyć swój wizerunek to jest dla mnie ogromna frajda. I tak jest ze wszystkim, jak przygotowujemy posiłki, pracujemy. To wszystko może być przyjemne. Ale ja mam na to wpływ, dokonuję świadomych wyborów. Zajmuję się tym, czym chcę się zajmować. Oczywiście koszty tego wszystkiego to zupełnie inna sprawa, ale jeśli ja świadomie podejmuję jakąś decyzję, to wiem, jakie są tego konsekwencje. Więc nie mam żalu, nie ma rozczarowania czy wymówek, bo ktoś mi tak poradził i to jest złe.

Jak pokochać siebie.

Jak to jest z tym kochaniem i szanowaniem siebie?

To jest podstawowa rzecz i ja cały czas nad tym pracuję. Żeby siebie kochać, nie być w stosunku do siebie zbyt krytycznym, srogim. Często rano się budzimy i w głowie mamy tylko „muszę, muszę, muszę”. Ciągle wydajemy sobie rozkazy. Zjemy coś niezdrowego i się karcimy, że źle zrobiliśmy, nie powinniśmy tego jeść. Ciągle się rozliczamy.

Ostatnio prowadzę sporo zajęć, bo ja się zajmuję także jogą śmiechu. To bardzo ciekawe doświadczenie dla mnie. Moja joga śmiechu to już taki warsztat ogólnorozwojowy. Na spotkaniach bardzo dużo rozmawiamy i widzę, że każdy ma problem z tą podstawą, żeby zaakceptować siebie. Jeśli my siebie nie zaakceptujemy i nie pokochamy, to naprawdę nie będziemy w stanie pokochać tak szczerze i otwarcie nikogo innego. Nigdy się nie otworzymy, bo zawsze w drugim człowieku będziemy widzieli wady, których nie akceptujemy u siebie.

Ja bym bardzo chciała, żeby mi się udało zaakceptować siebie tak w 100%. Często o tym mówię, powtarzam, żeby być dla siebie miłym, czułym, dobrym, dlatego myślę, że coraz lepiej mi się to udaje. Ale jest to niekończący się proces. Wydaje nam się, że jest już super, ale nadal tkwią w nas mechanizmy i okazuje się, że jesteśmy kolosami na glinianych nóżkach. To nigdy nie jest tak, że mamy już odfajkowane i okej od teraz siebie kocham. Nie, to jest proces.

Im bardziej siebie nie znoszę, tym bardziej jestem krytyczna w stosunku do innych ludzi. Ja nie jestem fajna, ale inni są jeszcze gorsi. To jest spirala, która się nakręca. Dlatego ja bardzo dużo pracuję nad tym, żeby nie mieć do siebie bez przerwy pretensji.

Słowa tworzą światy.

Oczywiście, że tak.

To w takim razie jak przestać się umniejszać, nie być tym bezwzględnym krytykiem, a z większą życzliwością patrzeć na siebie, życie, swoje ciało?

Nie potrafimy cieszyć się drobiazgami. Uważamy, że jak coś jest fajne, to się nam należy. Natomiast jak coś nam nie pasuje, to dzielimy włos na czworo. Jest taka teoria, która mówi, żeby powtarzać sobie cały czas dobre rzeczy, które nam się przytrafiły, a nie opowiadać te złe. A my mamy tendencję do tego, żeby… i to nie tylko my, Polacy, może inne narodowości trochę mniej, na przykład Duńczycy – Hygge – siadam, zapalam świeczkę, otulam się kocem, popijam herbatkę, czytam, patrzę za okno i się zachwycam.

Im gorsza jest pogoda, tym bardziej doceniam kocyk.

Dokładnie tak. Zawsze to mówię na swoich zajęciach, ale staram się też tak w życiu postępować, żeby się cieszyć małymi rzeczami. Być może na to wszystko miał wpływ dosyć poważny wypadek samochodowy, gdzie moje życie było zagrożone. Jak już wyszłam ze szpitala to pamiętam, jak szłam ulicą i leciały mi łzy.

Wdzięczność.

Wdzięczność. Pomyślałam wtedy, że przecież mogło mnie już nie być. Przez swoją głupotę, popełniony błąd. To było ponad 30 lat temu, ale myślę, że to był taki prztyczek w nos, żeby naprawdę cieszyć się każdym dniem. Cieszyć się, że mam dwie zdrowe nogi, dwie zdrowe ręce, że mam głowę, która myśli. I że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście nawet tej najgorszej i najtrudniejszej.

Ja wychodzę z założenia, że to, co nam się przytrafia, to nie ma żadnego zabarwienia. Dopiero my poprzez swoją ocenę nadajemy temu kolory. Jeden człowiek straci nogę i się załamie, nigdy już nie wyjdzie z domu, będzie siedział i płakał, a drugi człowiek – patrz Jasio Mela – on zdobędzie dwa bieguny. I to jest ta ocena sytuacji. Jeden się podda i nic z tym nie zrobi. A w nas jest tyle mocy, że z każdej sytuacji możemy wyjść. Tylko nie możemy się zawiesić. Mówię o sytuacjach dramatycznych, ale też tych euforycznych. Pozwólmy płynąć tym wszystkim wydarzeniom i je przeżywać. Nie bać się „złych” emocji i tych dobrych. Ja jestem przeciwniczką, żeby mówić o złych i dobrych emocjach, bo one wszystkie są ludzkie.

Emocje nie są dobre albo złe. One są nośnikiem informacji, a to od nas zależy, co my z nimi zrobimy.

Tak jest. Boimy się często przeżywania dramatycznych rzeczy. Boimy się i blokujemy. Mówimy, że nic się nie stało. A odpychanie emocji powoduje potem przeróżne schorzenia, nawet somatyczne.

Jakie małe szczęścia dają ci radość?

Każde. Wszystkie małe szczęścia. Idę na spacer i widzę jezioro. A jeszcze jest nieprawdopodobne, w jak pięknym miejscu my żyjemy. Ale to też przyszło dopiero w którymś momencie, bo kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi na to, gdzie żyję. Czy tu jest fajnie, czy tu jest ładnie. Żyłam wszerz, a teraz żyję w głąb i to jest kapitalne. Cieszę się, jak się ładnie rano ubieram „Ale się dzisiaj wystroiłam superancko”.

Odkryłam fantastyczną dziewczynę, która robi kolczyki, jestem z nią w kontakcie i jestem tak podekscytowana tym, że ona jutro mi przyśle te kolczyki i to jest po prostu cudowne. Naprawdę cieszą mnie takie duperele. Mnie to bardzo cieszy, że mogę zamanifestować siebie nie tylko na scenie. Scena jest oczywiście miejscem wypowiedzi, co jest dla mnie ważne, to już jest zupełnie odrębna rzecz, natomiast na co dzień cieszą mnie małe rzeczy.

Styl.

Czy osobowość wpływa na styl?

Oczywiście, że tak. Ja kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że ja mam jakiś inny styl. Mnie się wydawało, że ja się normalnie ubieram. Tak jak na początku mówiłam o tym kolorowym ptaku, że ludzie zwracają na to uwagę, to ja też zaczęłam patrzeć na ludzi w inny sposób. Na przykład pod tym kątem jak funkcjonują zewnętrznie. Uważam, że to, jak my się nosimy, to wychodzi z naszego środka. I znowu wracamy do kwestii, czy ja siebie akceptuję, czy ja siebie nie akceptuję. Bo jak zakładamy na siebie byle co, a bo nie mamy czasu, to też tak byle jak siebie traktujemy. Zakładam na siebie byle jaką szmatę, no tak nie może być. Nawet do spania to ja mam piżamę fajną, którą lubię zakładać i jest mi w niej przyjemnie.

Teraz pomału zaczynamy się ruszać, ale jak siedzieliśmy dwa miesiące w domu, to się ubierałam sama dla siebie. Ja sobie nie wyobrażam, że ja wrzucam na siebie byle co. To nie wchodzi w grę. Jeśli ja mam taki stosunek, że na swoje wspaniałe ciało, dzięki któremu żyję, na swoje wspaniałe nogi, które mnie noszą już 60 lat, to przecież ja nie mogę na nie wrzucić byle czego.

Myślę, że wiele osób chce ukryć się pod ubraniem. Schować jakieś swoje kompleksy. To ciągle jest to, że nie akceptujemy siebie. Chowamy się pod ubraniem. Niektórzy mi mówią, że jestem odważna, bo tak się ubieram. Dla mnie sposób ubierania to w ogóle nie jest żaden przejaw odwagi. Odwaga to jest wyrażanie własnych poglądów, jak ktoś idzie pod prąd, ktoś robi coś pierwszy raz, wynajduje jakieś rzeczy – to jest odwaga. A ubrać się, to dla mnie żadna odwaga, tylko naturalna kolej rzeczy. Ja się wypowiadam na scenie, ale także poprzez swoje ubranie.

Skąd w Tobie taka duża chęć flirtu z modą?

Skąd to jest, wiesz, nie mam pojęcia. Ja lubię trochę prowokować. Nie lubię, żeby było tak samo, nudno. Ja po prostu lubię być inna. Jak idę po ulicy i nikt się nie obejrzy za mną to tak słabo [śmiech]. Wtedy myślę sobie, że coś źle dzisiaj ze mną. Ja to po prostu lubię. To jest taki rodzaj prowokacji, ale w określonych granicach. To według mnie jest ładne. To nie jest jakaś skrajność na przykład gotycki styl, czy jak ktoś sobie wkłada soczewki i wygląda tak, jakby nie miał źrenic. To jest dla mnie przerażające, w tym kierunku bym nie szła, ale też lubię taką totalną inność.

Ja lubię ludzi, którzy poświęcają czas swojemu wyglądowi, bo przecież w ten sposób komunikują się z innymi. Bo to tak jak na scenie. Zanim jeszcze zabierzesz głos, to najpierw idziesz przez scenę te kilka kroków i najpierw cię ludzie widzą, a potem słyszą.

Moda jest formą języka.

Oczywiście, że tak. Ja lubię ludzi, kiedy widzę, że oni myślą o tym, jeśli to nawet jest kompletnie nie mój styl, to ja to bardzo cenię. Bo ktoś się postarał, wysilił się. Ktoś myśli o tym, jak go inni postrzegają.

A ja właśnie lubię, żeby to było takie trochę koślawe, inne. Kiedyś się zgoliłam na łyso. To było 1984 roku. Dla mnie fajne były reakcje ludzi, teraz to już nie jest aż tak szokujące, ale wtedy łysa dziewczyna na ulicy to był totalny szok. A ja szłam z dumnie podniesioną głową. Niektórzy ludzie nawet odczuwają lęk, jak widzą coś innego. A ja chciałam pokazać, że to, że jestem łysa, wcale nie oznacza, że zaraz wyciągnę nóż. Lubię łamać stereotypy. A bo jak ktoś się zajmuje tym i tym to musi tak i tak wyglądać. Mamy pewne kody.

Że jest równo z formy i tak nie można odstąpić.

No właśnie. A ja lubię, żeby to troszeczkę było kopnięte. Kiedyś jedna dziewczynka przyszła do mnie po koncercie i mówi: „Proszę Pani, a czemu to tak jest, że jak Pani śpiewa, to zawsze się coś Pani dzieje?” [śmiech] I to mi się tak spodobało. Bo ja to albo sypię jakieś konfetti, albo coś. I zdałam sobie sprawę, że rzeczywiście, ja zawsze muszę coś wymyślić. Coś dodać, żeby nie było tak jednoznacznie. A sposób ubierania to najprostszy sposób manifestu.

Pamiętam pierwsze scysje z moją mamą już w podstawówce. Teraz może wychowanie jest inne, ale wtedy nie było dyskusji, że ja ubieram to, co ja chcę. Co mama przygotowała, to trzeba było ubrać. A mi to nie odpowiadało. Pamiętam, jak poszłam do sklepu z mamą kupić buty. Mama mi wybrała takie białe gdynki, płaskie sandałki z paseczkiem z przodu i na piętkę zapinane. Okropieństwo! Jedne nie, drugie nie, trzecie nie i nie, nie, nie. To w końcu mama pyta się mnie, które chcę. I ja wybrałam takie buciki, które mi się bardzo podobały. To były turkusowe lakierki z 3 cm obcasem. One były jeszcze gorsze niż te gdynki, ale wtedy tak bardzo mi się podobały. Mama się zdenerwowała, ale powiedziała, że jak takie chcę, to proszę cię bardzo. Włożyłam te buty na swoje chude nóżki, miałam z 8 lat, a one takie ciężkie grzmoty i poszłam w nich do szkoły. I jakie było cudowne odkrycie, bo pani w szkole miała takie same. Czyli to musiały być buty dla dorosłej osoby. Że w ogóle taki rozmiar był. I ja byłam dumna jak paw, że mam takie same buty jak pani. Wtedy to było dla mnie niesamowite, ale teraz jak sobie pomyślę, jak ja musiałam wyglądać w tych butach dla dorosłej kobiety. Tragedia. Ale ja musiałam postawić na swoim. Miałam już taki charakter, że wiedziałam, co mi się podoba.

Kiedyś rozmawiałam ze Stefanem z zespołu na temat ubrań. I mówię mu, że mnie społeczeństwo już trochę ociosało, że już nie mam takiej fantazji na temat ubrań. A on się prawie zakrztusił i pyta się mnie, to jak ja bym się chciała ubierać? Teraz rzeczywiście są takie sytuacje, że gdzieś idę i ubieram się stosownie do sytuacji. Odpuszczam. Nie mam już takiej pary w sobie, żeby to nieść. Zafarbować włosy na czerwono czy zielono to jedna rzecz, ale potem jeszcze trzeba umieć to nieść. Mieć siłę. Bo jak idziesz i kilka osób komentuje twój wygląd to musisz mieć siłę. W przeciwnym razie stracisz dobre samopoczucie.

Pewność siebie.

Tak. Czasami łapię się na tym, że odpuszczam, nie chce mi się. Coś spokojniejszego zakładam.

Bardzo lubisz duże kolczyki?

Lubię. Ja w ogóle lubię wszystko, co jest duże [śmiech].

To co jeszcze z akcesoriów modowych Cię kręci? Wszystko?

Wszystko, naprawdę wszystko. Nakrycia głowy – to jest w ogóle odrębna sprawa. Uwielbiam turbany, kapelusze, czapki, berety, przewiązania, peruki kocham. Zmiany fryzur są dla mnie jak chleb powszedni. Ja sobie nie wyobrażam, że przez całe życie mogłabym mieć jedną fryzurę [śmiech]. To jest śmieszne, bo koleżanki czasem mówią „O, w tej ci świetnie, tak się ścinaj”. Ale to nie jest tak, że ja szukam dla siebie najlepszej fryzury. Ja mniej więcej wiem, w czym mi jest najlepiej. Nie chodzi o to, żeby trzymać się tego co najlepsze, tylko chodzi o zmianę, która sama w sobie jest ciekawa i warta zachodu. Nawet może być trochę gorzej, niż było. Oczywiście wszystko w granicach, gdzie ja to akceptuję, gdzie mi się to podoba.

Nakręca Cię to?

Bardzo mnie to nakręca. Tu coś zmienię, a tak, a tego jeszcze nie robiłam. To jest bardzo fajne. Kolczyki na pewno. I buty. Buty są wspaniałe. Lubię dziwne, duże buty, na platformie. Duże rzeczy, żeby były widoczne. Torebki.

Też kreujesz wizerunek sceniczny często, a na scenie muszą być większe rzeczy. Bo coś małego zginie. Nie będzie widoczne.

Tak.

Ubierasz się spontanicznie czy taktycznie?

No właśnie to, co wcześniej mówiłam, że czasem taktycznie. Odpuszczam. Natomiast bywa spontanicznie, ale też jest coś takiego, że jednego dnia mam fazę, że dzisiaj muszę być pańcia, szpileczki, do figury ubranie. A następnego dnia musi być coś luzackiego i sportowego. I tak samo jest na koncertach, że moje samopoczucie decyduje o tym, co ja na siebie włożę. Na przykład coś sobie na koncert zaplanuję, ale w ostatniej chwili zmieniam to. Bo mam inny nastrój i akurat w ten dzień nie odpowiada mi dany wizerunek do tego, co niosę. Mój stan ducha jest bardzo ważny.

Twoje stylizacje są odważne pewnie według wielu ludzi. Powiedziałaś, że to jest zgodne z Tobą i dla Ciebie nie jest to wychodzenie poza schemat. Ale czy Ty sama czujesz się odważna? Jesteś odważna?

Czy ja jestem odważna? Myślę, że na tyle, na ile mnie życie sprawdziło, to jestem odważna. Natomiast nie wiem, jak bym się sprawdziła w ekstremalnych sytuacjach.

„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.”

Dokładnie. Jakby mnie ktoś na tortury wziął, to bym wszystko wyśpiewała. Pewnie bardzo bym się bała takiego cierpienia fizycznego. Ale czy odważna? Czy mnie życie stawiało w takich sytuacjach, że musiałam być odważna? Wydaje mi się, że umiem swoje zdanie wyrażać czy powiedzieć komuś, że coś mi się u niego nie podoba. Ale nie powoduje to jakiegoś napięcia czy kłótni. Nie. Umiem postawić na swoim, ale czy to jest odwaga? Może i jestem odważna [śmiech].

Mylić się, rzecz ludzka. Czy podczas Twoich eksperymentów były jakieś faux pas, z których teraz zrywasz boki?

[śmiech]

[śmiech] Chyba były, bo już się śmiejemy.

Były. Oczywiście, że były, są i będą. Szczególnie jak szyłam sama. Teraz jak coś kupuję, to zakładam, sprawdzam tył, przód, jak to wygląda z każdej strony. Natomiast jak szyłam sobie sama, a nie jestem wykształconą osobą w dziedzinie krawiectwa. Więc to krojenie, tu z nitką, tam pod włos, tu inaczej, tu się da, tu nie, to nie wiedziałam tego. I tak na oko kroiłam i tak szyłam. Byłam młodziutką osobą, raczej szczuplutką, więc generalnie większość rzeczy na mnie dobrze leżała. Ale jak na przykład uszyłam sobie kiedyś spódnicę z pluszu, takiego aksamitu z dłuższym włosem, ale taki przylizany błyszczący, srebrny. To się używało na obicia, a pomyślałam, że sobie taką garsonę odwalę. To były lata 80., ramiona szerokie. Zrobiłam sobie krótki żakiecik, ramiona nawatowane jak w „Dynastii” i długa spódnica do kostek, taka ołówkowa.

Nie wiedziałam, że to musi być odpowiednio wykrojone, żeby ta spódnica dobrze pracowała. Ukroiłam tak, żeby mi starczyło materiału, uszyłam, ubrałam. Założyłam spódnicę, bluzkę białą, żakiet i na wierzch na szczęście płaszcz. Idę, chyba szłam do teatru na spotkanie. Idę po ulicy, w połowie drogi patrzę, że nie mam spódnicy. Przecież zakładałam spódnicę? Spadła mi? Odwracam się, no nie ma. Zginęła mi spódnica. No szok. Muszę wrócić do domu. Jeszcze podniosłam sobie koszulę, a tu moja spódnica w rulonik zwinięta w pasie. Źle ją skroiłam i ona przez całą drogę mi się skręcała. Jak ją rozciągnęłam, to nie nadawała się już do noszenia. Bo jak dwa kroki zrobiłam, to ona z powrotem do góry. To było bardzo zabawne.

Też szyłam sobie stroje na występy. Mieliśmy taką kawiarnię i tam co tydzień występowaliśmy, więc ja za każdym razem musiałam mieć nową kreację. Nie będę przecież dwa razy w tym samym. I miałam taki fantastyczny żółty materiał w czarne grochy. Wymyśliłam sobie rozkloszowaną sukienkę z pasem. To było kombinowanie. To na sobie szyłam. Przejrzałam się z przodu w lustrze i było okej. I wyszłam na scenę. Na koncercie też odwracałam się tyłem do publiczności. Kolega zrobił mi zdjęcie. Okazało się, że z tyłu ja wyglądałam jak pszczoła. To było potworne, komiczne. To był strój jak dla dziecka na bal karnawałowy. Z przodu było okej, ale z tyłu tragedia. Mnóstwo jest takich wpadek.

Niektóre rzeczy dobrze wyglądają, ale na scenie już nie. Inne światło, inaczej z bliska, z daleka, na filmie, na zdjęciu. Nad każdą rzeczą trzeba się dobrze zastanowić. Po tylu latach na scenie to człowiek już wie, że jeden but wygląda lepiej, drugi gorzej, rajstopy opalizujące nie nadają się do zdjęć, bo odbijają światło. Niby się, ale czasem jest mało czasu i nadal popełnia się błędy.

Szalenie spodobała mi się Twoja myśl, żeby celebrować dobre momenty, bo złe i tak się wydarzą. Jak celebrować te wyjątkowe chwile?

Chociażby opowiadać o nich. Znajomym, przyjaciołom. Kiedyś przeczytałam coś takiego, że jak idziesz do kina na piękny film, to potem musisz go opowiadać. Koleżankom, kolegom, znajomym, przyjaciołom. Bo wtedy odtwarzamy w naszym umyśle te pozytywne uczucia, które mieliśmy, kiedy oglądaliśmy film. A my mamy tendencję uważać fajne rzeczy za oczywiste, a ciągle mówić o tych złych. Czyli ciągle przeżywamy złe sytuacje. A właśnie mamy powtarzać albo chociaż przypominać sobie miłe sytuacje.

Fantastycznie jest marzyć. Myśli mają moc sprawczą. To są pozytywne wibracje. Mówimy, że walczymy o pokój. Walczymy – to słowo jest złe. Cały czas żyjemy w cywilizacji wojny.

Tak samo „tolerancja” to najbardziej nietolerancyjne słowo.

Tak. My ciągle walczymy i dlatego ta zła energia jest. Mamy mówić ludziom piękne rzeczy.

Jak pięknie wyglądasz.

Tak. To jest naprawdę fantastyczne. Nic nas to nie kosztuje, a dużo daje. Staram się to praktykować.

Nawiążę do sztuki, w której grasz. „Klimakterium” – śmiać się, czy płakać? A może wszystko na raz?

Tak, wszystko na raz. „Klimakterium” to dla mnie pod każdym względem niesamowita przygoda. Po pierwsze dla mnie jako dla artystki to jest niesamowita rzecz, bo jestem aktorką. Ale też jest to spełnienie może nie marzeń, ale takie zacięcie aktorskie zawsze gdzieś we mnie tkwiło. Super, że mogę się spełnić. Musiałam się uczyć wszystkiego od podstaw. Teatralna rzeczywistość a estradowa to zupełnie co innego. Na estradzie człowiek stoi do statywu i jest w pewien sposób chroniony a tu otwarta przestrzeń, człowiek pokazuje się z każdej strony. Niesamowita szkoła.

Ale też udział w tym przedsięwzięciu jako zjawisko kulturowe. To jest coś nieprawdopodobnego. W tej chwili już dużo jest spektakli dotyczących diet, odchudzania, przemijania. Natomiast „Klimakterium” powstało prawie 14 lat temu. To pierwszy spektakl, który zobaczył kobiety w dojrzałym wieku. I to jest niesamowite. Jak ja zobaczyłam ten spektakl po raz pierwszy, wtedy grała: Krystyna Sienkiewicz, Ela Jodłowska, Iga Cembrzyńska i Ewa Szykulska, to ja wtedy na przemian śmiałam się i płakałam. To było dla mnie niesamowite, bo ja te dojrzałe panie znałam, jak były młodymi, pięknymi, utalentowanymi dziewczynami. I jako widz towarzyszyłam im przez całe życie. One się zestarzały na moich oczach. Ten spektakl to był manifest, że mają coś jeszcze do powiedzenia. A prawda jest taka, że w tym wieku kobiety nie mają już takich możliwości aktorskich. Nie mają co grać.

Żyjemy w kulcie młodości. Mamy być szczupli, zgrabni, piękni, młodzi, zadowolenie, odnoszący sukcesy. A jak to już nie wychodzi za bardzo, to słabo. A spektakl był tak niesamowity, to było jak tupnięcie nogą, ale zaraz, my jesteśmy, my żyjemy, nasz talent się nie skończył. I to jak ten spektakl działał i działa cały czas na kobiety to jest niesamowite. Przychodzą lekarki i mówią, że będą przypisywały spektakl na receptę. To jest niesamowite. Zresztą Ela Jodłowska napisała spektakl na podstawie własnych doświadczeń i doświadczeń swojej mamy.

Ja jak tylko zobaczyłam ten spektakl, to zapragnęłam by w nim uczestniczyć. Tam jest i śpiew, i taniec, i gra aktorska, więc to było fajne, ale też z punktu widzenia ideologicznego. Już 10 lat gram w tym spektaklu. I jak zaczynałam, to właśnie wchodziłam w menopauzę. Te uderzenia gorąca, to wszystko, spektakl mnie w pewnym sensie przygotował na zmiany. Ale na szczęście przechodzę je wyjątkowo łagodnie. Wiem, że inne dziewczyny i depresja dopada, zmiany nastroju, inne problemy, a mnie na szczęście to omija.

Spektakl jest dla mnie fantastyczną przygodą, a jeszcze mogę ją łączyć z Tulipanem, który jest moim tlenem. Podczas spektaklu co innego przeżywam, w Tulipanie co innego, to jest fantastyczne.

Czy poezja to antidotum na obojętność?

Poezja to jest piękno, wrażliwość, emocje, wzruszanie. Poezja to coś, co nas czyni lepszymi. Na pewno może to być też antidotum na obojętność. Widzę, jak ludzie przychodzą na koncerty, siadają i oddają się nam na dwie godziny. Widzę, jak spięcie schodzi z ich twarzy. Przychodzą z zewnątrz ze swoimi problemami i stresami, a od nas dostają piękno. Takie jest nasze przesłanie. Uważamy, że piękno nas ocali, ocali nasz świat. Zresztą sami ludzie podchodzą do nas i mówią, że to dobrze się czują w tym klimacie. Nie wiemy, czy ci ludzie wyjdą i zmieni się ich życie. Nigdy nie wiadomo co zadziała mocniej, a co słabiej.

Graliśmy parę razy za granicą i tam te emocje są dużo silniejsze. Ludzie będący na emigracji tak nieprawdopodobnie tęsknią i często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. A w wyniku kontakty z nami, jak zaczynamy poruszać te najczulsze struny, to oni dopiero sobie uświadamiają czego im brak. Na co dzień oni jakoś tam funkcjonują, w pewien sposób się chronią i wydaje im się, że wszystko jest w porządku. A jak dostają od nas tę pigułkę w postaci poezji, to często jest gryzienie trawy. Łzy, łzy i jeszcze raz łzy.

Jednego koncertu nie zapomnę do końca życia. Była niesamowicie gęsta atmosfera. Graliśmy w małej miejscowości znajdującej się 200 km od Londynu, gdzie na nasz koncert przyszli pracownicy fabryki zajmujący się zakręcaniem puszek. Bardzo monotonna praca. Przyszli tacy ożywieni, hałaśliwi. Jedna, druga, trzecia piosenka i nagle cisza. Totalna cisza. Ja myślałam, że ja się zaraz rozlecę. Ta energia, którą oni nam dawali, była niesamowita. Na szczęście graliśmy w trzech panelach i były dwie przerwy. Na pierwszej schodzimy za kulisy, ja patrzę, Krycha łzy w oczach, Stefan też. Byliśmy rozwaleni. Te emocje się nam udzieliły. Człowiek sobie nawet na co dzień nie zdaje sprawy, czego mu brakuje. Kultura, której na co dzień nie doceniamy, to jest coś, co nas tworzy. I jak ktoś 7 lat zakręca puszki, to póki to robi, to jest okej. Ale jak mu się przypomni, to dopiero sobie uświadamia, jaką pustkę ma w sercu.

Praca nad sobą.

Czy sztuka to praca nad własnymi słabościami? Trochę odnoszę się do Twojego występu. Jak ktoś nie umie malować, to zostaje malarzem [śmiech]. Jest coś chyba na rzeczy?

Tak, tak się mówi, jest. Ja tak uważam. Mało tego. Przecież znaczna większość naszych fantastycznych aktorów miała w przeszłości jakieś problemy np. z seplenieniem. To jest przełamywanie własnych niedoskonałości. Oczywiście trzeba mieć predyspozycje. Ale jak najbardziej ktoś ma wadę wymowy, a zostaje wspaniałym lektorem.

W czasie pandemii czytałam audiobooki. Kiedyś już też czytałam książkę w Radiu Olsztyn, nagrywałam także książkę naszemu wydawcy i to mu się bardzo spodobało. Dlatego teraz zaproponował mi taką formę zajęcia. Super sprawa. Człowiek tak mocno wchodzi w tę literaturę. Oczywiście, jak dla siebie czytasz, to też tak jest, ale jak wiesz, że musisz to wykreować, przekazać innym to jest naprawdę super. Ale nie można też przesadzić, trzeba zostawić jeszcze przestrzeń dla słuchającego. Do czego zmierzam. Czytałam wiele godzin i przypomniałam sobie, że jako dziecko, ja jestem leworęczna i mnie tam przestawiali…

Ja też, mnie też przestawiali.

Też jeszcze Cię przestawiali? No teraz już nie przestawiają podobno. Więc ja miałam problem z tym, czy 3 to jest 3, czy może E? E i 3, i B mi się myliło. Te dwa brzuszki z D, małe z dużym. W podstawówce miałam problem z głośnym płynnym czytaniem. To zawsze było dla mnie bardzo stresujące, a pani często mnie prosiła, żebym na lekcji coś głośno przeczytała. Ja musiałam szybko odgadywać, co to jest za literka. Niektóre dzieciaki szybko czytają, a ja tego nie miałam. A teraz sobie myślę po latach, że ja, która tak dukałam w tej podstawówce, teraz czytam audiobooki. Czyli coś jest w tym. Przez swoją słabość tak dużo pracowałam nad tym, że teraz mogę innym czytać. I nie robiłam tego celowo. Nie pracowałam nad tym, żeby osiągnąć cel i czytać audiobooki. Ale jak coś nam nie wychodzi, to pracujemy nad tym.

Geniusz to talent plus praca, praca, praca.

Oczywiście, że tak. Będąc dzieckiem, ja byłam też tancerką. Pracowałam z Mariolą Felską – wspaniała osoba. To ona nauczyła mnie pracy. I ona właśnie mówiła, że talent to jest coś, co upoważnia cię, abyś przychodziła na treningi. Bo jak nie masz talentu, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać. Ale to, co dalej to już twoja robota. I ja to stosuję w życiu. Mam takie przeświadczenie, że tak naprawdę to mogłabym wszystko robić. Że nie ma czegoś takiego, czego bym nie umiała. Za co bym się nie wzięła i pracowała nad tym, to na pewno bym sobie z tym poradziła. Bo ja wiem, co można pracą osiągnąć. Jeśli tylko poświęcimy czemuś odpowiednią ilość czasu, to możemy robić wszystko, co tylko nam się zamarzy.

Jak rozpoznać prawdę w sztuce i w biciu własnego serca?

No właśnie, jak to rozpoznać. Ja myślę, że nie ma na to żadnej szkoły. Po prostu jest coś takiego, że coś się widzi, słyszy i to do ciebie przemawia. I to jest dla ciebie ta prawda, a dla kogoś innego wcale tak nie musi być. To jest fantastyczne, bo dzięki temu w sztuce jest miejsce dla tak wielu artystów, prawda? Szczególnie teraz podczas pandemii widzę, ilu my mamy artystów. Internet się grzeje do czerwoności. To ktoś śpiewa, tam ktoś gra, to jest cudowne. Dla wszystkich jest miejsce. Każdy znajdzie sobie odbiorcę. Jest tyle cudownych śpiewających osób i ja z tym swoim głosikiem też mam swoje miejsce. To jest cudowne.

Jeśli coś jest szczere, wypływające z serca, to nawet jeśli nie będzie w moim stylu to ja to bardzo cenię. Tak jak z tym ubieraniem. Ja widzę, kiedy ktoś się sam ubiera, a kiedy to robi stylista. I tak samo jest w sztuce. W sztuce trzeba się otworzyć totalnie. Nie może być tej szyby. Bo jeśli ona jest, to będzie tylko warsztat widoczny.

Pasje miewają chwile próby. Czasem kładziemy je na ołtarzu poświęceń dla drugiego człowieka, wyrzeczeń. Są i różne problemy, i finansowe, zdrowotne. Bywa, że dopada nas zwątpienie w sens tego, co robimy. Czasami dopiero po wielu latach. Jak pomimo takich różnych życiowych zawirowań konsekwentnie wytrwać w tym, co robimy, co kochamy?

Myślę, że teraz jest dużo trudniej, niż kiedy byłam młoda i dokonywałam wyborów. Teraz jest tak dużo różnych pokus, które powodują, że schodzisz z drogi, którą obrałaś. Trzeba mieć silny kręgosłup, żeby robić swoje, nie mając od razu swojego sukcesu. A parcie na sukces jest teraz ogromne. Chociaż rozmawiamy teraz w czasie pandemii i ja wierzę, że ten czas zweryfikuje nas sposób patrzenia na życie i świat. Ja naprawdę wierzę, że to wyjdzie nam wszystkim na dobre. Przestaniemy tak pędzić, naciskać na mieć, że ja muszę mieć dom, samochód, mieszkanie. Ja odnoszę to do artystycznego świata, ktoś coś robi, ale nie zarabia, a to dobra, ja na razie będę robić reklamy. Później jest bardzo trudno wrócić. Jeśli idziesz na jeden, drugi, trzeci kompromis to w końcu trudno stwierdzić czy ty idziesz na kompromis, czy może to lubisz.

Ja jak wybierałam swoją drogę to nie widziałam żadnych innych możliwości. Nie miałam takiego ciśnienia, że muszę coś zdobywać i tak dalej, bo wtedy nikt nic nie miał, tylko zarabiało się, żeby żyć i mieć na bieżące wydatki. I dopiero teraz sobie uzmysłowiłam, w jakiej sytuacji są młodzi ludzie. Kredyty, to wszystko to jest masakra. Teraz to jest bardzo trudne.

Natomiast co do wątpliwości i zwątpień to oczywiście się je ponosi. Chociażby to, że nie jest się na etacie, ale z drugiej strony jesteś wolnym człowiekiem. Ale jeśli wiesz, że to jest to, to koszty dla ciebie są minimalne. Niektórzy mówią, że my ciągle w rozjazdach, na walizkach, ale to jest w to wpisane. Ja muszę dojechać na koncert. Już teraz mając 60 lat i wysiadając z auta po kilku godzinach, to wiadomo, że nie jestem już skowronkiem. Tak samo jak wrócę w nocy po koncercie, to potrzebuję więcej czasu, żeby się zregenerować.

Ale jak wychodzę na scenę i widzę 300-500 osób, które oddają mi 2 godziny swojego życia, to dajesz z siebie wszystko. To jest dla mnie najbardziej przyjemna rzecz, jaką mogę wykonywać. Ale w czasie pandemii zaczęłam się nad tym zastanawiać, że przecież nie musi wrócić już ta sytuacja, jaka była. Czy my będziemy jeszcze grali? Ile to będzie trwało? Miesiąc, rok, trzy lata? A jak wrócimy, to czy ktoś będzie chciał nas słuchać? Rozważałam różne scenariusze. Ale jeśli robisz tylko to, co kochasz, to te koszty zawsze są minimalne.

Czyli to jest ten cel, czyli nie koniec drogi, tylko droga jest celem. Cieszymy się z drogi. Pasuje tu cytat z Ciebie „Kto się nie wspiął, ten nie spada, a kto pragnie być na szczycie, będzie spadał całe życie”. Pomyślałam, że niezła z Ciebie demotywatorka.

To jest właśnie tekst Jacka Kaczmarskiego. Jak ja go usłyszałam pierwszy raz, to było cudowne. To się nazywa postmodernizm. To jest takie ironiczne spojrzenie na nasze życie i świat. Bo my uważamy, że wszystko możemy, że nie ma żadnych hamulców, barier. I to jest właśnie o tym tekst, że nie wszystko nam wolno. W tym sensie, że nie wolno nam nie zauważać drugiego człowieka. Nie wolno nam nikogo krzywdzić. Jest trochę tak, że brakuje nam na świecie kodeksów moralnych. Kiedyś było wiadomo, że jak się na coś umawiamy, to cię nie oszukam, a teraz tak do końca nie jest. Dużo jest takich rzeczy.

Chodzisz boso i nacierasz się śniegiem, czy to taka artystyczna mistyfikacja?

Ja bardzo lubię próbować nowych, innych rzeczy. Ale nie jest tak, że się ich trzymam już przez całe życie. Mam za sobą fantastyczne doświadczenia na przykład chodziłam po ogniu, byłam morsem. W przypadku morsowania no tak już raz spróbujesz, to już zostaniesz morsem. To jest taki wewnętrzny rodzaj przełamywania lęków i oporów, ale wszystko w granicach moich możliwości. Wykąpanie się w mroźny dzień, gdzie wszyscy stoją w kurtkach, a ty wskakujesz do lodowatej wody w stroju kąpielowym, to jest to jakieś ekstremum, prawda? I nie da się opisać tego, co się wtedy czuje. Ja się tak darłam jak wskoczyłam do tej wody. Czułam się, jakby ktoś mnie pasami ciął. To jest wspaniałe, że możesz zrobić coś, co wydaje się niemożliwe. To jest ćwiczenie swojej odwagi. Potem jak staniesz przed jakimś życiowym dylematem i myślisz sobie, ja nie dam rady? Na pewno dasz sobie radę, co wskoczyłaś do lodowatej wody albo przeszłaś po ogniu.

Co do chodzenia po śniegu, to na początku wydawało mi się to tak ekstremalną rzeczą, ale to jest przecież fantastyczne. To jest coś, co cię hartuje niesamowicie. Ale to oczywiście musi być piękny, biały śnieg. Jak pierwszy raz, to zrobiłam to wtedy była prawdziwa śnieżna zima. I ja co rano otwierałam drzwi i w piżamie po śniegu latałam. Potem się ubierałam i wychodziłam z domu i te ślady bosych stóp widziałam. To jest fantastyczne. I to nie tylko chodzi tu o ekstremalne doznania, ale też o zwiększenie odporności.

Ja w ogóle to dopiero zdrowiem to się zainteresowałam dość późno, bo do trzydziestki albo nawet czterdziestki to ja się odżywiałam głównie frytkami i colę piłam. Paliłam papierosy i czułam się niezniszczalna. Ale jak wychodzisz na scenę, to musisz być w dobrej formie. To wszystko się przeplata. Fantastyczną rozmowę przeprowadził ze mną Boguś Sobczuk i mi to uświadomił. Ja wtedy jeszcze paliłam i on mi powiedział, że ja jestem nieuczciwa wobec swoich widzów. Bo jeżeli ktoś przychodzi na mój koncert, to ja muszę być w 100% formie. Muszę zaprezentować najlepszą wersję siebie. A jeśli ja palę, to mój głos nie jest najlepszy, oddech jest płytki. Podcinam gałąź, na której siedzę. Ja muszę być przygotowana perfekcyjnie do występu, ale też moja forma musi być najlepsza. I w końcu zdałam sobie sprawę, że o to w tym chodzi, że ja muszę zrobić wszystko, żebym była w jak najlepszej formie. Dlatego rzuciłam papierosy, alkohol, zaczęłam się dobrze odżywiać, ćwiczę. I to mnie fascynuję, że mam zupełnie inne fantastyczne życie. Kiedyś myślałam, że artysta musi tak trochę, bohema i te sprawy, a okazuje się, że wcale nie. Teraz zawsze jestem w 100% formie, a zdrowe jedzenie jest takie pyszne! A teraz mamy jeszcze niemal nieograniczony dostęp do każdej diety i cały czas próbuję nowych rzeczy. I to chodzenie boso po śniegu też się wpisuje w ten rodzaj życia, poznawania. Ale nie wszystko da się w każdym roku zrobić. Zawsze mam takie plany, ale nie zawsze wychodzi.

Tak jak fryzura, ubrania, to Ty nawet dobre nawyki zmieniasz.

Tak. Szybko się zapalam, ale też dosyć szybko się nudzę. Tak że to dziwne, bo w Tulipanie już jestem 35 lat. Ale myślę, że tak jest dlatego, ponieważ z czym nie przyjdę, to zawsze jest to akceptowane i to jest fantastyczne.

Jak dostrzegać te cudowne chwile? Promień słońca na nosie, stokrotkę w ogródku? Jak zwolnić na tyle, żeby to dostrzec?

No właśnie, ja jestem w tej fantastycznej sytuacji, że mogę to dostrzegać. Ja nie mam tej rutyny, że codziennie praca, zakupy. I myślę, że taka też jest rola artystów, żeby pokazywali ludziom, którzy nie mają na to czasu i z różnych powodów nie mogą sobie na to pozwolić.

Powiedziałaś kiedyś, że to, jakich ludzi spotykamy, też się składa na nas. Czy każde spotkanie buduje to, kim jesteśmy?

Tak. Myślę, że każde spotkanie, choć nawet sobie nie zdajemy z tego sprawy. Tak jak mówiłam o Bogusiu i to wraca po latach. Często nawet nie pamiętamy pewnych rzeczy, a to na nas się składa. My działamy i na nas działają różni ludzie.

Kiedyś graliśmy koncert z Tulipanem w Kwidzynie. Warunki były niesprzyjające, bo graliśmy w plenerze przed Domem Kultury. Staliśmy na schodach, a tam normalnie ludzie chodzili, bo to była ulica. To był eksperyment szefa Domu Kultury, który powiedział, że poezja wychodzi na ulicę. Obok mnie stał grill i dym z niego ciągle na mnie leciał. Nie powiem, że czułam się komfortowo. Trudno mi było się rozluźnić. Mówiąc wprost, byłam zła. Być może nie zbudowałam się wystarczająco i przez to byłam nieprzygotowana. Nie byłam zadowolona z występu. Ale minęło z pół roku, byliśmy w okolicy i podeszła do mnie pani z małym synkiem. I tak powiedziała: „Wie pani co, ten mój synek, jak panią zobaczył pierwszy, to zaczął mówić wiersze, bo tak mu się pani spodobała. I teraz startuje w konkursach”. A ja się jej pytam, gdzie on mnie widział. A ona mówi, że w Kwidzynie. Nigdy nie można odpuszczać i to nie tylko na scenie. Nigdy nie wiemy na co i na kogo podziałamy. Wtedy sobie pomyślałam, że mogłam się bardziej postarać [śmiech]. A tego chłopca w ogóle nie zapamiętałam, mimo że nie było tłumów. Czyli w tak niekomfortowej sytuacji ja wpłynęłam na tego chłopca.

Czyli nie ma zbiegów okoliczności? Zbiegi, ale nie zbiegi? Że to wszystko się przydaje.

Tak, zawsze trzeba w 100%, tak jak śpiewa Grzesiu Tomczak „Jeśli idziesz – idź, jeśli siedzisz – siedź, jeśli mówisz – mów”. Żeby oddawać się w 100% sytuacji, w której się jest i ją przeżywać. A często tu coś robimy, a myślimy już o czymś innych. To jest takie powierzchowne. Wsiadam do samochodu, zapinam pasy i myślę już o tym, gdzie mam dojechać, a jeszcze jest cała droga. A żyjemy tak mechanicznie. Powinniśmy się koncentrować na sytuacji, w której aktualnie jesteśmy, a my żyjemy albo przeszłością, albo przyszłością. Rozpamiętujemy, albo myślimy co będziemy robić. A życie teraz właśnie się dzieje.

Uważność.

Uważność, oczywiście.

To zanim oddamy się radowaniu chwili obecnej, bo mamy borówki i morele do zjedzenia [śmiech] to ja Ci, Ewuniu, dziękuję za to spotkanie. Myślę, że ono też nie było przypadkowe. Dziękuję za to, że ja jestem Twoim gościem, a Ty moim i życzę Ci wielu podpalonych lontów, żebyś się nie nudziła, tylko ciągle jak z rakiety leciała w stronę, w którą chcesz polecieć. Żebyś dalej wiodła kolorowe życie i upajała się pięknem świata, kolorów, ludzi. I dużo uśmiechu.

Piękne życzenia. Dziękuję Ci bardzo i Tobie tego samego życzę. Dziękuję za zaproszenie.

Izabela
Autorka Izabela Jabłonowska

Moją misją jest wspieranie innych poprzez mądrą, wartościową i wysmakowaną inspirację. Zwrócenie uwagi na szczegół, jakość, pochodzenie, historię. Ten blog może być dla Ciebie wartościowym miejscem, gdyż często słyszę od innych, że potrafię ciekawie opowiadać. Być może jestem jedyną w swoim rodzaju kobiecą wersją Hakawati, opowiadacza historii z powołania i przeznaczenia. Kiedy coś tworzę czuję radość, spełnienie, wolność. Uważam, że klasyka jest piękna, a być elegancką kobietą to znaczy mieć dobre maniery, a nie najmodniejszą parę szpilek. Dziękuję, że jesteście i mnie wspieracie, dzięki Wam mogę robić to, co kocham. Prywatnie jestem żoną i mamą 3 dzieci.

Do góry

Prawa do wszystkich publikacji i zdjęć na blogu należą do firmy Stylowa Moda Izabela Jabłonowska. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych.

Zobacz także

Zobacz więcej

Newsletter

Stylowy, ekskluzywny, inspirujący

Dołącz do zainspirowanych czytelników i pobierz bezpłatnie ebook w formacie pdf lub epub "Styl - sztuka pięknego wizerunku". Zobacz dlaczego cenią go nawet eksperci z branży mody. Zyskaj więcej stylowych porad i wartościowej wiedzy, dzięki którym podrasujesz swój indywidualny styl.

EBOOK W PREZENCIE

EBOOK W PREZENCIE